Rozdział VII — FAŁSZYWE POGLĄDY NIEWIARY NA TEMAT BOGA
Epifaniczne Wykłady Pisma Świętego, Paul S. L. Johnson · 1938 · strona 335 · pozycja E1-335
ROZDZIAŁ VII
FAŁSZYWE POGLĄDY NIEWIARY NA TEMAT BOGA
ATEIZM – PROBLEMY ATEISTÓW Z BIBLIĄ – MATERIALIZM – AGNOSTYCYZM – PANTEIZM – DEIZM
W The Herald of the Epiphany (Zwiastunie Epifanii; nr 32) z września 1925 odpowiedzieliśmy na zarzuty Clarence’a Darrowa wobec Biblii używane przez niego przeciwko W. J. Bryanowi w ich słynnym spotkaniu w Deyton, w stanie Tennessee, a kopie naszej odpowiedzi wraz z listem wysłaliśmy panu Darrow. Doprowadziło to do kilkukrotnej wymiany listów. W jednym z nich p. Darrow stwierdził, że gdyby w ogóle wierzył w Boga, nie miałby trudności z przyjęciem naszych wyjaśnień na temat jego trudności z Biblią. W wyniku tego do następnego numeru (33) przygotowaliśmy artykuł na temat tego, czy istnieje Bóg, który uczyniliśmy rozdziałem I niniejszego tomu. W artykule tym nie analizowaliśmy twierdzeń ateizmu, które stanowią dowody potwierdzające takie stanowisko. Podaliśmy raczej konstruktywne argumenty na dowód czegoś przeciwnego – istnienia osobowego Boga. Pisząc do nas w tej sprawie, wielu naszych czytelników stwierdziło, że odnieśli błogosławieństwa z tego artykułu. Nasz konstruktywny rozdział na temat istnienia i przymiotów Boga powinien lepiej przygotować nas do obecnego studium na temat fałszywych poglądów niewiary odnośnie Boga. W obecnym rozdziale pragniemy przyjrzeć się argumentom używanym przez ateistów na potwierdzenie ich stanowiska. Ufamy, że uda nam się wykazać, iż każdy z nich oddzielnie i wszystkie one razem wzięte wcale nie dostarczają takich dowodów. Twierdzą oni, że nie ma żadnego Boga. Wynika to z nazwy ich teorii. Ateizm wywodzi się z greckiego słowa atheismos, które pochodzi z kolei z greckiego zaprzeczenia a (nie) oraz greckiego rzeczownika theos (Bóg), natomiast końcówka ismos oznacza teorię, tj. teoria nie-Boga.
Bardzo odosobnione przypadki ateistów pojawiają się po raz pierwszy w historii Grecji, np. Diagoras, Bion, Lucian i inni. Grecy uważali ateizm zarówno za niemoralny, jak i niereligijny: dlatego pozbawiali ateistów praw publicznych i skazywali na wygnanie ze swego terytorium. Także wśród Rzymian było kilka przypadków ateistów. Nie pojawiali się oni jednak prawie w ogóle od czasu przejścia pogańskiego imperium Rzymu w chrześcijańskie imperium Rzymu aż do mniej więcej końca XVII w., od którego to czasu ateizm stale się rozwija. Nigdy nie istniał żaden naród, żadna rasa, żadne plemię czy klan ateistów. Wierzymy, że mają rację ci, którzy utrzymują, że ateizm może istnieć tylko tam, gdzie występują jakieś braki, zboczenia, czy też degeneracje ludzkiego serca i umysłu. Można powiedzieć, że w ostatnich 150 latach ateizm rozpowszechnia się wśród niektórych filozofów, nieco większej liczby naukowców i u niewielkiej liczby zwykłych ludzi. Niedawno w Ameryce zostało zarejestrowane towarzystwo ateistyczne. Przynajmniej jeden z sędziów odmówił jego rejestracji na podstawie tego, że ateizm jest przeciwny polityce społecznej. Towarzystwo to stara się szerzyć swą teorię poprzez wykłady, korespondencję, rozmowy, prasę i organizacje. Poprosiło ono nawet prezydenta Hoovera, by zrezygnował ze zwyczajowego proklamowania dorocznego Święta Dziękczynienia, czego on mądrze odmówił, wiedząc aż nazbyt dobrze, że takie postępowanie, jak również jego motywy byłyby przeciwne polityce społecznej.
