NASZ OJCIEC PRZY STERZE
Wiersz Brzasku nr 291.
Gwałtowne fale z hukiem okropnym W niewielką łódź uderzały. Obawa wielka i strach mocny Załogę łodzi opanowały. I tylko ukochane kapitana dziecko Spokojnie, z uśmiechem patrzyło Na fale w łódź uderzające zdradziecko, I tylko ono wśród sztormu bez obaw było. Żeglarze pytali: Jak możesz spokojnie stać, Nie lękasz się, że burza nam życie odbierze? A chłopiec na to: Jakże mógłbym się bać, Przecież mój ojciec stoi przy sterze. Kiedy zawiodą ziemscy pomocnicy I zdaje się, że szczęście nas opuści, Wciąż przecież mamy prawdziwą kotwicę, Bóg nam pomoże, zginąć nie dopuści. Do naszych modłów nakłoni ucha, W bólu przyniesie pociechę, Smutek w radość zmieni, żalu wysłucha, Każdą łzę gorzką otrze uśmiechem. Zwróćmy się zatem do Niego wśród smutków, Gdy niedostatek i zgryzota spokój nam odbierze I jak dziecko kapitana wśród burzy skutków Pamiętajmy, że to nasz Ojciec stoi przy sterze.