Rozdział I — ISTNIENIE BOGA
Epifaniczne Wykłady Pisma Świętego, Paul S. L. Johnson · 1938 · strona 7 · pozycja E1-7
ROZDZIAŁ I
ISTNIENIE BOGA
POWSZECHNA WIARA WPISANA W MORALNĄ I RELIGIJNĄ BUDOWĘ CZŁOWIEKA - PRZYCZYNA I SKUTEK - PORZĄDEK I PANOWANIE PRAWA WE WSZECHŚWIECIE - WSZĘDZIE WIDOCZNY ZAMIAR - UMYSŁOWA, MORALNA I RELIGIJNA ISTOTA CZŁOWIEKA - DOWODY Z DOŚWIADCZENIA - NIEMOŻLIWOŚĆ OBALENIA ISTNIENIA BOGA - BÓG NAUKOWCA
WIARA w istnienie Boga jest praktycznie powszechna. Pojawiło się kilka jednostek, które zaprzeczają istnieniu Boga, oraz kilka innych, które twierdzą, że mają wątpliwości co do Jego istnienia, tzn. nie wiedzą, czy Bóg istnieje. Jest ich jednak stosunkowo tak niewiele, że jesteśmy usprawiedliwieni w twierdzeniu, że praktycznie cała rodzina ludzka wierzy w istnienie Najwyższej Istoty - Baga. Nigdy nie napotkano ludu, który nie wierzyłby w Boga. Dotyczy to zarówno najbardziej, jak i najmniej kulturowo rozwiniętych narodów wszystkich wieków. Tak więc wiara w Najwyższą Istotę jest praktycznie powszechna. Wiara w istnienie Boga może być zatem uznana za wpisaną w naturę człowieka - w budowę człowieka, a tych kilka wyjątków można wyjaśnić zaburzeniami umysłowymi - zboczeniem lub degeneracją, jak uczy Pismo Święte: "Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga" (Ps.14:2).
Stwierdziliśmy, że wiara w Boga jest wpisana w naturę człowieka - w budowę człowieka. Dostrzegamy to w naukach psychologii i frenologii. Psychologia naucza, że częścią władz duszy jest wiara, cześć, uwielbienie i pragnienie społeczności z Bogiem, tak jak częścią władz duszy jest miłowanie swych bliźnich oraz pragnienie społeczności z nimi. Frenologia idzie o krok dalej: lokalizuje nawet organy mózgu, którymi posługuje się wiara, cześć i pragnienie społeczności z Bogiem. Zdolność, przez którą dokonuje się wiara religijna, umiejscawia ona tuż pod częścią czoła nad oczami; organ mózgu używany przez miłość i cześć oraz pragnienie społeczności z Bogiem umiejscawia w górnej środkowej części głowy. Jeśli głowa jest duża lub posiada w tych miejscach wypukłości, normalni ludzie z łatwością wierzą i czczą Boga. Jeśli głowa jest mała lub posiada w tych miejscach zagłębienia, ludziom trudno jest wierzyć i czcić Boga. Przeciętny ateista w tych miejscach swej czaszki ma "doliny". Zbadano setki tysięcy głów i wyciągnięto z takich badań powyższe wnioski. Przez używanie wiary itp. wypukłości takie powiększają się, a w przypadku ich nieużywania przestają się rozwijać. Jeśli używane są bardziej niż inne władze mózgu, czaszka staje się w tych miejscach cieplejsza, ponieważ dzięki takiemu używaniu krew ma częstszy i silniejszy z nią kontakt. Znane są przypadki pewnych osób, które z aktywnego i gorącego życia religijnego popadły w ateizm i których odpowiednie wypukłości nie tylko ostygły, lecz nawet skurczyły się. Dotyczy to szczególnie tych ludzi o umysłowym usposobieniu, którzy z gorącego, aktywnego życia religijnego popadli w religijną obojętność i niewiarę. Osoby o innym usposobieniu, ogarnięte przez religijną chorobę, nie wykazywały tak wyraźnej recesji tych wypukłości, a powodem było to, że mniej aktywna umysłowość prowadziła do coraz słabszego kontaktu z tymi częściami mózgu, a brak takiego kontaktu prowadził do mniej dostrzegalnej recesji odpowiednich partii czaszki.
Fakty te dowodzą, że poprzez budowę swego mózgu człowiek został przygotowany do wierzenia i czczenia Najwyższej Istoty. Wyciągamy z tego wniosek, że istnienie Boga jest nieodzowną potrzebą ludzkiej natury, tak jak ludzkie zapotrzebowanie na żywność, wodę, posiadłości, rzeczy wyższe, piękno, wiedzę, towarzystwo itp. oznacza ich istnienie. Tak więc istnienie Boga wyprowadzamy z budowy i cech mózgu człowieka i życia duszy. Ci, którzy zaprzeczają istnieniu Boga (ateiści), lub ci, którzy twierdzą, że nie wiedzą, czy Bóg istnieje (agnostycy) - nie potrafią wyjaśnić takiej budowy mózgu i wynikającego z niego moralnego i religijnego poczucia obowiązku wobec Boga, wpisanego w naturę człowieka. Powtarzamy: istnienie Boga jest niezbędnym postulatem moralnej i religijnej budowy człowieka - jest wpisane w ludzką naturę, ponieważ natura człowieka została tak utworzona, by być dostosowaną do moralnych i religijnych obowiązków wobec Boga.
Jeszcze inny punkt widzenia potwierdza istnienie Boga - przyczyna i skutek. Powszechnie wiadomo, że każde wydarzenie ma jakąś przyczynę. Wnioskujemy zatem, że każde wydarzenie musi mieć swą przyczynę. Do takiego wniosku zmusza nas bowiem nasze doświadczenie. Niewątpliwie mówi nam ono, że każde wydarzenie powstało w wyniku jakiejś przyczyny. Cofając się zatem od wielu wydarzeń do równej liczby ich przyczyn, ostatecznie dochodzimy do pierwszych wydarzeń, co oznacza jakąś pierwszą przyczynę, która jako taka nie mogła posiadać przyczyny: jest więc wieczna. Tę pierwszą przyczynę nazywamy Bogiem, jak ujmuje to Pismo Święte, "który wszystkie rzeczy zbudował, Bóg jest" (Żyd.3:4). Tak więc źródłami rzeczy są wydarzenia, które musiały mieć przyczyny. Weźmy dla przykładu początek drzew. Pytamy: skąd wziął się ich początek? Odpowiadamy: z nasion lub gałęzi. Skąd się one wzięły? Z innych drzew. Jaki był ich początek? Pochodziły z innych nasion lub gałęzi. Skąd się one wzięły? Z innych drzew, odpowiadamy. Tak rozumując, dochodzimy w końcu do pierwszego rodzaju każdego drzewa i zadajemy pytanie: jaki jest ich początek? Odpowiedź musi brzmieć: z pierwszych nasion. Teraz pytamy: skąd wzięły się pierwsze nasiona, z których powstały pierwsze drzewa? Tak więc za początkiem tych pierwszych nasion stała jakaś przyczyna. Weźmy z kolei początek krzewów, warzyw, traw - pozostałej części królestwa roślin, a nasze rozumowanie doprowadzi nas do początku pierwszych nasion, z których powstały pierwsze krzewy, warzywa i trawy. Jaki był początek tych nasion? Jeśli spojrzymy na stworzenia obdarzone władzami lokomocji - owady, ryby, płazy, ptactwo, gady i inne zwierzęta - i zastosujemy to samo rozumowanie, w końcu dojdziemy do pierwszego przykładu każdego gatunku i staniemy przed tym samym pytaniem: jaki był początek pierwszego z każdego gatunku? Podobnie z rodzajem ludzkim. Przechodząc w ten sposób od przyczyny do skutku, dochodzimy do początku pierwszych egzemplarzy każdego gatunku, i w ten sposób stajemy w obliczu mnogości początków pierwszych egzemplarzy. Skąd się one wzięły? Nie mogły się stworzyć same, gdyż oznaczałoby to ich istnienie, zanim zaistniały. Kto lub co zatem je stworzyło? Nasze rozumowanie zmusza nas do wniosku, że istnieje pierwsza przyczyna, która jest przyczyną początku wszystkich pierwszych egzemplarzy. Jeśli jest ona pierwszą przyczyną, nie może być skutkiem żadnej innej przyczyny. A zatem nie może posiadać przyczyny i jako taka musi być wieczna. Tę pierwszą przyczynę nazywamy Bogiem. Materialiści nazywają ją jednak raczej pozbawioną świadomości ślepą siłą - materią. Który z tych dwóch poglądów jest właściwy z punktu widzenia rozumu? Musimy wywnioskować to na podstawie innych rozważań poza uwagami na temat skutku i przyczyny.
Niektórzy próbowali pominąć ten argument, postulując nieskończone następstwo przyczyn, próbując zaprzeczyć w ten sposób jakiejkolwiek pierwszej przyczynie. Jest to jednak sofistyka, ponieważ nieskończony ciąg wtórnych przyczyn nie zgadza się z poglądem o przyczynie, a przyczyna jest tym, czego wymaga tutaj rozum. Ci, którzy zakładają nieskończony ciąg w przeciwieństwie do pierwszej przyczyny, w rzeczywistości ostatecznie odrzucają przyczynę, ponieważ pojęcie przyczyny, tak jak każde inne, oznacza jakiś początek. Nieskończone następstwo przyczyn nie opierałoby się jednak na żadnej przyczynie, co jest absurdem. Nie może być zatem nieskończonego ciągu przyczyn. Musi być jakaś pierwsza przyczyna.
