WYKŁAD VIII — WOŁANIA ŻEŃCÓW
Wykłady Pisma Świętego — sześć tomów paruzyjnych i „Cienie Przybytku”, C.T. Russell · 1897 · strona 385 · pozycja D385
Wykład VIII
Wołania żeńców
Konserwatywna warstwa społeczna - Chłopi i rolnicy - Nowa sytuacja w chrześcijaństwie - Niepokoje wśród rolników - ich przyczyny - Znaczenie złota i srebra jako podstawy systemu monetarnego - Wypełnienie przepowiedni Pisma Świętego - Związek tych zagadnień z bitwą wielkiego dnia. "Ani srebro ich, ani złoto ich nie będzie ich mogło wyrwać w dzień gniewu Pańskiego" - Sof. 1:18.
MYŚLĄCY badacz historii, który podąża za naszym tokiem rozumowania, przyznając nawet, że przedstawiane tutaj fakty są prawdziwe, a wyciągane przez nas wnioski słuszne, ciągle jeszcze może mieć pewne wątpliwości odnośnie spodziewanych wyników. Mógłby sobie powiedzieć: "Autor zapomina, że zarówno w krajach cywilizowanych, jak i pół-cywilizowanych istnieje ogromny, dominujący żywioł społeczny, który dzięki swemu skrajnemu konserwatyzmowi spełniał zawsze funkcję kręgosłupa społecznego, a mianowicie rolnicy". Tak jednak nie jest, nie zapomnieliśmy o tym fakcie i rozumiemy jego znaczenie. Spoglądając wstecz widzimy, że Europa niejeden raz uległaby już konwulsjom rewolucji, gdyby nie ta konserwatywna klasa społeczna. Rozumiemy, że rewolucje we Francji były wywołane i przeprowadzane głównie przez wielkomiejską klasę ludu pracującego, zaś klasą, dzięki której ostatecznie zapanował spokój i porządek, byli konserwatywni chłopi, rolnicy. Przyczyna tego zjawiska jest nietrudna do ustalenia. (1) Życie rolników w mniejszym stopniu podlega emocjom i tarciom społecznym. (2) Chłopi nie ubiegają się tak bardzo o korzyści płynące z posiadania majątku, a pożądanie bogactw i luksusu nie jest jeszcze wśród nich tak mocno rozbudzone. (3) Chłop jest w mniejszym lub większym stopniu związany z ziemią i nauczony, by tylko w niej pokładać swe nadzieje, wierząc, że natura wynagrodzi mu jego trud. (4) Rolnicy mieli jak dotąd zawsze ograniczony dostęp do wykształcenia, dlatego świadomość i aktywność intelektualna wśród nich była proporcjonalnie mniejsza. W rezultacie w cywilizowanym świecie klasa rolników zawsze była przykładem zadowolenia i sukcesu wynikającego z oszczędności.