Z grona nielicznych filozofów, którzy byli ateistami, przytoczymy dwóch, podając krótkie cytaty na temat ich poglądów. Feuerbach w następujący sposób wyraża się na ten temat: „Nie ma żadnego Boga. Jest to tak jasne jak słońce i tak oczywiste jak dzień, że nie ma żadnego Boga, a co więcej, nie może być żadnego Boga. Gdyby bowiem był jakiś Bóg, wówczas musiałby jakiś być, i wtedy byłby niezbędny. Jeśli jednak nie ma żadnego Boga, to nie może być żadnego Boga, tak więc nie ma Boga. Nie ma Boga, ponieważ nie może być żadnego”.
Chwiejne pozory jakiejkolwiek logiki powyższego cytatu nie mają nic wspólnego z logiką i obalają same siebie. Według poglądu innego filozofa przedstawionego w jego książce Chrześcijaństwo a humanizm znajdujemy co następuje: „Skoro nie ma Boga, nie może być żadnego [prawdziwego] obiektu [religijnych] wierzeń. Człowiek umieścił siebie w ideale, do którego dąży jako religijnego obiektu poza i ponad swą własną świadomością, i czci Boga, którego w ten sposób ustanowił”. Tak więc wiarę człowieka w Boga próbuje on wyjaśnić na gruncie samozłudzenia w celu samodeifikacji. Pewien krytyk tej myśli podał słuszną uwagę na jej temat: „Tak więc świat jest wielkim domem obłąkanych. W wyniku jakichś niewyjaśnionych czarów człowiek widzi ponad sobą swój własny cień i zakłada, że jest to jego prawdziwy stwórca”.
Nie zgadzamy się z tymi, którzy utrzymują, że nie mogą istnieć prawdziwi ateiści, ponieważ w wyniku okropnych skutków degradacji serca i umysłu możliwe i realne jest istnienie całkowitych ateistów. Uważamy jednak, że bardzo niewielu prawdziwych myślicieli jest ateistami, ponieważ ateizm jest przeciwny normalnej ludzkiej naturze oraz normalnym procesom myślenia i odczuwania, nawet w warunkach upadku. Ateizm z natury rzeczy zaprzecza Boskiemu objawieniu, a w ten sposób także możliwości istnienia rzeczywistego obiektu uczuć religijnych, a więc i społeczności między człowiekiem a Bogiem. Towarzyszy temu odrzucenie realności przyszłego życia. Dla wszystkich ateistów prawość traci swe najsilniejsze wsparcie, a zło największą hamującą je siłę. Dla wielu z nich tracą one swe moralne znaczenie, ponieważ ateizm z reguły jest deterministyczny, przez co przeczy wolności wyboru i odpowiedzialności moralnej. W takim systemie nie może być oczywiście miejsca na odkupienie. Słowem, podstawy religii – która jest najlepszą i najwyższą aktywnością umysłu – w ateizmie są wyrzucane za burtę. U niektórych ateizm jest trwałym przekonaniem, u innych zakorzenioną wątpliwością. Niektórzy ateiści chlubią się swym ateizmem, inni są bardzo nim zasmuceni i chcieliby wierzyć w jakąś Najwyższą Istotę. W obecnej dyspensacji nie możemy mieć wielkiej nadziei przyjścia z pomocą ugruntowanemu ateiście, ponieważ jego pogląd jest uprzedzeniem, w którym serce najpierw opanowało jego rozum, a rozum z kolei jeszcze bardziej zatwardził i zaślepił serce, ponieważ żadna z takich czy innych osób nie może dowieść nieistnienia duchów. W przypadku takich nieszczęśników najczęściej musimy poczekać aż do następnego wieku, kiedy wiara ustąpi miejsca widzeniu. Można jednak pomóc ateiście, który tylko wątpi w istnienie Boga i który jest przybity swoimi wątpliwościami, obalając argumenty, które rodzą takie wątpliwości. Jeśli niniejsza rozprawa dostanie się w ręce takiego ateisty, można mieć nadzieję na jego uratowanie. Tak czy inaczej, odsłonięcie błędnych podstaw ateizmu wzmocni wierzących w przekonaniu o realności Boga. Przeanalizujemy zatem argumenty podawane przez bardziej myślących ateistów jako podstawę ich niewiary, zauważając przy okazji, że w większości przypadków ateizm powstaje w wyniku ulegania grzechowi, a w każdym przypadku jest on wynikiem nielogicznego i płytkiego myślenia.