Rozum zmusza nas do tego wniosku, gdy rozmyślamy o wszechświecie rzeczy w ich początkach. Ci, którzy uciekają się do pomysłu o nieskończonym ciągu, różnymi drogami zostali zmuszeni do założenia pierwotnej podstawy istnienia, różnie nazywając ją - materią, umysłem lub siłą - w zależności od tego, co najbardziej odpowiada ich teoriom. Gdy się zapomną, ci, którzy zaprzeczają pierwszej przyczynie, są zmuszeni do jej uznania, co można zauważyć z doświadczenia Henry Ward Beechera i Roberta Ingersolla. Tak się dziwnie złożyło, że najbardziej elokwentny kaznodzieja Ameryki i najbardziej elokwentny agnostyk byli przyjaciółmi i wzajemnie się odwiedzali. W czasie pewnej wizyty, jaką pan Ingersoll składał panu Beecher, ten pierwszy bardzo podziwiał pięknie wykonany globus znajdujący się w gabinecie tego drugiego. Po dokładnym obejrzeniu i bezgranicznym podziwie dla techniki widocznej w precyzyjnie zarysowanych kontynentach, oceanach itp. globusa pan Ingersoll zapytał: "Kto go zrobił?” Korzystając z okazji, pan Beecher szybko odparł: "Nikt. Sam się zrobił"! Domyślając się intencji tej uwagi, znany agnostyk, zagryzając usta, nie odezwał się ani słowem, i zażenowany, wkrótce potem opuścił dom pana Beechera.
Powyżej stwierdziliśmy, że na podstawie argumentu skutku i przyczyny nie możemy jednoznacznie wnioskować, że pierwsza przyczyna jest osobowym Bogiem. Jeśli rozważamy tylko skutek i przyczynę, trzeba przyznać, że mogła to być ślepa siła. Jednak inne względy, jakie podpowiada nam rozum, dowodzą, że pierwsza przyczyna nie jest ślepą siłą, lecz osobową istotą - Bogiem. Rozważymy je obecnie kolejno, zauważając teraz, iż wspólna siła tych wszystkich argumentów dowodzi rozumowo, że istnieje jakiś bóg. Zapytujemy zatem, czy ta pierwsza przyczyna jest ślepą siłą czy inteligentną istotą - Bogiem? Zauważmy, co pod tym względem mają do powiedzenia rozumowi obecne we wszechświecie fakty.
Porządek, jaki dostrzegamy w całej naturze, jest jednym z elementów potwierdzających fakt, że pierwsza przyczyna nie jest ślepą siłą, lecz inteligentną istotą, która używa sił natury jako środków wyrażania Swej woli w wybranym przez Siebie porządku rzeczy. Spoglądając w pogodną noc w niebo, widzimy słońca niezliczonych układów planetarnych, z których każdy krąży wokół własnego słońca, a każda planeta wiruje wokół własnej osi i krąży po swej orbicie, tak jak planety naszego układu słonecznego wirują wokół swych osi i krążą po swych orbitach - a te wszystkie układy planetarne krążą wokół wspólnego środka - Alkione na Plejadach, na co wskazują ostatnie naukowe przypuszczenia. Co pewien czas każdy układ planetarny w swych różnych ciałach zajmuje taką samą pozycję w relacji do każdej planety każdego innego układu planetarnego, co jest tzw. cyklem precesyjnym. Na każdej planecie panuje porządek dnia i nocy, pór roku, lat itp., w zależności od wielkości orbity każdej planety, jej słońca oraz odległości od słońca, z wyjątkiem tych planet, które posiadają pierścienie. Zachowywanie takiego porządku przez te układy planetarne, w relacji do swych własnych elementów oraz wszystkich innych takich układów, wskazuje na inteligencję w ich przyczynie, której ślepa siła oczywiście nie posiada. Na podstawie tego cudownego porządku we wszechświecie złożonym z układów planetarnych, z których wszystkie poruszają się w uporządkowanym pochodzie, wnioskujemy, że pierwsza przyczyna jest inteligentna, a więc nie jest ślepą siłą, choć używa działania siły dla zachowania porządku.
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „Rozdział I — ISTNIENIE BOGA”. Cała liczy 5486 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Copyright © 1938–1956 by Paul S. L. Johnson (Laymen’s Home Missionary Movement). Wydanie polskie: Copyright © 2001 Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki.