---
tytul: "Rozdział IV — PROCES TWÓRCZY — Tom 2 — Stworzenie | Literatura Biblijna"
opis: "Rozdział IV — PROCES TWÓRCZY — DOWÓD NA TO, ŻE PIERWOTNA MATERIA SKŁADAŁA SIĘ Z GAZÓW, POCZĄTKOWO NIERUCHOMYCH – KONDENSACJA PROCESEM TWÓRCZYM – DZIAŁANIE…"
adres: https://literaturabiblijna.pl/biblioteka/tomy-epifaniczne/e2-265
jezyk: pl
---

> [Strona główna](https://literaturabiblijna.pl/) › [Biblioteka](https://literaturabiblijna.pl/biblioteka) › [Tomy Epifaniczne](https://literaturabiblijna.pl/biblioteka/tomy-epifaniczne)

# Rozdział IV — PROCES TWÓRCZY

Epifaniczne Wykłady Pisma Świętego, Paul S. L. Johnson · 1938 · strona 265 · pozycja E2-265

## Rozdział IV

## PROCES TWÓRCZY

## 1 MOJ.1:1

DOWÓD NA TO, ŻE PIERWOTNA MATERIA SKŁADAŁA SIĘ Z GAZÓW, POCZĄTKOWO NIERUCHOMYCH – KONDENSACJA PROCESEM TWÓRCZYM – DZIAŁANIE PRZYPISYWANE MU PRZEZ TEORIĘ MGŁAWICOWĄ – TEORIA PLANETESIMALNA – TEORIA WYBUCHU W ODNIESIENIU DO PLANET, KSIĘŻYCÓW ITP.

Po omówieniu Stworzenia jako produktu przechodzimy obecnie do omówienia go jako procesu. Niewiele mamy na ten temat do powiedzenia z punktu widzenia wiary i nauki biblijnej, ponieważ Biblia nie wyjaśnia jasno procesu Boskiego dzieła twórczego. Poza logicznym wnioskiem wyciągniętym z jednego z jej stwierdzeń nawet nie sugeruje ona, że pierwotnymi materiałami, z których powstało stworzenie jako produkt, były gazy. Psalm 148:4,5 mówi nam, że Bóg stworzył niebiosa i wody. Z faktu, że woda powstaje przez połączenie wodoru i tlenu w stosunku wagowym 1 części tego pierwszego do 7,94 części tego drugiego, a objętościowo 2 części tego pierwszego do jednej części tego drugiego – stworzenie wody wspomniane w Ps.148:4,5 dowodzi, iż zostało ono dokonane przez połączenie dwóch gazów we wspomnianej wyżej proporcji.Tak więc stwierdzenie tego tekstu, że Bóg stworzył wody, oznacza, że Bóg doprowadził do istnienia wody z gazów. Ponieważ podmiotem słowa stworzył są w tym zdaniu niebiosa i wody, myśl o stworzeniu przez Boga niebios przez analogię wydaje się wskazywać, że Bóg z gazów stworzył gwiazdy, planety itp. Możemy jedynie stwierdzić, że taki wydaje się być wniosek tego wersetu; zauważamy bowiem fakt, iż rzeczy te nie są w tym wierszu bezpośrednio stwierdzone; wydają się być jedynie logicznie tam zasugerowane. Tak więc nasze twierdzenie, iż Biblia uczy o tym, że stworzenie jako produkt powstało z gazów, oparte jest jedynie na logicznym wniosku wynikającym z oświadczenia Biblii, a nie na jej wyraźnym stwierdzeniu. Podobnie z użycia w Biblii hebrajskiego słowa bara i grec­kiego słowa ktizo (rozdział I) wyciągamy wniosek, iż oznaczają one stworzenie czegoś nowego z po­przednio istniejących materiałów. A zatem Biblia bezpośrednio naucza, że niebiosa i ziemia zostały uczynione jako nowe rzeczy z poprzednio istniejących substancji, a logiczny wniosek jest taki, iż tymi substancjami były gazy. Tyle dowody biblijne.

Do takiego biblijnego dowodu stworzenia wszystkich rzeczy z gazów, który musimy przyznać, jest bardzo skąpy i nie całkowicie spójny, dodajemy na potwierdzenie fakt, że wszystkie chemiczne pierwiastki materii Ziemi mogą być w laboratoriach chemicznych sprowadzone do gazów, a następnie z nich wyprowadzone. Ten rzeczywisty dowód niezależnie od dowodów biblijnych wydaje się demonstrować, że materiałami, z których składa się nasza Ziemia, pierwotnie były gazy. O ile analogiczne rozumowanie może być przewodnikiem, słuszny wydaje się wniosek uznania tego samego jako prawdziwego w odniesieniu do chemicznych pierwiastków gwiazd, planet itp., które to pierwiastki, o ile jesteśmy w stanie stwierdzić, są takie same jak na Ziemi. Co więcej, nawet przed, a szczególnie od chwili zainstalowania w obserwatorium na górze Wilson w Kalifornii zwierciadlanego teleskopu o średnicy obiektywu 2,5 metra powstały fotografie o długim czasie naświetlania różnych lejkowatych mgławic poza naszym wszechświatem, które to fotografie pokazują to, co wydaje się być procesem powstawania nowych słońc z wielokrotnie bardziej rozrzedzonych materiałów niż te, które stanowią powstałe w ten sposób słońca. Te rozrzedzone materiały są oczywiście bardziej gęste niż gazy, które z tak wielkich odległości nie byłyby widoczne przez żaden teleskop; lecz jako części lejkowatych mgławic wyglądają jak obłoki porzucone z dala od swych środków. Powtarzamy, że to, iż obłoki te są o wiele bardziej gęste niż gazy jest oczywiste z faktu, że gazy nie byłyby widoczne dla największych teleskopów z tak ogromnych odległości, odległości, których przebycie światłu poruszającemu się z prędkością 300 000 km/s zajmuje setki tysięcy lat. Proponujemy, by czytelnik przeanalizował zdjęcia takich lejkowatych mgławic obok s.488 i 492 Encyklopedii Britannica, wydanie 14, w celu uzyskania wizualnego poglądu o tym, co właśnie zostało powiedziane. Chociaż właśnie przytoczony argument nie dowodzi, że wszechświaty powstały z gazów, pozostaje on w harmonii z tym faktem; jeśli bowiem tak jest, proces kondensacji mógłby i prawdopodobnie tworzyłby lejkowate mgławice. Jako dalsze potwierdzenie moglibyśmy dodać, że najzdolniejsi matematycy opracowali wzory matematyczne, które wymagają istnienia gazów jako materiału, z którego wydają się obecnie być tworzone nowe słońca i układy słoneczne. Tak więc twierdzenie, że stworzenie początkowo powstało z gazów, wydaje się być potwierdzone biblijnymi wnioskami i faktami naukowymi.

Skoro tak jest, gazy te musiały pozostawać nieruchome zanim rozpoczął się proces twórczy; gdyby bowiem znajdowały się w ruchu z powodu własnych naturalnych sił, nasz wszechświat byłby niemal nieopisanie starszy niż w rzeczywistości jest. Zgodnie z założeniem materialistów, że materia w postaci gazowej nie posiada początku, co może być prawdą, nasz wszechświat z konieczności musiałby istnieć od wieczności, gdyby prawdziwe było inne ich założenie, iż gazy te od wieków znajdowały się w ruchu. Założenie o wiecznie poruszających się gazach jest im potrzebne do uniknięcia wniosku, że zewnętrzne, świadome i celowe Narzędzie – Bóg – zainicjował ruch w tych gazach, i w ten sposób sprawił, że na te gazy oraz w nich zaczęły działać poprzednio nie działające naturalne prawa. Jednak ich drugie założenie – odwieczny ruch tych gazów – prowadzi do nieuniknionych wniosków zawierających kilka oczywistych błędów: (1) niemal odwiecznego istnienia wszechświata, podczas gdy każdy stosowny fakt wskazuje na jego stosunkową młodość; oraz (2) że pozbawiona inteligencji i celowości materia utworzyła z siebie wszechświat, który wszędzie przeniknięty jest planowością i inteligencją. Ich założenie przeczy ponadto obserwowanemu i sfotografowanemu faktowi, że nowe słońca stale wydają się znajdować w procesie stwarzania we wszechświatach poza naszym. Tak więc bez względu na to, czy pierwotne gazy były wieczne, czy też miały początek, pewnym jest, że kiedyś pozostawały nieruchome – tzn. prawa przyrody rządzące ich istnieniem wzajemnie neutralizowały swe działanie, i w ten sposób utrzymywały je w nieruchomym stanie. Skoro tak, musiał być świadomy i celowy Stwórca, który tak pokierował tymi gazami, by wprawić je w ruch, tzn. który wprowadził je w takie warunki i relacje, które sprawiły, że rządzące nimi prawa przestały się wzajemnie unieruchamiać, i który następnie stale kierował tymi prawami w taki sposób, by doprowadzić do zmian w tych gazach, tzn. by je zagęścić.

