Rozdział III — ŚWIAT MATERII

Epifaniczne Wykłady Pisma Świętego, Paul S. L. Johnson · 1938 · strona 165 · pozycja E2-165

ROZDZIAŁ III

ŚWIAT MATERII

1 MOJ. 1:1

JEGO IMPLIKACJE – JEGO CECHY: JEDNOŚĆ, OGROM, PIĘKNO, WZNIOSŁOŚĆ, PORZĄDEK, CUDOWNOŚĆ, ZŁOŻONOŚĆ

Omawiając Boskie dzieła stworzenia, poza ogólnym wstępem do tematu przedstawiliśmy dotychczas nasze rozumienie duchowego świata jako jednego z celów Boskiej działalności twórczej. Następnym w kolejności w analizie Boskich dzieł twórczych jest świat materii, krótko omówiony w 1 Moj.1. Z pomocą Pana zamierzamy szczegółowo przeanalizować dzieło stworzenia, tak jak jest ono opisane w 1 Moj.1, i wykazać jak odpowiednie rzeczy są potwierdzone przez sprawdzone odkrycia naukowe. Z radością możemy stwierdzić, że opis stworzenia zawarty w 1 Moj. 1 jest całkowicie potwierdzony przez naukę w odróżnieniu od spekulacyjnych teorii i domysłów. Przez naukę rozumiemy znajomość faktów, a nie spekulacje na temat znaczenia takich faktów. W umysłach niektórych teorie są zbyt często mylone ze znajomością rzeczy – prawdziwą nauką. Jeśli biblijny opis stworzenia jest prawdziwy (a skoro został natchniony przez Boga, w co wierzymy, to musi takim być), wszystkie fakty okażą się być z nim zgodne. Konflikt między nimi a Biblią może wystąpić tylko wtedy, gdy ludzie traktują swe spekulacyjne i domniemane teorie o faktach jako naukę, tj. gdy takie teorie i domysły są nieprawdziwe. Niektórzy z najzdolniejszych naukowców, jacy kiedykolwiek żyli, stwierdzają zgodność opisu stworzenia z 1 Moj. z prawdziwą nauką. Tak też powinno być; potwierdzenie opisu 1 Moj. przez sprawdzone odkrycia naukowe jest pewnym dowodem jej natchnienia; ludzie nie byli bowiem świadkami rzeczy, o których ona traktuje, a zatem musiały one dotrzeć do człowieka przez objawienie.

Pamiętamy, że omawiając hebrajskie słowo bara, podkreśliliśmy, iż oznacza ono czynienie nowej rzeczy z poprzednio istniejących, a nie czynienie czegoś z niczego. Wyciągnęliśmy zatem wniosek, że substancje, z których stworzony został świat ducha i materii, istniały przed aktem stworzenia wszechświata. Mamy wiele powodów, by twierdzić, że jeśli chodzi o świat materii, jego składniki zostały utworzone z gazów. Następnie postawiliśmy pytanie na temat tego, czy pierwotna materia została pierwotnie stworzona, czy też istniała od zawsze. Na to odpowiedzieliśmy w sposób następujący: Biblia milczy na ten temat, a zatem dobrze będzie, jeśli pójdziemy za jej przykładem i nie będziemy ani stwierdzali wieczności materii, ani udowadniali, że materia została stworzona z czegoś innego lub z niczego. Niektórzy nie byli na tyle mądrzy, by pójść za tym przykładem, twierdząc, że materia istniała zawsze i przez swe własne prawa i siły doprowadziła do powstania wszechświata. Dzięki temu sądzą, że mogą obyć się bez Stwórcy, są więc ateistami. Odpowiedź na ich stanowisko jest prosta: wszechświat jest pełen wyrazów najwyższej inteligencji i największej celowości, i dlatego nie mógł powstać z pozbawionych inteligencji i celowości sił i praw działających w materii i na materię. Ponieważ w skutku – wszechświecie – widoczna jest inteligencja i celowość, taka sama inteligencja i celowość muszą istnieć w jego Stwórcy, ponieważ to, co zawiera się w skutku, z konieczności musi być i w jego przyczynie. Prowadzi nas to do wniosku, że prawa i siły użyte w stworzeniu musiały być kierowane przez Istotę obdarzoną inteligencją i celowością.

