WYKŁAD XIV — KONIECZNOŚĆ POJEDNANIA – PRZEKLEŃSTWO

Wykłady Pisma Świętego — sześć tomów paruzyjnych i „Cienie Przybytku”, C.T. Russell · 1899 · strona 405 · pozycja E405

WYKŁAD XIV

KONIECZNOŚĆ POJEDNANIA – PRZEKLEŃSTWO

„PRZEKLEŃSTWO” JEST ZŁEM TERAŹNIEJSZYM, A NIE PRZYSZŁYM – GDZIE I DLACZEGO KLĄTWA SPADŁA NA WSZYSTKICH – KIEDY USTANIE TEN „GNIEW” BOŻY PRZECIWKO GRZECHOWI – „UCIECZKA” TERAZ I W PRZYSZŁOŚCI – POJEDNANIE JEST KONIECZNE ZE WZGLĘDU NA PRZYJĘTY PRZEZ BOGA PLAN – CZŁOWIEK PRZYKŁADEM DLA ANIOŁÓW I PRZYSZŁYCH STWORZEŃ

„I nie będzie więcej żadnego przekleństwa” – Obj. 22:3.

WERSET ten jest całkowicie zgodny z ogólną nauką Pisma Świętego, że nadchodzi czas, kiedy dzieło pojednania zostanie dokonane, a skutkiem tego będzie zdjęcie przekleństwa z człowieka oraz z ziemi, jego królestwa. Oznacza to jednak, że przekleństwo nie zostało jeszcze zniesione, że nadal ciąży na ziemi i na ludzkości. Co więcej, oznacza to również, że był pewien czas, kiedy przekleństwo to spadło na wszystkich, kiedy po raz pierwszy dotknęło człowieka i ziemię. Jeżeli ktoś podejmie trud przestudiowania tego zagadnienia, z pewnością odnajdzie w Piśmie Świętym tak cudowną zgodność nauk dotyczących tych trzech punktów, że przekona się ze zdumieniem, że Biblia nie jest dziełem ludzkim; choć została spisana przez różnych ludzi i w różnych okresach czasu na przestrzeni dwóch tysięcy lat, stanowi jednolite świadectwo; świadectwo to zaś jest najbardziej przekonujące, konsekwentne i pewne właśnie w odniesieniu do tematu przekleństwa, skutków, jakie wywarło ono na człowieka, odkupienia od niego oraz jego ostatecznego zniesienia.

Przekleństwo ciążące na rodzaju ludzkim, według powszechnego zrozumienia i nauczania, oznacza przyszłe przekleństwo wiecznych mąk – nie zaś przekleństwo w obecnym czasie. Jednak według Pisma Świętego jest to przekleństwo teraźniejsze – śmierć, która zostanie zniesiona w przyszłości. Nie należy jednak rozumieć tego przekleństwa śmierci w sposób ogólnie przyjęty, który ogranicza jego wpływ jedynie do momentu śmierci lub nawet kilku godzin czy dni na łożu śmierci, bądź kilku chwil, kiedy człowiek traci ulatujący zeń dech żywota. Przeciwnie; aby zdać sobie sprawę, czym rzeczywiście jest przekleństwo śmierci, musimy wyobrazić sobie pierwszego doskonałego człowieka, z całą potęgą jego umysłu i ciała, który był obrazem swego Stwórcy w cechach umysłu, pod względem fizycznym zaś, podobnie jak pod umysłowym i moralnym – „bardzo dobry”: tak ocenił go najwyższy autorytet w tej dziedzinie (1 Mojż. 1:31).

Krótki urywek historii przekazany nam w Księdze Rodzaju oraz fakt, iż potop całkowicie zniszczył wszelkie dowody geniuszu i dzieła rąk ojca naszej rodziny i jego najwcześniejszego potomstwa, nie dają nam podstaw do oceny jego umiejętności fizycznych i umysłowych. Musimy polegać na fakcie, że wszystkie dzieła Boga są „doskonałe”, zgodnie z Jego własnym stwierdzeniem (5 Mojż. 32:4) i Jego dalszymi słowami, że człowiek „udał się za rozmaitymi myślami” i skalał się (Kazn. 7:29); musimy polegać na fakcie, że nawet pod przekleństwem i nawet w niesprzyjających warunkach, w których człowiek żył po wypędzeniu z ogrodu Eden – pomimo tych wszystkich nieprzyjaznych okoliczności – organizm człowieka był tak wspaniale doskonały, że ojciec ludzkości żył jeszcze przez bardzo długi okres dziewięciuset trzydziestu lat (1 Mojż. 5:5).

Kiedy porównujemy tę fizyczną witalność, niewspomaganą długoletnim doświadczeniem w dziedzinie medycyny i rozwoju warunków sanitarnych, z obecnymi warunkami i dostrzegamy, że wraz z całym postępem naukowym, światłem i doświadczeniem wielu wieków połowa populacji umiera poniżej dziesiątego roku życia, a ogólna przeciętna długość życia wynosi około trzydziestu trzech lat – dopiero wtedy możemy osądzić, jak wiele fizycznej żywotności utraciliśmy od chwili upadku, jak bardzo „przekleństwo” wpłynęło na nas pod względem fizycznym. Ponieważ zaś wiemy, że w człowieku jego moce umysłowe i fizyczne są ze sobą w znacznym stopniu powiązane – w ten sposób, że przy założeniu, iż wszystkie inne czynniki pozostają bez zmian, im zdrowszy jest organizm, tym większe i głębsze są jego umiejętności i zdolności umysłowe – możemy sobie z dużym prawdopodobieństwem wyobrazić umysłową wielkość ojca Adama, którego wspaniały Stworzyciel nazwał bardzo dobrym i uznał, że jest godny, by nazwać go swoim synem, swoim umysłowym i moralnym podobieństwem (Łuk. 3:38).

Doskonałość umysłowa i fizyczna, w warunkach przedstawionych nam w Boskim opisie stworzenia, z całą pewnością pociągała za sobą doskonałość moralną; musimy bowiem pamiętać, że jak uczy Pismo Święte, nie nastąpił jeszcze upadek moralny i wynikająca z niego degradacja. Trudno również przypuszczać, że osobowość człowieka niewyposażona w zasady moralne mogłaby w Piśmie Świętym być określona jako „bardzo dobra”, jako obraz swojego Stwórcy. Gdyby Adam został stworzony jako doskonały pod względem fizycznym i umysłowym, lecz nie pod względem moralnym, byłby bardzo złym człowiekiem, zgodnie z zasadą, że większe zdolności prowadzą do większych przestępstw, o ile te zdolności nie są kontrolowane przez moralność.

Wyrok śmierci, czyli „przekleństwo”, wydany na Adama – „śmiercią [ang. umierając – przyp. tłum.] umrzesz” (1 Mojż. 2:17) – nie dotyczył jedynie mięśni i fizycznego organizmu człowieka – obejmował on całego człowieka, zarówno jego stronę umysłową, jak i fizyczną; dotyczył też cech moralnych, ponieważ są one częścią umysłowości. Potwierdzeniem jest fakt, że dzisiaj widzimy, iż człowiek upadł pod każdym względem: jest zdegenerowany fizycznie, a przeciętna długość jego życia, pomimo bardzo sprzyjających warunków, spadła do trzydziestu trzech lat; jeżeli chodzi o cechy umysłowe i moralne, również zauważamy wiele braków, choć człowiek posiada organy zdolne do znacznie większego rozwoju niż pozwalałoby na to jego krótkie życie. O moralnych cechach człowieka apostoł pisze: „Nie masz sprawiedliwego ani jednego (...) Albowiem wszyscy zgrzeszyli, i nie dostaje im chwały Bożej”; wszyscy są uczestnikami pierwotnego grzechu i jego następstw (Rzym. 3:10,23).

Co więcej, apostoł wskazuje, że ojciec Adam w chwili osądzenia go przez Boga był dobrowolnym przestępcą, a nie kimś, kto został zwiedziony (1 Tym. 2:14). Apostoł uczy nas w ten sposób, że pod względem moralnym Adam był w stanie zachować posłuszeństwo wobec Boskich wymagań, inaczej Bóg popełniłby niesprawiedliwość, osądzając i potępiając za błąd istotę, która na skutek niedoskonałego stworzenia nie byłaby w stanie wytrzymać próby posłuszeństwa wobec Jego rozkazów. Każdy pozbawiony uprzedzeń i logicznie myślący umysł zgodzi się, że dowodem na to, iż Adam był doskonały w całym znaczeniu tego słowa i był gotowy do próby, jest fakt, że próba ta dotyczyła wiecznego życia i śmierci oraz fakt, że świadomie popełnił on błąd, co zgodnie ze sprawiedliwością sprowadziło nań wyrok wielkiego Sędziego i pełnię kary przewidzianej przez prawo.

Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „WYKŁAD XIV — KONIECZNOŚĆ POJEDNANIA – PRZEKLEŃSTWO”. Cała liczy 4586 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

Oryginały C.T. Russella (1881–1904) są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład wydało Zrzeszenie Wolnych Badaczy Pisma Świętego („Na Straży”, Kraków); szósty tom — Polish Bible Students Association, Chicago 1961.