Rozdział III — BIBLIA JAKO BOSKIE OBJAWIENIE (c.d.)
Epifaniczne Wykłady Pisma Świętego, Paul S. L. Johnson · 1949 · strona 209 · pozycja E12-209
ROZDZIAŁ III
BIBLIA BOSKIM OBJAWIENIEM (c. d.)
CHARAKTER, URZĘDY I NATURY CHRYSTUSA - DOZWOLENIE NA ZŁO - OKUP - NADZWYCZAJNOŚĆ BIBLII
Po udowodnieniu, na podstawie przymiotów istoty i charakteru Boga podanych w Biblii, że jest ona Boskim objawieniem, obecnie proponujemy kolejny zestaw dowodów - charakter, urzędy i natury Chrystusa przedstawione w Biblii dowodzą, iż jest ona Boskim objawieniem. Poza planem objawionym w Biblii oraz przymiotami Boskiej istoty i charakteru, jakie przypisuje ona Bogu, nie przychodzi nam bowiem na myśl żaden mocniejszy dowód Boskiego pochodzenia Biblii od charakteru, urzędów i natur, jakie objawia ona w stosunku do Jezusa. Kolejno przedstawimy każdy z tych trzech punktów dotyczących Chrystusa, a w każdym z nich, po przedstawieniu stosownych faktów, podkreślimy powody, dla których dowodzi on, że Pismo Święte jest Boskim objawieniem. Objawione przez Biblię fakty dowodzą bowiem, że po Boskim planie, naturze i charakterze największym i najmocniejszym dowodem tego, że Biblia jest Boskim objawieniem jest charakter, urzędy i natury Chrystusa. Właśnie dlatego charakter, urzędy i natury Chrystusa należą do wewnętrznych dowodów Pisma Świętego jako Boskiego objawienia, podobnie do planu Boga oraz przymiotów Jego istoty i charakteru. Dzieje się tak dlatego, że charakter, urzędy i natury Chrystusa objawione w Biblii są takiego rodzaju, że mogły być one jedynie inwencją istoty nadludzkiej i nadanielskiej, tj. wyłącznie Boga. Jeśli udowodnimy to twierdzenie, wynikać z tego będzie, że to, co Biblia ma do powiedzenia na temat charakteru, urzędów i natur Chrystusa (a znaczna część jej treści dotyczy tych trzech zagadnień), musi być Boskim objawieniem, co połączone z uwagami podanymi na temat Boskiego planu oraz przymiotów istoty i charakteru, jako dowodów jej Boskiego źródła, wydatnie wzbogaca jej zawartość, którą można udowodnić jako pochodzącą od Boga. Dlatego najpierw przedstawimy fakty dotyczące charakteru Chrystusa, znane nam z Pisma Świętego, a następnie wykażemy, w jaki sposób dowodzi to tego, że Biblia jest Boskim objawieniem.
Spójrzmy zatem najpierw na tę kwestię w odniesieniu do charakteru Chrystusa. Już powierzchowna lektura proroctw i historii Chrystusa podanych w Biblii budzi w czytelniku wrażenie o wyjątkowości Jego charakteru wśród ludzkich synów. Nie ma bowiem takiej dobrej cechy charakteru, w której nie świeciłby On jako "piękniejszy nad synów ludzkich" (Ps. 45:3): każda łaska charakteru nie tylko jest w Nim zademonstrowana, lecz staje się wybitna z powodu swej niepowtarzalnej nadzwyczajności. Jest to prawdą w odniesieniu do wszystkich trzech rodzajów łask: pierwszorzędnych, drugorzędnych i trzeciorzędnych, a także w odniesieniu do każdej łaski z tych trzech rodzajów łask. Zwróćmy pokrótce uwagę na potwierdzające to fakty, najpierw podając przykłady wyższych i niższych pierwszorzędnych łask. Wyższe pierwszorzędne łaski to: wiara, nadzieja, samokontrola, cierpliwość, pobożność, miłość braterska i miłość bezinteresowna (2 Piotra 1:5-7). Wiara Jezusa w Boga co do Jego osoby, charakteru, planu i dzieł świeci blaskiem z każdego aktu Jego służby. Okazaniem niezwykłej wiary jest bowiem podjęcie przez Niego tej służby, realizowanie jej wśród sprzyjających i niesprzyjających warunków oraz ufne przyjęcie woli Ojca jako Swej własnej, np. w Getsemane, przed Najwyższym Kapłanem, Sanhedrynem, Piłatem, Herodem i w drodze na Kalwarię oraz na niej samej, dzięki której z ufnością do Boga i wiarą wszedł On w szczęki śmierci. Podobnym blaskiem na Jego drodze świeci nadzieja, gdy dla wystawionej Sobie radości podjął krzyż, pomimo hańby. Nadzieja ta była czymś wielkim: pragnieniem i oczekiwaniem zadowolenia Ojca, pragnieniem zdobycia Kościoła, Starożytnych i Młodocianych Godnych oraz Wielkiej Kompanii jako czterech wybranych klas, przywrócenia godnych wśród upadłych aniołów i ludzi do ich poprzedniego stanu, a także dostąpienia osobistego awansu zaproponowanego Mu przez Boga. Samokontrola Jezusa świeci jasnym blaskiem w Jego kontaktach z tymi, którzy szukali w Nim winy, z wrogami, z podłością ludzi, z którymi się stykał, oraz z wadami Jego uczniów. Jego cierpliwość, którego to słowa Biblia używa w znaczeniu wytrwałości, widoczna jest w tym, że żadna przeszkoda nie mogła go wprawić w zakłopotanie, żadna opozycja nie mogła Go pokonać, żadna trudność nie mogła doprowadzić Go do rezygnacji i żadna ilość ani moc przeciwników nie mogła skłonić Go do odstąpienia od realizacji celów. Nawet perspektywa końcowych cierpień nie mogła powstrzymać Go od kontynuowania misji, gdyż czytamy, że "zdecydował się nieodwołalnie iść do Jerozolimy".
Jego pobożność była najwyższej jakości. Jej najpiękniejsze przejawy wystąpiły w Getsemane, gdzie działała ona w taki sposób, że uzyskała odpowiedź na Jego modlitwę, by zostać ocalonym od wtórej śmierci, gdyż to właśnie jej obawiał się w ogrodzie (Żyd. 5:7,8). Nie został On bowiem zachowany od śmierci na krzyżu, a nie mógł też umrzeć śmiercią Adamową, ponieważ nie odziedziczył jej ani jej wyroku. Pomimo obawy, jaką miał w ogrodzie, że być może nie wszystko wykonał dotąd doskonale lub być może nie będzie w stanie stawić doskonale czoła czekającemu Go ciężkiemu doświadczeniu, w wyniku czego nie powróciłby ze stanu śmierci, tzn. umarłby wtórą śmiercią, Jego pobożność, obowiązkowa miłość do Boga, pobudziła Go do przyjęcia kielicha, jaki nalewał Mu Ojciec: "nie moja wola, lecz twoja niech się stanie". Dał w tym przykład pobożności, której nigdy nie dorówna żadne inne stworzenie Boga. Jego miłość braterska, obowiązkowa miłość do bliźniego, przejawiała się w tysiącach aktów dobroci, jakie okazywał biednym, chorym i strapionym. Jaki inny syn Adama okazał swym bliźnim taką dobroć? Jeśli chodzi o miłość bezinteresowną, w swej ocenie, jedności serca z dobrymi, we współczuciu i ofierze Jego miłość jest pod każdym względem niezwykła. Jego ocena pobudziła Go do "miłowania" młodego bogatego władcy za jego sprawiedliwość. Jego jedność serca z Bogiem wyrażała się w harmonii z Bogiem. Jego współczucie pobudzało Go do litości nad cierpiącymi i rozproszonymi tłumami, a Jego duch ofiary