Wiemy jednak, że te same siły i prawa, jakie są podstawą ponad 92. substancji, z których składa się Ziemia, nie są tymi samymi, które rządzą gazami tworzącymi te pierwiastki i gazami powstałymi przez sprowadzenie składników Ziemi do pierwotnej formy gazowej. Tak więc siły i prawa działające w gazach, z których powstał wszechświat, były odmienne od sił i praw, jakie rządzą obecnie wszechświatem. Prowadzi nas to do wniosku, że jeśli pierwsze, gazowe formy materii były wieczne, przez wieki musiały pozostawać w bezruchu, aż zaczęły działać wobec nich procesy twórcze, tzn. bez względu na to, jakie siły i prawa działały w nich i na nie, musiały wprowadzać je w stan absolutnej równowagi. Gdyby bowiem kierowanie takimi siłami i prawami nie było niezbędne do stworzenia wszechświata, lecz gdyby powstał on jedynie przez ich automatyczne działanie, doprowadziłyby one do jego powstania nieskończoną ilość lat wcześniej, niż wszechświat zaczął istnieć, i to nawet według najbardziej niepohamowanych domysłów najbardziej niepohamowanych spekulujących (rzekomych) naukowców w ich najbardziej fantastycznych wyobrażeniach. Tak więc teoria wieczności materii zakłada, że w jej pierwotnych formach podstawowe siły i prawa czyniły ją całkowicie nieruchomą. By więc stworzyć wszechświat, obdarzone inteligencją i celowością Narzędzie musiało oddziaływać na materię i jej prawa z zewnątrz. Jego wpływ musiał pojawić się w stosunkowo niezbyt odległych milionach lat. A więc teoria o wieczności materii zakłada Stwórcę posiadającego inteligencję i celowość. Nie jesteśmy jednak w żadnym wypadku pewni, czy materia jest wieczna. O ile wiemy, Bóg mógł stworzyć pierwotne gazy z niczego lub z innych substancji. Powyższe uwagi czynimy po to, by wykazać, że teoria o wieczności materii nie pociąga za sobą ateizmu, jak twierdzą niektórzy, lecz zdecydowanie oznacza istnienie obdarzonego inteligencją i celowością Stwórcy. Ponieważ tak jest, każda teoria (o wieczności materii lub utworzeniu materii z niczego) oznacza istnienie Najwyższej Istoty.

Jak podaliśmy w rozdziale I, słowo stworzenie może oznaczać (1) proces, przez który powstał wszechświat, oraz (2) produkt takiego procesu – sam wszechświat. W niniejszym rozdziale zajmujemy się naszym tematem z obu punktów widzenia. By przez jasne zrozumienie osiągnąć lepsze rezultaty, przeanalizujemy najpierw świat materii jako produkt Boskiego dzieła stworzenia, a następnie proces, przez który doprowadził On do jego istnienia. Jak można zauważyć, 1 Moj. 1:1 mówi o obu. Pod słowem stworzył kryje się proces tworzenia w odniesieniu do świata materii, a pod słowami niebo i ziemię produkt takiego procesu. Jest to widoczne w dosłownym tłumaczeniu tego wersetu: „Na początku [w hebrajskim przed słowem początek znajduje się przedimek nieokreślony – przypis tł.] stworzył Bóg niebo i ziemię”. Jak wykazaliśmy powyżej, słowo początek (resheth w hebrajskim oraz arche w greckim) nie oznacza wieczności. Nie chodzi też tutaj o pierwszy początek Boskich działań twórczych, ponieważ w Boskim dziele twórczym były co najmniej dwa inne wcześniejsze początki. Pierwszy z nich miał miejsce wtedy, gdy jako Pierworodny Boga stworzone zostało przedludzkie Słowo, które następnie stało się człowiekiem w osobie Jezusa z Nazaretu. Drugi z nich wystąpił wtedy, gdy stworzone zostały inne istoty duchowego świata. Ponieważ w Boskim dziele twórczym są różne początki, jest bardzo właściwe, by hebrajski wyraz wymieniany w 1 Moj. 1:1 i oznaczający początek był poprzedzony przedimkiem nieokreślonym. Początek ten prawdopodobnie miał miejsce miliony lat temu i trwał aż do pierwszego twórczego dnia z 1 Moj.1:3-5, co jak wykazaliśmy wcześniej, wydarzyło się ponad 48 000 lat temu.

Przez niebo tego wersetu nie należy rozumieć nieba, chmur czy atmosfery, lecz układy słoneczne widoczne dla nas gołym okiem lub teleskopem, bądź też niewidoczne. Widziane przez nas gwiazdy, oprócz planet naszego układu słonecznego, to inne słońca, a każde z nich porusza się z własnym orszakiem planet. Astronomowie odkryli i opisali dosłownie miliardy takich słońc. A jeśli liczba planet i księżyców w naszym układzie słonecznym odpowiada średnio liczbie planet i księżyców w każdym innym układzie, w dotychczas odkrytych układach słonecznych są dosłownie miliardy planet i jeszcze więcej miliardów księżyców. Oprócz tego istnieją jeszcze niezliczone inne planety i księżyce nie dostrzegane przez największe z dotychczas wynalezionych teleskopów; wszechświat bowiem jest nieograniczony w swym zasięgu, a zgodnie z wymogami praw grawitacji, poza światami już odkrytymi przez najpotężniejsze teleskopy muszą znajdować się następne. Astronomowie odkryli kolejnych trzynaście dróg mlecznych poza tą, którą widzimy bez teleskopu. 1 Moj.1:1przez wyrażenie niebo rozumie właśnie ten zbiór słońc, planet i księżyców, nie wspominając asteroidów, komet itp. Wyraz ziemia oznacza oczywiście planetę, na której żyjemy, sadzimy ogrody i budujemy domy. Jak wykazaliśmy powyżej, słowo stwarzać użyte w 1 Moj.1:1 uczy nas, że wszechświat został utworzony z poprzednio istniejących substancji. Później dowiedliśmy, że substancjami tymi były gazy, które przez umiejętne kierowanie nimi zostały zagęszczone do postaci nieba i ziemi. 1 Moj.1:1 zapewnia nas także, że ślepe siły i prawa natury nie były stwórcą, jak chcą tego ateiści, choć niewątpliwie zostały wykorzystane jako narzędzia i czynniki w dziele twórczym, lecz że to Bóg – Najwyższa Istota – stworzył niebo i ziemię. Zdanie z 1 Moj.1:1, od którego rozpoczyna się Biblia, bardzo prostym językiem stwierdza jeden z najwznioślejszych faktów, jakie kiedykolwiek zostały wyrażone: że niemal nieskończony wszechświat został stworzony przez Boga w okresie stworzenia.

