ANIOŁ W GETSEMANE

Wiersz Brzasku nr 223.

Była północ. Mąż Boleści, wziąwszy swych trzech wybranych, Szukał zmęczonym krokiem schronienia Getsemane, Aby się modlić. Dusza Jego, obciążona grzechem I niedolą całego świata, smutna była aż do śmierci. Cierpiał, a pot płynący po Jego twarzy był jak krew, Prosił ze łzami: Boże mój i Ojcze, jeśli chcesz, Oddal ten kielich hańby i policzenie z przestępcami. Jeśli można – jednak nie moja wola, lecz Twoja. Jego myśli zwróciły się ku ofierze, a strach Ciężarem legł na sercu: Jeśli nie wypełni Każdej joty i kreski Zakonu, może zawieść. Rozumiał kapłański typ, wiedział, że wieczna śmierć czeka, Gdyby próbował przejść przez zasłonę niegodnie. Wieczna śmierć! Ogarnęła Go niewymowna udręka, że nie będzie mógł Już więcej zobaczyć Ojca, szukał trzech umiłowanych. Może mogliby wzmocnić omdlewające serce słowami Proroctwa. Niestety! Powieki ich były ciężkie – posnęli. Trzy razy ich szukał, trzy razy na próżno, a jednak wśród tego lęku Został usłyszany. Ojciec zesłał z niebios pocieszyciela, Aby dotknął czułą, wzmacniającą dłonią drogą, poświęconą głowę I wyszeptał słowa: Ja, Pan, wezwałem cię w sprawiedliwości, Wezmę cię za rękę i podtrzymam cię, a nie upadniesz ani nie stracisz Odwagi. Patrz! Ty właśnie będziesz kapłanem i królem Podobnym Melchizedekowi, siedzącemu na tronie i dane ci będzie Ujrzeć trud twej duszy i będziesz zadowolony. Jego serce jest wzmocnione, On wie, że wierne słowo Ojca nie mogłoby zawieść, Wie, że ono dokona tego, do czego było posłane. Powstał i od tej godziny na próbę i śmierć szedł w pokoju. A był to pokój zrodzony z doskonałej ufności pokładanej w Bogu. Jakże często w ciągu długiej nocy obecnego ciemnego wieku Maluczcy Ojca klęczeli w smutnym Getsemane, Aby się modlić. Nawet teraz cienie ogrodu odbijają echo płaczu Wybranych Bożych: Jak długo, Panie, jak długo jeszcze nim ujrzymy Trud duszy naszej? Jak długo jeszcze, Panie, nim pomścisz Swych wybranych, którzy ciągle wołają do Ciebie ze łzami? * * * Drogi Panie, użyj mnie jako tego Anioła w Getsemane! O, napełnij mnie Swym Świętym Duchem Bożej miłości! Spraw, abym był współczujący i mądry, aby każde cierpiące serce Mogło przyjść, nie na próżno szukając pocieszenia z Twego Słowa, A wzmocnione, pocieszone, mogło iść naprzód do więzienia lub na śmierć, Aby cierpliwie znosiło okrutne szyderstwa języka, Aby niosło krzyż aż do samego końca, a potem powiedziało: Dokonało się! I mając niezachwianą wiarę przeszło poza zasłonę!