Pierwszym argumentem podawanym zwykle przez ateistów na poparcie ich teorii jest to, że nie mogą znaleźć Boga. Carneri ujmuje to następująco: „Nie znajduję Go [Boga] ani w stworzeniu, ani w rządzie świata”. August Baur wyraża to następująco: „Żaden badacz nigdy nie wykrył żadnej pozazmysłowej [duchowej] istoty ani przy użyciu mikroskopu, ani teleskopu, ani retorty, ani skalpela”. Jest to chyba najmocniejszy sposób formułowania pierwszego i głównego argumentu ateizmu, który ma na celu zwieść nieostrożnych, co też stało się z niektórymi. Po pierwsze, odpowiadamy na to, że jakikolwiek badacz uczciwie może w tym temacie powiedzieć tylko tyle, że przez swe badania nie był w stanie odnaleźć Boga. Nie może tego mówić o innych, ponieważ wielu innych utrzymuje, że poprzez swoje badania odnaleźli oni to, co ponadzmysłowe – Boga. Co więcej, dotyczy to także wielkich filozofów i naukowców, którzy pojawili się po XVII w., kiedy to ateizm się odrodził. Dowodzi tego następująca lista nazwisk podawana przez Dutoit-Haller oraz innych: Leibnitz, Wolf, Kant, Descartes, Amphere, Faraday, Fresnel, Brewster, De La Rive, Euler, Gauss, Wuertz, Chevreul, Biot, Justus von Liebig, Fehling, Morse, Kepler, Kopernik, Newton, Herschel, Alexander von Humbolt, Maedler, Gruner, Elie de Beaumont, Fraas, Pfoff, Favre, Linnaeus, Albrecht von Haller, Griesbach, Oswald Herr, Ehrenberg, Owen, Quatrefages, Isidore Geoffray St. Hilaire, Mivart, Agassiz, Le Creaux, Pasteur, Hyrtl, von Beneden, Claude Bernard, Romanes (przez pewien czas był ateistą, lecz po głębszej analizie stał się teistą), Edison, Marconi, Bell, Millikan i wiele wiele innych. Nie należymy do tych, którzy wierzą, że wielkie nazwiska potwierdzają prawdę, lecz przytaczamy tych badaczy filozofii i nauki, którzy poprzez swe badania odnaleźli Boga, by odeprzeć twierdzenie ateistów, że nie są w stanie odnaleźć Boga przez swe badania. Maedler, jeden z największych naukowców, mówi: „Prawdziwy badacz natury nie może odrzucać Boga. Ktokolwiek głęboko spojrzy do Jego warsztatu, jak czynimy to my, i ma tyle sposobności podziwiania Jego wszechwiedzy i odwiecznego porządku – w pokorze musi ugiąć swe kolana przed władzą świętego Boga”. Podobnie pisał Pasteur.
Naszą drugą odpowiedzią na ten argument jest stwierdzenie, że żadna ilość badań, które z powodu ograniczonych możliwości człowieka z konieczności muszą być zawężone, nie może dowieść, że nie ma Boga, ponieważ tylko ktoś wszechpotężny, wszechwiedzący i wszechobecny mógłby być dostatecznie wielki, poinformowany i wszędzie obecny, by autorytatywnie zgodnie z prawdą i na podstawie znajomości faktów stwierdzić, że nigdzie nie ma Boga, i dlatego On nie istnieje. Tak więc aby być w stanie dowieść nieistnienia Boga – nawet gdyby było to możliwe – trzeba mieć nadludzkie władze, tzn. samemu być bogiem (co dowodziłoby zresztą, że jest jakiś bóg). A zatem żaden człowiek nie może dowieść nieistnienia Boga. Nawet jeśli mikroskop czy teleskop, retorta czy nóż, promienie Rentgena czy jeszcze silniejsze promienie Millikana nie czynią Go dostrzegalnym i namacalnym – nie świadczy to o tym, że On nie istnieje.
Po trzecie, to co ateistyczny badacz stara się uczynić widzialnym, traktowane jest niezgodnie z naturą tego czegoś, ponieważ rzeczy nadzmysłowe, jaką z konieczności jest duch, nie są postrzegane przez zmysły. Równie dobrze możemy żądać od wody, by była sucha, od ciepła, by stało się zimnem, od lodu, by stał się gorący, od ciemności, by zamieniła się w światłość, od światła, by stało się ciemnością, od tego, co materialne, by stało się niematerialne; podobnie jest z oczekiwaniem, że rzeczy ponadzmysłowe, które między innymi są niewidzialne, staną się widzialne dla naszych materialnych oczu (1 Tym.6:16).
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „Rozdział VII — FAŁSZYWE POGLĄDY NIEWIARY NA TEMAT BOGA”. Cała liczy 34 604 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Copyright © 1938–1956 by Paul S. L. Johnson (Laymen’s Home Missionary Movement). Wydanie polskie: Copyright © 2001 Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki.