ŚWIATŁOŚĆ I CIEMNOŚĆ

Wiersz Brzasku nr 299.

Raz rankiem do Boga się modliłem: Lekki brzemienia Twego ciężar wszystek I jarzmo Twe prawdziwie jest wdzięczne, A Słowo Twe, Panie, kryształowo czyste, Gotów więc jestem Ci służyć, Czekam tylko Twego rozkazu. I śmiało naprzód ruszyłem, Nie zbaczając z drogi ni razu. Lecz odczułem śmiertelne zmęczenie, Gdy swą ciemność noc roztoczyła. Omdlałem pod moim ciężarem, A droga bardzo mi się dłużyła. Słowa Jego obietnic straciłem, Dziełom nie wyznaczyłem końca, Płacząc prosiłem o trochę jasności, Równą drogę i choć odrobinę słońca. Wtedy głos rozległ się w mroku, Niewidzialnego głos Przyjaciela: Zawsze jestem przy tobie I śmierć nas nie rozdziela. Trzeba było ciemności nocy, I trudnej, długiej drogi, I opieki wiernego Pasterza, By do Niego zawróciły me nogi.