W ciągu ostatnich trzydziestu lat w położeniu rolników zaszła niezwykła zmiana. Była ona pod wieloma względami korzystna. Rolnicy ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii oraz Irlandii mieli zawsze inną pozycję niż rolnicy w pozostałych częściach świata. Nie są oni chłopami pańszczyźnianymi, wieśniakami, nieukami czy analfabetami, lecz inteligentnymi albo i wykształconymi ludźmi. Wojna domowa w Stanach Zjednoczonych wywarła jednoczący wpływ na ludzi wywodzących się z różnych części kraju oraz imigrantów z wielu zakątków świata, zapewniając im w ten sposób swego rodzaju wykształcenie - możliwość zrozumienia różnych zjawisk i spraw. Dzięki temu drogi rozumowania rolników wzniosły się ponad wiekowe nawyki, przyczyniając się do nawiązania przez nich bliższego kontaktu z ludźmi mieszkającymi w miastach oraz do lepszego wczucia się w ich nastroje i aspiracje. W rezultacie stare, zacofane szkoły nie mogły już zaspokoić ambicji chłopców i dziewcząt mieszkających na wsi, zaś rozwój szkół wyższych, uczelni i seminariów zaowocował wzrostem zainteresowania literaturą (a zwłaszcza prasą), co w znamienny sposób uwarunkowało postęp, jaki dokonał się wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych - zarówno tych obywateli, którzy się tam urodzili, jak i przybyszy. Skutek był taki, że również w rolnictwie zastosowano metody i sposoby wywodzące się z miejskiego życia gospodarczego, a liczne wynalazki przyczyniły się do zmniejszenia mozołu pracy rolnika i do zwiększenia wydajności jego ziemi. W rezultacie liczba mieszkańców wsi szybko się zwiększała, tak że pomimo liczebnego rozwoju miast, wieś jest obecnie w stanie zaspokoić potrzeby 90 milionów mieszkańców naszego kraju, a jeszcze oprócz tego produkuje żywność o wartości blisko 800 milionów dolarów rocznie, która sprzedawana jest za granicę, co stanowi blisko 80 procent naszego całkowitego eksportu. Dzięki temu amerykańscy rolnicy prosperowali znakomicie. Powodzenie ostatnich dwudziestu pięciu lat, warunkujące wzrost poziomu życia na wsi, rozbudziło jednocześnie wśród rolników powszechne pożądanie bogactw i luksusu oraz związane z nimi niezadowolenie, pomimo że ich położenie jest pod wieloma względami znacznie lepsze niż położenie rolników w innych częściach świata.
Jednocześnie wojna francusko-pruska, choć w znacznie mniejszym stopniu, wywarła także podobny wpływ na narody Francji i Niemiec. Ich przebudzenie miało jednak nieco inny charakter. Wrogość, jaka panuje od czasu wojny między pokonanymi Francuzami a zwycięskimi Niemcami, skłoniła obydwa narody do wprowadzenia systemu obowiązkowego szkolenia wojskowego, obejmującego wszystkich młodych mężczyzn w tych krajach. Muszą oni uczyć się taktyki i dyscypliny wojskowej służąc w zwartych jednostkach. Za przykładem Francji i Niemiec w tym zakresie poszły także Włochy, Austria i Rosja. Szkolenia takie okazały się bardzo korzystne z punktu widzenia edukacji młodych ludzi. Poza tym określone godziny w koszarach przeznaczone są na czytanie książek. Utrzymywanie stałych armii tego typu wydawało się być straszliwą zbrodnią przeciwko narodom tych krajów, gdyż odsuwało to każdego mężczyznę na okres od roku do trzech lat od normalnych obowiązków domowych. Jesteśmy jednak przekonani, że służba ta odegrała istotną rolę w procesie oświecenia ludzi, zaś narody, które ją wprowadziły, zostały rozbudzone, nabrały energii i ambicji w stopniu dotąd nieznanym. Wraz ze wzrostem wykształcenia oraz na skutek łatwiejszego dostępu do udogodnień, wygód i luksusów miejskiego życia i bogactwa, ogromnie wzrosło niezadowolenie - poczucie, że skoro innym powodzi się lepiej, to należy poszukiwać dogodniejszych okoliczności w celu poprawy własnej sytuacji. Innym skutkiem ubocznym było rozluźnienie moralności.
Tymczasem powoli opadały okowy ciemnoty i przesądów religijnych, chociaż papiestwo oraz kościół grecki nadal cieszy się wielkimi wpływami. Ludzie co prawda nie bardzo już wierzą w to, że kapłan, biskup czy papież mają moc skazać człowieka na czyściec, męki piekielne albo przydzielić mu miejsce w niebie, mimo to czują respekt i szacunek wobec ich władzy. W sumie jednak dokonały się wielkie przemiany w religijności tych klas ludzi. Przekonania protestantów na zasadzie wahadła przechyliły się w przeciwległy kraniec, tak że pomimo pewnej dozy pobożności i bogobojności ludność protestancka pozbyła się znacznej części prawdziwej czci. Tak zwany "wyższy krytycyzm" oraz teorie ewolucyjne zburzyły praktycznie poszanowanie dla Słowa Bożego. Teorie te pomieszane obecnie z orientalną teozofiąs zrujnowały prawdziwą wiarę setek tysięcy chrześcijan w Europie i Ameryce.
Należy zauważyć, że wszystkie te tendencje od kilku już lat wywierają wpływ na zmianę postawy klasy, o której dotychczas mówiło się, że jest "konserwatywną chłopską klasą chrześcijaństwa". Obecnie zaś znajdujemy się w punkcie krytycznym i obserwujemy pewne potężne tendencje, które stopniowo, acz wytrwale, działały i nadal działają, podkopując podstawy pomyślności owej konserwatywnej klasy. W ciągu minionych dwudziestu lat rolnicy cywilizowanych krajów napotykali na coraz to większe trudności w uzyskiwaniu środków do życia oraz w zabieganiu o wygodę i komfort. To prawda, że ostatnio wzrosły nieco ceny produkowanych przez nich towarów. Choć nie odpowiada to wzrostowi kosztów ich produkcji spowodowanemu zakupem ulepszonych maszyn, to jednak mają oni nadzieję, że wzrost produkcji zrekompensuje im straty. Mają też nadzieję, że w ten czy inny sposób ceny nadal utrzymają się na poziomie zapewniającym równowagę i nie będą ciągle się zmieniać na ich niekorzyść.
Rolnicy amerykańscy czują się w tej sytuacji zagrożeni, jednak ich braciom z Europy powodzi się znacznie gorzej, ponieważ ich położenie jest mniej korzystne. (1) Uprawiają oni przeważnie dzierżawioną ziemię, a ich gospodarstwa są stosunkowo małe. (2) Nie posiadają oni tych samych udogodnień umożliwiających im nabywanie nowoczesnych maszyn. W rezultacie rolnicy europejscy nie byli w stanie zrównoważyć spadku cen pszenicy ilościowym wzrostem produkcji i ucierpieli znacznie bardziej niż ich bracia w Ameryce, z wyjątkiem tych, którzy przestawili się na buraki cukrowe.
Filozofowie, politycy i naukowcy poświęcali temu zagadnieniu wiele uwagi i na ogół szybko dochodzili do wniosku, że spadek cen pszenicy był zawsze skutkiem "nadprodukcji". Uznając, że ustalili prawdziwą przyczynę, przestawali się dalej zastanawiać nad tą sprawą. Inni, nieco bardziej dociekliwi, kontynuowali badania przypatrując się dokładnie statystykom i odkryli, że nie jest prawdą, jakoby spichlerze świata były zapełnione zapasami pszenicy wystarczającymi dla zaspokojenia potrzeb w nadchodzących latach. Stwierdzili oni coś całkowicie przeciwnego, a mianowicie, że z roku na rok pozostaje stosunkowo niewielka ilość pszenicy, a właściwie świat produkuje tylko tyle pszenicy, ile się jej na bieżąco konsumuje.
Pan Robert Lindblom, członek Chicagowskiej Komisji Handlu, przeprowadził badania w tym zakresie i w korespondencji do Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych z dnia 26 grudnia 1895 roku napisał: "Łączna produkcja pszenicy w głównych krajach produkujących ten rodzaj zboża nie zwiększyła się. Chociaż prawdą jest, że niektóre kraje odnotowały okresowy wzrost produkcji pszenicy, to jednak w tym samym czasie odpowiednio malała produkcja w innych krajach. W celu zachowania całkowitej bezstronności przyjrzymy się najbardziej aktualnym wynikom żniw w roku 1893, co do których dysponujemy kompletnymi danymi.
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „WYKŁAD VIII — WOŁANIA ŻEŃCÓW”. Cała liczy 8249 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Oryginały C.T. Russella (1881–1904) są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład wydało Zrzeszenie Wolnych Badaczy Pisma Świętego („Na Straży”, Kraków); szósty tom — Polish Bible Students Association, Chicago 1961.