Rozdział VII — DRUGI DZIEŃ TWÓRCZY – ROZPOSTARCIE

Epifaniczne Wykłady Pisma Świętego, Paul S. L. Johnson · 1938 · strona 361 · pozycja E2-361

ROZDZIAŁ VII

DRUGI DZIEŃ TWÓRCZY – ROZPOSTARCIE

1 Moj. 1: 6-8

WARUNKI W CZASIE DRUGIEGO DNIA – RAKIA: ROZPOSTARCIE – LOGICZNY PORZĄDEK DZIEŁA DRUGIEGO DNIA – STWORZENIE ATMOSFERY – PROCES TWÓRCZY DRUGIEGO DNIA – KONTYNUOWANIE TEGO PROCESU W CZASIE POZOSTAŁYCH TWÓRCZYCH OKRESÓW AŻ DO POTOPU

Po omówieniu w ostatnim rozdziale wersetów z 1 Moj. 1: 3-5, traktujących o dziele pierwszego dnia twórczego, naszym przyjemnym zadaniem jest zajęcie się obecnie analizą dzieła drugiego dnia twórczego, opisanego w 1 Moj. 1:6-8. Na początku naszego obecnego studium pomocne będzie, jeśli zachowamy w umyśle wyraźny obraz stanu rzeczy na naszej Ziemi pod koniec pierwszej epoki twórczej, po opadnięciu pierwszego pierścienia szat ją okalających. Oto ogólny opis tego stanu: w czasie ziemskich dni, w przeciwieństwie do nocy, bardzo słabe światło przenikało na Ziemię z promieni słonecznych przebijających się przez sześć pozostałych pierścieni. Od czasu do czasu całość była rozświetlana zorzą polarną, choć mogło to nastąpić zarówno w czasie dnia, jak i nocy (1 Moj. 1: 3-5). Cała Ziemia była pokryta wodą, co sprawiało, że jej powierzchnię stanowił bezbrzeżny ocean. (1 Moj. 1:9, 10). W wyniku wysokiej temperatury rozgrzanej masy oraz przykrywającej ją piany, która z kolei była pokryta warstwą szlamu utworzonego przez materię z pierwszego pierścienia w czasie jego opadnięcia, ten bezbrzeżny ocean kipiał i wyrzucał ogromne ilości pary, która gęsto wypełniała otaczającą przestrzeń, rozciągając się od powierzchni tego bezbrzeżnego oceanu aż do drugiego pierścienia. Była to najgęstsza z mgieł.

W czasie 7000 lat drugiego dnia twórczego ilość pary wyrzucanej w ten sposób przez gorącą wodę stopniowo malała, w miarę jak woda ta powoli traciła temperaturę. Temu spadkowi temperatury częściowo sprzyjała coraz grubsza „piana”, ponieważ na dno już istniejącej piany z roztopionej masy wypływała coraz to nowa piana, a częściowo warstwa szlamu złożona na pianie przez upadek pierwszego pierścienia, stopniowo twardniejąca najpierw do postaci błota, następnie gliny, która z kolei stopniowo twardniała w kamień. Częściowo było to także wynikiem kontaktu bezbrzeżnego oceanu z chłodniejszą parą, mgłą i mgiełką nad nim. W ten sposób „piana” stygła w czasie 7000 lat drugiej epoki twórczej, w wyniku czego kipiąca woda wyrzucała coraz mniej pary. Tak więc między pokrytą wodą Ziemią a drugim pierścieniem nie było pustej przestrzeni, ponieważ była ona wypełniona parą, oparami, chmurami i mgłą. Taki zatem był stan Ziemi i jej najbliższego otoczenia tuż po zakończeniu pierwszego dnia twórczego. Taki właśnie jest punkt wyjścia dla w. 6-8, podstawy naszego obecnego studium. Punktem docelowym dzieła drugiego dnia było stworzenie pustej przestrzeni między powierzchnią bezbrzeżnego oceanu Ziemi a dnem trzeciego pierścienia oraz wypełnienie tej pustej przestrzeni powietrzem jako atmosferą Ziemi. Jeśli chcemy odpowiednio zrozumieć i ocenić dzieło dokonane w drugim twórczym dniu a opisane w w. 6-8, musimy zachować w pamięci ten punkt wyjścia i punkt docelowy.

