PROMIEŃ MIŁOŚCI W OCZACH

Wiersz Brzasku nr 267.

W mojej pamięci obraz istnieje, Złoconą ramą otoczony, A chociaż lata tak szybko mijają, Zarys w nim żaden nie został zmieniony. Ten obraz to portret Onego Sługi, Przyjemne wspomnienia budzi na każdym kroku, O jego mądrej, wiernej służbie I o miłości promiennej, bijącej z jego wzroku. Widziałem zachód słońca spowity w czerwień, Tonący jakby w krwawym blasku. Widziałem miraże bezkresnej pustyni, Gdy słońce budziło się o brzasku… Z masztu widziałem błyskawice rozwścieczone Niebo tropików przecinające w mroku, Lecz żar ich nie miał tej wspaniałości, Co miłość promienna, bijąca z jego wzroku. Ani gwiaździsty płaszcz nocy Z księżycem, który się zmienia, Ni zmierzch srebrzystoszary, Gdy się w głęboki granat przemienia, Ani srebrna księżyca poświata widoczna na niebie I na skalistym górskim zboczu. Nic nie mogłoby oświecić drogi do nieba Lepiej niż miłość promienna, bijąca z jego oczu.