Stworzenie jako produkt posiada wiele cech, a na temat niektórych z nich pragniemy podać kilka myśli. Należy pamiętać, że omawiamy obecnie stworzenie nie jako świat ducha, lecz jako świat materii. Pierwszą jego cechą, na temat której chcemy podać pewne uwagi, jest jedność. Pojęcie to zawiera się w nazwie, jaką mu nadajemy - wszechświat - które to słowo pochodzi z łacińskiego wyrazu złożonego z członów unus (jeden) oraz versus (przekształcony), tzn. wszystkie rzeczy przekształcone w jedno [uwagi te dotyczą oczywiście angielskiego odpowiednika polskiego słowa wszechświat, czyli słowa universe -przypis tł.]. Zawiera się to także w angielskim słowie kosmos, pochodzącym z greckiego kosmos, chociaż to ostatnie niesie ze sobą także pojęcie piękna i porządku wszechświata. Przez jedność wszechświata rozumiemy przyrodę jako całość, w której wszystkie części są nierozerwalnie połączone współzależnymi relacjami dostosowania, które czynią je jednym wielkim systemem rzeczy. Stwierdzamy, że taka jedność wszędzie przenika wszechświat. I tak, materiały, z których składają się wszechświaty, są jednością w tym znaczeniu, że wszystkie one pochodzą z jednego źródła – gazów – oraz w tym sensie, że ich pierwiastki chemiczne, na ile je znamy, wszędzie są tego samego rodzaju. Jedność świata jako jednego wielkiego systemu rzeczy jest także oczywista, jeśli rozważymy poszczególne układy słoneczne. Każdy z nich posiada centrum – swoje słońce, a każde słońce orszak planet, z których każda w większości przypadków ma własny księżyc lub księżyce. Każda planeta ma własną orbitę, po której krąży wokół swego słońca, jak również własną oś, wokół której obraca się tak, by w regularnych odstępach czasu zależnych od odległości od słońca kierować ku niemu każdą stronę. Jedność ta widoczna jest w księżycach, które każda planeta posiada w liczbie jednego lub więcej, poruszających się po orbicie lub orbitach wokół tej planety.

Jedność tę widać również w regularnych relacjach tych planet wobec swych słońc i wzajemnie wobec siebie, które to relacje są zachowywane przez nie z matematyczną dokładnością, w miarę jak w niekończącym się pochodzie mijają dni, tygodnie, lata, wieki i epoki. Ale to nie wszystko: jedność ta przejawia się i w tym, że w każdym układzie słonecznym słońce, planety i ich księżyce obracają się wokół własnej osi i po własnych orbitach w tym samym kierunku, unikając w ten sposób tarcia czy zderzenia oraz zachowując doskonałą równowagę w swych wzajemnych relacjach. Jeszcze wspanialsze jest to, że wszystkie układy słoneczne zachowują dokładny stosunek wzajemnej odległości na wszystkich potężnych i skomplikowanych torach, jakie zataczają przez nieograniczone przestworza przestrzeni, jak również to, że co pewien czas, tzn. w odstępach 25 000 do 26 000 lat następuje cykl precesyjny wszechświata – okres potrzebny każdej jego części na wykonanie tylu obrotów, ile potrzeba, by ustawić je wszystkie dokładnie w takiej samej pozycji, nie tylko względnie, lecz dokładnie w tej samej części przestrzeni kosmicznej, w której znajdowały się poprzednio. No i wreszcie jedność wszechświata można zaobserwować poprzez fakt, że wszystkie układy słoneczne obracają się wokół wspólnego środka, który astronomowie utożsamiają z Alkione, jedną z gwiazd Plejad. Jest to zgodne ze wskazówką, jaką podał Bóg, że Jego łaskawa moc pochodzi z Plejad, stamtąd zatem rządzi On wszechświatem (Ijob 38:31). Jest to oczywiście dokładnie to, czego należy się spodziewać: wszechmocny inżynier wszechświata steruje jego dźwignią ze Swojej siedziby władzy. Fakty podane w tym i w poprzednim akapicie pokazują nam, że wszechświat jako system układów słonecznych jest jednością, tak jak każdy z tych układów słonecznych jest podobną jednością. Cudowna jest moc i mądrość Tego, który kontroluje i reguluje taki skomplikowany system rzeczy!

Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „Rozdział III — ŚWIAT MATERII”. Cała liczy 29 230 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

Copyright © 1938–1956 by Paul S. L. Johnson (Laymen’s Home Missionary Movement). Wydanie polskie: Copyright © 2001 Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki.