TO NIC, OJCZE
Wiersz Brzasku nr 62.
Kiedy życiowe lekcje będą za nami, A słońce i gwiazdy znikną w mroku, Sprawy, którymi obecnie pogardzamy I te, na które patrzymy ze łzą w oku, Wyłonią się nam z mroku nocy, Jak gwiazdy świecące w ciemności. Okaże się, że Boży plan był niesieniem pomocy. A to, co niemiłe, oznaką miłości. Zrozumiemy, że płacz i wzdychania Były po prostu dla naszego dobra, Że Bóg nie zawsze wysłuchał naszego wołania, Gdyż Jego mądrość sięgała drogi końca. Jak roztropni rodzice na zbyt wiele słodyczy Nie mogą pozwolić dziecku swemu, Bóg dozwala, abyśmy pili z czary goryczy, Gdyż wie, że to służy dobru naszemu. Gdy pijąc wino życia, piołun znajdujemy w czaszy, Nie cofajmy się, pijmy do dna, czara musi być pusta. Bądźmy pewni, że ręce mądrzejsze od naszych Dozwoliły, aby tę właśnie porcję wypiły nasze usta. A gdy najdroższych naszych śmierć w objęcia bierze I twarzy ich nie poruszy już żaden nasz pocałunek, Nie myśl, że winien Ojciec miły, lecz złóż Mu w ofierze Z wdzięcznym posłuszeństwem swój wszelki frasunek. Wkrótce dowiesz się, że przedłużenie istnienia Nie zawsze najsłodszym darem, choć miłe. Z całunem śmierci, z wydaniem ostatniego tchnienia Przychodzi nagroda zesłana przez Bożą miłość. Gdybyśmy tylko mogli Prawdy otworzyć bramy, Stanąć w nich i ujrzeć wszystkie plany Boże, Moglibyśmy wtedy zrozumieć to, z czym się zmagamy, I posiąść klucz, który tajemnice życia odkryć pomoże. Jeśli nie dziś, to kiedyś będzie twe serce zadowolone. Plany Boże są bowiem jak lilie białe i czyste. Nie wolno przed czasem płatków rozchylać stulonych. Niech czas odsłoni ich złote kielichy wszystkie. A gdy cierpliwie dążąc kraj posiądziemy, Gdzie zmęczenie minie, kraj spoczynku upragnionego, Wtedy wyraźnie poznamy, zrozumiemy i krzykniemy Głośno: Bóg wiedział najlepiej! Pan zbawienia mego!