Przekład A.V. mówi o tym dziele jako o stworzeniu firmamentu [większość polskich przekładów czyni podobnie, oddając to słowem sklepienie, z wyjątkiem Biblii Gdańskiej, która bardziej poprawnie oddaje to jako rozpostarcie - przyp.tł.]. Słowa firmament, sklepienie są błędnym tłumaczeniem hebraj­skiego słowa rakia. Takie błędne tłumaczenie po raz pierwszy zostało zasugerowane i wprowadzone w Septuagincie, pierwszym ze wszystkich tłumaczeń Biblii, które zostało rozpoczęte w 283 roku p.n.e. z rozkazu Ptolemeusza i Ladelfiusza, greckiego króla Egiptu, który zapragnął posiadać po grecku Stary Testament jako część Biblioteki Aleksandryjskiej. Septuaginta tłumaczy słowo rakia słowem stereoma, które w greckim oznacza firmament, sklepienie. Wulgata, łacińskie tłumaczenie Biblii Hieronima, oddaje je słowem firmamentum, od którego pochodzi angielskie słowo firmament. Słowa stereoma i firmamentum zawierają w sobie pojęcie masywności i siły, a użycie tych słów w tłumaczeniu hebrajskiego rakia zdradza pogańskie wpływy u tłumaczy Septuaginty i Wulgaty. Pogański pogląd był następujący: wokół płaszczyzny lub kuli Ziemi, gdyż różnie ją postrzegano, na wielkiej wysokości znajdowała się metalowa płyta, masywna i silna. Nad tą płytą mieszkali bogowie, dla których stanowiła ona podłogę. Ich mieszkanie było bardzo jasne, świecące niebiańskim światłem. W różnych miejscach tej metalowej płyty znajdo­wały się otwory, przez które to niebiańskie światło świeciło jako liczne odbicia światła bogów. Te od­dzielne światła poganie nazywali gwiazdami, podczas gdy samą płytę po grecku nazywali stereoma, a po łacińsku firmamentum. Chociaż tłumacze odrzucili niektóre z pogańskich pojęć związanych ze stereoma i firmamentum, zachowali pogląd o sile i trwałości tego ciała jako rzeczy, która powstała na niebie w dru­gim dniu twórczym. Tłumacze A.V. przyjęli pogląd tych dwóch przekładów na temat słowa rakia i oddali je na angielski słowem pochodzącym z łaciny, firmamentum - firmament, sklepienie - które, jak powyżej zauważyliśmy, jest błędne.

Zbadanie etymologii i biblijnych przypadków wystąpienia słowa rakia dowiedzie, iż słowo to nie oznacza ciała stałego o znacznej sile czy trwałości, lecz przenikalną przestrzeń, i jest używane na oznaczenie niebios w znaczeniu nieba, które jest oczywiście mniej lub bardziej pustą przestrzenią, które miejscami zawiera powietrze, atmosferę, a miejscami ciała niebieskie, lecz wcale nie jest ciałem stałym. Słowo to występuje w Biblii 17 razy. W niektórych przypadkach użyte jest literalnie i stosuje się do nieba w jego najszerszym znaczeniu, obejmującym przestrzeń i jej zawartość powyżej powierzchni Ziemi. W innych przypadkach użyte jest figuralnie w znaczeniu władz duchowej kontroli. Najpierw przytoczymy jego znaczenie literalne: 1 Moj. 1:6, 7 (3 razy), 8, 14,15, 17,20; Ps. 19:2 (jego użycie jest tutaj zarówno literalne, jak i symboliczne); Dan. 12:3. Poza Ps. 19:2 jego figuralne użycie występuje w Ps. 150:1; Ezech. 1:22, 23, 25, 26; 10:1.. Przeanalizowanie przytoczonych wyżej głównych wersetów literalnych z łatwością dowiedzie, że rakia nie była ciałem stałym. W 1 Moj. 1:7 mamy powiedziane, że rakia rozdzie­liła wody na powierzchni Ziemi od wód w pierścieniach ponad nią. Jeszcze przez znaczny czas trwania drugiego dnia twórczego było sześć takich pierścieni, które zawierały mniej lub więcej wody, a szósty składał się tylko z wody. Stopniowe opadanie ostatnich sześciu przez powoli powiększającą się rakia potwierdza, iż nie była ani nie mogła ona być ciałem stałym.

Wersety z 1 Moj. 1:14, 15 i 17również mówią nam, że Słońce, Księżyc i gwiazdy świeciły w rakia, co dowodzi, iż nie była ona ciałem stałym. Ich ukazanie się czwartego dnia nastąpiło w wyniku opadnię­cia czwartego pierścienia, w następstwie czego rakia rozszerzyła się do góry i objęła wystarczająco dużo przestrzeni, by uczynić te ciała widocznymi. Nie powinniśmy jednak rozumieć, że oznacza to, iż przez opadnięcie pierwszych czterech pierścieni ciała te pojawiły się w przestrzeni jako takie, lecz raczej, że świeciły one wówczas na Ziemię wystarczająco jasno, by być widocznymi dla ludzkiego oka, gdyby takie wówczas istniało. Określenie to jest tu użyte w znaczeniu ogólnym, by pokazać, gdzie te ciała niebieskie znajdą się w rakia w skończonym dziele, tzn. pod koniec opadania siódmego pierścienia, a wszystko to dowodzi, że rakia nie jest ciałem stałym. Mówiąc o ptakach latających w rakia, 1 Moj. 1:20 potwierdza, iż nie jest ona ciałem stałym. Ps. 19:2-7, zarówno w znaczeniu literalnym, jak i symbolicznym dowodzi, że rakia nie jest ciałem stałym. Paralelizm w.2: „Niebiosa opowiadają chwałę Bożą, a dzieło rąk jego rakia oznajmuje" dowodzi, że niebiosa i rakia Pana są tutaj użyte synonimicznie, tak jak określone są one w 1 Moj. 1:8. Ps. 19:5-7 dowodzi, że na tych niebiosach, tzn. rakia znajduje się Słońce; a zatem rakia nie jest ciałem stałym, w przeciwnym razie Słońce nie mogłoby się w nim przemieszczać. W. 3,4 sugerują, że Słońce, Księżyc i gwiazdy znajdują się w rakia, i dlatego pozwalają umiejętności mówić. Ps. 19:2-7, zastosowany symbolicznie, dowodzi, że Jezus i Kościół jako jednostki będą poruszać się w symbolicznej rakia, władzach duchowej kontroli. U Dan. 12:3 Słońce nazwane jest światłością rakia tzn. najjaśniej­szym dla człowieka obiektem w rakia. Wiersz ten daje nam podstawę do zrozumienia, czym są symbo­liczne niebiosa, rakia. Wykazuje on bowiem, że Chrystus i Kościół będą dla świata w Tysiącleciu (dla ówczesnego porządku rzeczy) tym, czym dla literalnego świata jest literalne słońce. A zatem teksty te dowodzą, że rakia w najszerszym rozumieniu jest niebem, niebiosami w ich pierwszym i drugim literal­nym znaczeniu: tym pierwszym jest przestrzeń, gdzie latają ptaki; tym drugim przestrzeń, gdzie znajdują się ciała niebieskie, łącznie z nimi samymi. Trzecie literalne niebiosa to mieszkanie Boga itp., które nie jest uwzględnione w słowie rakia.

Poprawnym tłumaczeniem rakia jest przestrzeń, rozpostarcie niebios, co sugeruje także etymologia tego słowa. Pochodzi ono od czasownika raka tzn. rozciągać, rozszerzać. Tak więc Biblia mówi o rozcią­gnięciu niebios niczym zwiniętej zasłony, a rozciąganie to nastąpiło przez opadanie pierścieni Ziemi, które poprzez ten proces rozciągały symboliczne zasłony o jeden fałd dalej, a gdy opadł ostatni, figuralne zasłony, niebiosa osiągnęły pełną rozpiętość. Tylko jeden werset przytaczany jest na potwierdzenie, że rakia to ciało stałe, lecz występuje on w mowie Elihu, który - tak jak pozostali trzej przyjaciele Ijoba -nie był natchniony. Gdyby jednak nawet spojrzeć na tekst Ijoba 37:17 jako na natchniony, nie mówi on o tym, że niebo jest ciałem stałym, choć uczy, że jest ono mocne. Myśl o tym, iż jest ono ciałem stałym, została wprowadzona do tekstu. Nie natchnione oświadczenie nie może być oczywiście źródłem wiary. Dosłowne tłumaczenie tego wersetu jest następujące: „Czy rozciągałeś [czasownik raka, nie rzeczownik rakia] z nim niebiosa, które są mocne jak roztopione lustro?" W wierszu tym chodzi o to, że niebiosa są rakia, rzeczą rozciągniętą, i że są mocne, nie do rozbicia, tak jak roztopione szkło. Nie ma jednak tutaj mowy o nich jako o ciele stałym, co chcą udowodnić zwolennicy teorii firmamentu, którzy się na niego powołują. Lecz nawet gdyby uczył on o czymś takim, Pan nie wymagałby, byśmy wierzyli w to, tak jak nie wymaga, byśmy wierzyli np. w nie natchnione i fałszywe stwierdzenia szatana z 1 Moj. 3:1-5 lub oświadczenia innych nie natchnionych osób zapisane w Biblii, np. trzech pozostałych przyjaciół Ijoba, kłamstwa Żydów o naszym Panu w czasie Jego procesu i ukrzyżowania, radę Piotra, by wybrać następcę Judasza, twierdzenie judaistów, że by być zbawionymi, poganie muszą się obrzezywać i przestrzegać zakonu Mojżesza itp. Musimy bowiem odróżniać w Biblii wypowiedzi nie natchnione od wypowiedzi natchnionych mówców i pisarzy. Stwierdzenia tych ostatnich są nieomylne i obowiązujące jako źródło wiary i praktyki, podczas gdy twierdzenia tych pierwszych nie są takimi. Tak więc nawet gdyby stwier­dzenie Elihu oznaczało, że rakia jest ciałem stałym, czego nie dowodzi, nie obowiązywałoby to nas jako przedmiot wiary. Dochodzimy zatem do wniosku, że teoria na temat rakia jako firmamentu jest fałszywa i że biblijny pogląd na temat rakia jako przestrzeni jest prawdziwy. Teraz możemy dalej prowadzić nasze studium.

Mówiliśmy wcześniej o punkcie wyjścia i punkcie docelowym dzieła drugiego dnia twórczego, co obejmuje rzeczy dokonane w drugiej epoce stworzenia. Na jej początku Ziemia była pokryta oceanem i przestrzenią wypełnioną parą, mgłą, chmurami i mgiełkami od powierzchni oceanu aż do drugiego pier­ścienia, a przy końcu od powierzchni bezbrzeżnego oceanu Ziemi aż do dna trzeciego pierścienia rozciągała się pusta przestrzeń i atmosfera. Tak więc dzieło drugiego twórczego dnia miało aspekt destruktywny i konstruktywny. Spowodowało ono usunięcie gęstych chmur pary, mgieł i mgiełek, jakie otaczały naszą planetę, co dało jej atmosferę. To pierwsze było środkiem prowadzącym do tego drugiego, ponieważ wspomniane wyżej chmury musiały być usunięte, by zrobić miejsce dla atmosfery Ziemi. Obie te rzeczy były konieczne – częściowo po to, by Ziemia mogła stać się środowiskiem dla stworzenia roślinnego i zwierzęcego, jakie miało powstać. Łatwo możemy zrozumieć, że po wprowadzeniu na naszą planetę światła następnym logicznym krokiem musiało być dzieło drugiego dnia. To prawda, iż nie był to jedyny krok niezbędny dla wprowadzenia na Ziemi życia roślinnego i zwierzęcego, lecz był to następny naturalny krok przed daniem Ziemi daru życia. Pierwsza część dzieła trzeciego dnia, ukazanie się lądu spod bezbrzeżnego oceanu, musiała się dokonać zanim powstał ląd, i to odpowiednio suchy, by mogła rosnąć na nim roślinność, gdyż dopiero wtedy mogła się ona pojawić i dopiero wtedy mogły oczywiście zaistnieć zwierzęta lądowe. Pierwszeństwo dzieła drugiego dnia przed dziełem dnia trzeciego także było logiczną rzeczą. Suchego lądu nie mogło być bowiem tak długo, jak długo gęste chmury pary, mgły i mgiełek sięgały od Ziemi aż do drugiego pierścienia. Dostrzegamy zatem logiczny porządek dzieła drugiego dnia między pierwszym a trzecim twórczym dniem.

Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „Rozdział VII — DRUGI DZIEŃ TWÓRCZY – ROZPOSTARCIE”. Cała liczy 4216 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

Copyright © 1938–1956 by Paul S. L. Johnson (Laymen’s Home Missionary Movement). Wydanie polskie: Copyright © 2001 Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki.