I STAŁA SIĘ WIELKA CISZA
Wiersz Brzasku nr 269.
Jak fale zielone wracając do brzegu swego Pianę na grzbietach niosą i niejeden kamyk, Tak i my kierując się do odpocznienia naszego Wszyscy powoli, jak piany lekkiej plamy, Do domu wracamy. Ten, kogo kochaliśmy, dotarł wreszcie do brzegu W pokoju. Nie spotka już na trudnym życia szlaku Sztormowych bałwanów, przeszkadzających w biegu Do celu – one zaprzestały na niego ataków. Po burzy nie ma znaku. Myśleliśmy, że skoro fale ludzkiego żywota Są wzburzone, wysokie, towarzyszyć im będzie Przy końcu drogi zamieszanie, walka, zgryzota. Fala potężna rozbija się z hukiem, gdy przybędzie, Swobodnie docierając wszędzie. Lecz zamiast tego cisza. Fala życia przepływa I spokojnie do brzegu przybić próbuje, Szemrząc cichutko, kamienie omywa I w ciszy srebrny piasek plaży przeczesuje, Kres swój wspaniały znajduje. Jak słodko wiedzieć, że życia ciężki znój Osiągnął wreszcie kres swego biegu, Obyśmy wszyscy przez pokój czy też bój Na zawsze zgromadzeni zostali na tym srebrnym brzegu Po zwycięskim biegu.