Przed chwilą stwierdziliśmy, że ów Stwórca zmienił te gazy przez zagęszczenie ich w bardziej stałą masę. Podając myśl o kondensowaniu gazów w bardziej stałą masę, opisaliśmy proces twórczy; całe porządkowanie stworzenia w odniesieniu do stworzenia nieożywionego odbywało się bowiem przez zagęszczanie materii z postaci bardziej rozrzedzonej do mniej rozrzedzonej. Skąd to wiemy? Przez przyjrzenie się materiałom – gazom – z których początkowo rozpoczęło się stworzenie, oraz stanowi, w jakim obecnie znajduje się stworzenie nieożywione. Obecnie są to głównie ciała stałe, podczas gdy początkowo istniały jedynie gazy. Tak więc jeśli chodzi o stworzenie nieożywione, proces twórczy polegał niewątpliwie na kondensowaniu materii do pewnych uporządkowanych postaci i dla pewnych uporządkowanych celów. Potwierdza to kolejność pierwszych czterech dni twórczych opisana w 1 Moj.1: najpierw, po znaczącym procesie kondensacji, zaistniał chaos, następnie materia została zagęszczona, by stworzyć miejsce na pojawienie się światła, po czym ciężkie pary skondensowały się na tyle, by mogła powstać nasza atmosfera, potem rozpoczęło się ściskanie substancji Ziemi, by umożliwić wodom pokrywającym całą Ziemię spłynięcie do oceanów, mórz itp., a następnie rosła wysokość atmosfery, co oznacza, iż rzeczy znajdujące się ponad nią kondensowały się i opadały na powierzchnię Ziemi, aż w końcu najpierw Słońce, a potem Księżyc i gwiazdy przeniknęły do Ziemi czwartego dnia. To zagęszczanie było związane z Ziemią i jej najbliższym otoczeniem. Tak więc zarówno na podstawie faktów, jak i biblijnych wniosków stwierdzamy, że procesem, przez który przeszło stworzenie, był proces kondensacji. W ten sposób znaleźliśmy proces, według którego działał Stwórca, stwarzając niebiosa i ziemię i doprowadzając je do ich obecnego stanu, proces, który można niemal zobaczyć w akcji w tworzeniu tego, co wydaje się być nowymi słońcami.

W tym miejscu pragniemy zacytować fragment listu napisany w 1692 roku przez Izaaka Newtona, który być może posiadał najzdolniejszy umysł ze wszystkich członków upadłego rodzaju Adama i którego odkrycie prawa grawitacji było być może największym naukowym odkryciem wszechczasów. W liście tym tak wyraził się między innymi na temat możliwego wpływu grawitacji na tworzenie światów:

„Wydaje mi się, że gdyby materia naszego Słońca i planet oraz cała materia wszechświata była równo rozrzucona po całych niebiosach, a każda cząstka miała naturalną ciężkość w stosunku do całej reszty, a cała przestrzeń, po której rozrzucona byłaby ta materia, byłaby skończona – materia na zewnątrz tej przestrzeni dzięki swej ciężkości parłaby na całą materię znajdującą się wewnątrz, i w rezultacie wpadłaby do środka całej przestrzeni i utworzyła tam jedną wielką kulistą masę. Gdyby jednak materia była równo rozłożona po całej nieskończonej przestrzeni, nigdy nie mogłaby się zgromadzić w jedną masę, lecz jej część zebrałaby się w jedną masę, a część w inną, tak że powstałaby nieskończona liczba wielkich mas, rozrzucona w wielkiej odległości od siebie w całej tej nieskończonej przestrzeni. W ten sposób mogłyby powstać Słońce i stałe gwiazdy, przy założeniu, że materia miałaby klarowną (gazową) naturę”. Zgodnie z tym prawo grawitacji odegrało pewną rolę w procesie kondensacji, co potwierdzają dowody fotograficzne.

Aby pokazać główne zmiany chemiczne, jakie proces kondensacji dokonał w masie, która stała się naszą Ziemią, przytoczymy fragment przemówienia, jakie dr Sterry Hunt wygłosił przed Królewskim Instytutem w Londynie. Cytujemy, ponieważ o wiele lepiej naświetla to całą sprawę, niż moglibyśmy to uczynić my:

## Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „Rozdział IV — PROCES TWÓRCZY”. Cała liczy 7761 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

- [Załóż bezpłatne konto](https://literaturabiblijna.pl/register)
- [Zaloguj się](https://literaturabiblijna.pl/login)

*Copyright © 1938–1956 by Paul S. L. Johnson (Laymen’s Home Missionary Movement). Wydanie polskie: Copyright © 2001 Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki.*