pobudzał Go do poświęcenia na rzecz Boskiego planu wszystkiego co miał i czym był od Jordanu do Kalwarii, i to aż do śmierci na krzyżu. Potrafił nawet zapomnieć o niesprawiedliwości Swojego aresztowania i uleczyć ucho Malchusa, jednego z tych, którzy przyszli Go aresztować. Jego miłość bezinteresowna do uczniów jest przepięknie wyrażona słowami: "umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, aż do końca je umiłował". Miłość ta spojrzała na zapierającego się Piotra i stopiła go do stanu pokuty. Ta miłość nie dostrzegła tego, że w chwili aresztowania opuścili Go wszyscy uczniowie. Ta miłość szukała ich, gdy byli w utrapieniu w dniu Jego zmartwychwstania. Jego miłość nie była sentymentalnością, chwilową emocją, samym słowem. Była ona głęboka, pełna uczuć, troski i niezwykle praktyczna. Miłość, która skłoniła Go do ofiarowania Jego cennego życia za świat, była najwyższym wyrazem miłości kiedykolwiek zamanifestowanej przez człowieka: większa od niej była jedynie miłość, jaką okazał Ojciec oddając Swego jednorodzonego Syna na śmierć za Swych wrogów! Prorok Dawid z pewnością miał rację, mówiąc o charakterze Chrystusa: "Piękniejszyś nad synów ludzkich; rozlał się wdzięk po wargach twoich, przeto cię pobłogosławił Bóg aż na wieki". Kiedy synowie ludzcy w tak wzniosły i piękny sposób używali wiary, nadziei, samokontroli, cierpliwości, pobożności, miłości braterskiej i bezinteresownej jak Chrystus? Czy Mojżesz, Konfucjusz, Budda, Zoroaster, Sokrates lub Mahomet choćby w przybliżony sposób podobni są do Niego w tych łaskach? Są oni jedynie gwiazdami o znacznie mniejszej mocy, On jest niczym słońce w południe bezchmurnego dnia.
Równie niezwykły był On w niższych pierwszorzędnych łaskach: samoocenie, aprobacie, pokoju, wojowniczości, agresywności, żywotności, ostrożności, skrytości, przezorności i apetycie. Posiadał On samoocenę, która używała właściwego zaufania do siebie, zadowolenia z siebie i szacunku do siebie, które mogły rzucić wyzwanie Jego oskarżycielom: "Któż mnie z was obwini [udowodni, że jestem winny] w grzechu?" Posiadał aprobatę wobec Boga, która zawsze starała się czynić i czyniła rzeczy przyjemne dla Ojca i która właściwie potrafiła przyjąć radosne okrzyki tłumów przy Jego tryumfalnym wjeździe do Jeruzalem. Pokój niczym niezmąconego umysłu i spokojnego serca towarzyszył Mu przez cały czas (Jana 15:27). Jak pokazuje Jan w rozdziałach od 13 do 17, słodka woń pokoju serca i umysłu była Jego udziałem na dzień przed śmiercią, przepełniając ostatnie kazanie w górnym pokoju i nadając mu atmosferę, która miała przetrwać na zawsze. Jego wojowniczość prowadziła Go do obrony prawdy i sprawiedliwości przed wszelkimi atakami, czego dowodem są na przykład rozmowy zapisane przez Jana w rozdziałach od 3 do 10. Jego agresywność prowadziła Go do atakowania mieczem prawdy fałszywych nauk i złych przykładów rabinicznego tradycjonalizmu, jak pokazuje to na przykład Mat. 23. Jego żywotność pobudzała Go do chronienia życia i zasłaniała przed możliwymi do uniknięcia niebezpieczeństwami, dopóki nie stwierdził, że wola Ojca była już inna, co można zauważyć na podstawie Jego ucieczki przed niedoszłymi sprawcami linczu w Nazarecie i Jeruzalem. Jego ostrożność sprawiła, że nie rzucił się ze szczytu świątyni; nie chciała też odpowiadać na pytania, gdy odpowiedzi mogłyby być wykorzystane przez Jego wrogów przeciwko Niemu. Jego skrytość sprawiała, że udzielał wymijających odpowiedzi na podchwytliwe pytania, np. czy zgodne z prawem było składanie daniny cesarzowi oraz skąd pochodziła Jego władza nauczania i postępowania. Jego przezorność sprawiała, że pozostałości po uczcie kazał zebrać dla przyszłego wykorzystania; dzięki niej oczekiwał też odpowiedniego zysku od Swych szafarzy. Apetytu używał do zapewnienia Sobie okazji czynienia dobra oraz do wzmacniania się w Swojej misji. Widzimy zatem, że dobrze wykorzystywał wszystkie niższe pierwszorzędne łaski, tj. używał ich jako sług prawdy, sprawiedliwości i świętości. Pod tym względem prześcignął w dobroci wszystkich synów ludzkich.
W poprzednim akapicie wykazaliśmy, w jaki sposób Jezus właściwie używał Swych niższych samolubnych organów, w wyniku czego powstały samolubne niższe pierwszorzędne łaski. To samo czynił ze Swymi społecznymi niższymi łaskami pierwszorzędnymi: miłością do płci przeciwnej, synostwem, braterskością, przyjacielskością, zamiłowaniem do domu, bliźnich i kraju. Odmawiał Sobie korzystania z miłości małżeńskiej i ojcowskiej, by lepiej wypełniać Swoją służbę, która gdyby był mężem i ojcem, ucierpiałaby na tym. Posiadał jednak stosowne zalety, czego przejawem była miłość do dzieci, które wielokrotnie lgnęły do Niego, a także oddanie Kościołowi jako Jego przyszłej Oblubienicy. Jego czysta miłość do płci przeciwnej przejawiała się szczególną uwagą, jaką wzbudzał u kobiet galilejskich, które usługiwały mu swymi dobrami, a także u Marii Magdaleny oraz Marii i Marty z Betanii. W Jego miłości do płci przeciwnej nie było jednak niczego wulgarnego ani nieczystego. Jego synostwo widoczne było we właściwej postawie syna: zaufaniu, szacunku, posłuszeństwie i miłości, jakie okazywał wobec Józefa i Marii. Jego przyjaźń była najwyższego rodzaju, co potwierdzają fakty, zestawione z Jego słowami: "Większej miłości nikt nie ma nad tę, gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję". To oświadczenie dowodzi, iż był On właściwym ideałem dla przyjaźni: że ma ona być oparta na dobrym charakterze - "wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli (...)". To, że posiadał odpowiednią miłość do domu (domatorstwo) oczywiste jest z kontrastu, jaki podał nam, mówiąc, że ptaki niebieskie mają gniazda, a lisy jamy, lecz Syn człowieczy nie miał miejsca, gdzie mógłby położyć Swą głowę! Krótkie wzmianki na temat Jego miejsca zamieszkania w Nazarecie sugerują myśl o Jego miłości do domu. Jego braterska towarzyskość jako człowieka wśród ludzi dobrze demonstruje Jego zamiłowanie do bliźnich. Jego patriotyzm świeci blaskiem nie tylko w ciągłej służbie wobec Izraela i zaleceniu uczniom, by do pewnego czasu czynili to samo, lecz widać go także w Jego łzach wylewanych nad Jeruzalem oraz w ubolewaniu: "Ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak zgromadza kokosz kurczęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście?" To samo przejawia się w Jego słowach skierowanych do płaczących mieszkanek Jeruzalem: "Nie płaczcie nade mną, lecz płaczcie nad sobą i nad dziećmi swoimi". Widzimy, że każdy wyraz Jego niższych pierwszorzędnych łask społecznych był całkowicie niesamolubny i dobrotliwy, co jest przykładem służebnego ich użycia w interesie prawdy, sprawiedliwości i świętości. Używanie przez Niego niższych pierwszorzędnych łask społecznych, a także niższych pierwszorzędnych łask samolubnych z pewnością zasługuje jedynie na chwałę. Także pod tym względem jest On "piękniejszy nad synów ludzkich".
