BOSKIE TKANIE
Wiersz Brzasku nr 238.
Spójrz! Oto Tkacz ów tajemniczy, jakże zamyślony, Wysoko na niebiosach nad krosnem pochylony. To w górę, to w dół biegną pedały krosienka, Ciemne wieki świata tka osnowy nić cienka, A nabrawszy wątek tka obraz królów i mędrców, Tka szlachtę i paziów zastępy całe, Tka wszystkie narody i historie ich wspaniałe. Wrzeciona w Jego czółenku stoją jak trony - Obalą je zastępy wojsk uzbrojonych. Przez wątek przebiec musi niteczka osnowy, Raz wywyższony naród, raz w upadku nowym – Według Woli Tkacza i sukces, i klęska! Spokojny, jak widzisz, ów Tkacz tajemniczy, Biegnących w prawo i lewo swych nitek nie liczy. Zda się, iż mimo wrzawy i zgiełku dzikiego, Dobrze zna ów Tkacz koniec dzieła Swego, Wiedząc, że ruch każdy i nici drgnienie, Że każdy barw kontrast i ich połączenie Wspaniały efekt przyniesie. Cud chwalebny! Cóż za tkanie! A barw gama, ponad wiarę! I w dawnych czasach takiego nie stanie, I tylko wiara pojmie tajemnicy miarę, Że gdy w historii korytarze zboczysz, Gdzie tylko mędrzec swą stopę postawił, Najpiękniejszy, najszlachetniejsze radując oczy, Tajemniczy gobelin leży rozłożony, Jakby dla nóg anielskich tylko przeznaczony. Na wieczność się rozciąga, miękki i puszysty, Z kół, co z sobą się łączą, wzór na nim przejrzysty. W każdej zaś figurze Tkacz wzory porobił, Świetliste od blasku krzyża, co środek ozdobił, Kontury ostre figury mają i tło cieniowane. Komuż to wszystko zrozumieć jest dane? Ot gadanie – rzekną tysiące, co weń wiary nie dały, Że odbiciem jest tylko blask jego cały, Że wykreśliło gobelinu linie zawiłe Słońce, co po niebie rozsiewa blaski miłe, Lecz to pewne – ten rzecze, kto wierzy, Że to sam Bóg wielki z krosnem się mierzy, W świetle wiary i w zgodzie z historii biegiem, Ciemną świata tajemnicę, wyjaśniając każdym ściegiem. I coraz krótsza nić wątku i osnowy, A gdy przyjdzie Mu zrobić rząd końcowy, Wtedy chwalebny Złoty Wiek nastanie, O którym głosi mędrca, proroka podanie.