Nasz Pan Jezus był piękniejszy od synów ludzkich także pod względem łask drugorzędnych. Jak już podkreślaliśmy na tych stronach, łaski drugorzędne są wynikiem tłumienia przez wyższe pierwszorzędne łaski wysiłków niższych pierwszorzędnych łask do zdobycia kontroli nad nami. Przed chwilą zauważyliśmy, jak szlachetnie Jezus wykorzystywał Swe niższe pierwszorzędne łaski, tj. nie używał ich dla osiągnięcia własnych samolubnych i świeckich korzyści, lecz jako sług prawdy, sprawiedliwości i świętości. Jeśli jednak niższym pierwszorzędnym łaskom pozwoli się na dominację, czynią one taką jednostkę samolubną i światową, rodząc niższe pierwszorzędne niełaski. By temu zapobiec, ich wysiłki zdobycia kontroli muszą być tłumione przez wyższe pierwszorzędne łaski: wiarę, nadzieję, samokontrolę, cierpliwość, pobożność, miłość braterską i bezinteresowną. Przy pomocy tych wyższych pierwszorzędnych łask Jezus tłumił wszelkie wysiłki Swych niższych pierwszorzędnych łask podejmowane w celu zdobycia kontroli nad Nim, co prowadziło do używania przez Niego łask drugorzędnych w sposób całkowicie i doskonale pozbawiony samolubstwa i światowości. Łaski drugorzędne, będące w pewnego rodzaju kontraście do naszych samolubnych niższych łask pierwszorzędnych, to: pokora, nieostentacyjność [nazywana także skromnością - przypis tł.], pracowitość, samoofiara, nieskwapliwość, wyrozumiałość [znana także jako pobłażliwość i powściągliwość - przypis tł.], odpuszczenie, odwaga, otwartość [czasami błędnie nazywana szczerością, która jest łaską trzeciorzędną - przypis tł.], wspaniałomyślność [nazywana także szczodrością - przypis tł.] oraz wstrzemięźliwość w stosunku do pokarmów i napojów. Należy zauważyć, że łaski drugorzędne to łaski bierne, w odróżnieniu od łask pierwszorzędnych, które są aktywne. Łaski trzeciorzędne są natomiast mieszane, tj. stanowią połączenie innych łask. Łaski drugorzędne nie posiadają specjalnych organów, przez które działają, ponieważ takie specjalne organy są cechą tylko łask pierwszorzędnych. Łaski drugorzędne powstają bowiem w wyniku tłumienia wysiłków niższych łask pierwszorzędnych do rządzenia nami.
Te łaski drugorzędne, które pozostają w pewnym kontraście ze społecznymi łaskami pierwszorzędnymi, z jednym wyjątkiem, nie mają nazw podanych w Biblii ani w języku angielskim. Wyjątkiem tym jest czystość, która jest wynikiem tłumienia wysiłków miłości do płci przeciwnej do rządzenia nami. Pomimo tego, że nie mamy dla nich odpowiednich nazw, tłumienie wysiłków podejmowanych przez każdą niższą pierwszorzędną łaskę społeczną do rządzenia nami, tj. pozostawanie martwym dla jej wysiłków rządzenia nami, w oczywisty sposób rodzi łaskę drugorzędną. I tak, gdy wysiłki miłości do męża, żony, rodziców, braci, sióstr, przyjaciół, domu, bliźnich i patriotyzmu zmierzają do rządzenia nami, a my pozostajemy martwi na takie wezwania, to używamy łaski drugorzędnej, będącej w pewnym kontraście z odpowiednią związaną niższą pierwszorzędną łaską, lecz nie przeciwną jej. Szkoda, że nie mamy nazwy dla każdej z nich, lecz dostrzegając fakt tłumienia takiej kontroli, widzimy, że w rzeczywistości takie drugorzędne łaski istnieją. Odwołując się do nich, zamiast używać bezpośrednich słów będziemy musieli uciekać się do terminów opisowych. Cechy, na które zwrócimy uwagę w charakterze Chrystusa i które dostrzegamy w świętych charakterach innych, potwierdzają istnienie takich nienazwanych łask. Mamy nadzieję, że pewnego dnia zostaną stworzone odpowiednie nazwy dla takich łask. Najdokładniejszym opisem, jakiego możemy użyć wobec nich teraz, jest pozostawanie martwym na ich wysiłki rządzenia nami. Wszystko to, co powiedzieliśmy w tym i poprzednim akapicie, jest wstępem do przedstawienia charakteru naszego Pana z punktu widzenia Jego łask drugorzędnych.
Jego pokora w piękny sposób przejawia się w Jego karnacji, życiu jako człowieka wśród ludzi, w Jego poddaniu się rodzicom i nauczycielom, kontaktach z celnikami i grzesznikami, doświadczaniu sprzeciwu grzeszników, a przede wszystkim w Jego cichym poddaniu się aresztowaniu, niesprawiedliwemu procesowi Sanhedrynu, Heroda i Piłata, potępieniu, torturom, szyderstwom i śmierci na krzyżu! Jego nieostentacyjność (skromność)widoczna jest w odmowie uczynienia Go królem, znikaniu pośród tłumu, gdy ten choćby siłą chciał Go nim uczynić, dążeniu do społeczności z cichymi i pokornymi, a nie z wielkimi i pysznymi, unikaniu wszelkich sensacyjnych i oszukańczych metod zwracania uwagi na Swoje poselstwo oraz stałym ukrywaniu Swej wielkości, urzędu i mocy przed ludźmi oraz objawianiu ich skromnie i tylko częściowo nielicznym najbliższym. Pracowitość Jego charakteru była zawsze oczywista. Tylko jeden raz wydawała się ona być częściowo przyćmiona: gdy w Getsemane obawiał się, że niedoskonałość sprawiła lub sprawi, że nie uda Mu się wybawić Kościoła i świata od mocy szatana, grzechu i śmierci, co byłoby ruiną całego planu Boga, a także gdy stawał przed Kajfaszem, Sanhedrynem, Piłatem, Herodem, szydzącymi i chłostającymi Go żołnierzami, w drodze na Kalwarię i do doświadczeń krzyża, gdyż wszystkie te sytuacje wymagały bierności, a nie aktywności. Jego nieskwapliwość - w warunkach sprzeciwu grzeszników, wrogości hierarchii, niesprawiedliwości rządzących, niewdzięczności ludu, zazdrości przywódców, opozycji sekt, tępoty pospólstwa, niewrażliwości uczniów, porzucenia przez przyjaciół, tryumfu przeciwników, deptania Jego praw i braku urazy z Jego strony w Jego końcowych doświadczeniach, zakończonych śmiercią na krzyżu - jest czymś niezwykłym w całym doświadczeniu ludzkości. Jego wyrozumiałość, używana w tych samych warunkach, jakie podaliśmy w związku z Jego nieskwapliwością, jest pod każdym względem niezwykłym zjawiskiem wśród ludzi, szczególnie jeśli przypomnimy sobie Jego siłę charakteru, skierowaną przeciwko obłudzie, jak widzimy to u Mat. 23.
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „Rozdział III — BIBLIA JAKO BOSKIE OBJAWIENIE (c.d.)”. Cała liczy 41 768 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Copyright © 1938–1956 by Paul S. L. Johnson (Laymen’s Home Missionary Movement). Wydanie polskie: Copyright © 2001 Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki.