Teraźniejsza Prawda nr 498 (2006)
Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii · 2006 · strona 33 · pozycja 2006-33
Spis treści
- Przeszkody jakie napotykały specjalnych sług
- Równoległości przesiewań z lat 1908-1911 oraz 1948-1951
- Badanie, głoszenie i praktykowanie Prawdy
- Ku Pamięci - br. Carl W. Seebald
- Pamiętamy
Jesień 2006 Nr 498
Redaktor: Ralph M. Herzig
PRZESZKODY, JAKIE NAPOTYKAŁY SPECJALNYCH SŁUG
DWA otwierające niniejszą Teraźniejszą Prawdę artykuły są na temat tego, jak dwaj członkowie gwiezdni i książęta z Micheasza 5:5, brat Russell i brat Johnson, znosili przeciwności z wielu stron podczas realizacji wielkiego dzieła ogłaszania Prawdy Żniwa w okresach, w których służyli. W przeszłości skupialiśmy się na ogromnej ilości ustnych i drukowanych klejnotów Słowa, które zostały przez nich przygotowane do rozpowszechniania wśród braci, którzy zetknęli się z Prawdą poselstwa Żniwa. Dokonywali oni tego pomimo licznych przeszkód stawianych na ich drodze przez wielkiego przeciwnika i jego sprzymierzeńców. Fałszywi bracia w Prawdzie oraz zaślepieni spośród nominalnego ludu w Prawdzie i poza nią współdziałali w szkalowaniu charakteru i dzieła tych sprawiedliwych sług Bożych. (Psalm 41:10: "Także i ten, z którym żyłem w pokoju, któremu ufałem, który chleb mój jadał, podniósł piętę przeciwko mnie". Mat. 15:14: "ślepi wodzowie ślepych".) Modlimy się, byście otrzymali zamierzone błogosławieństwo pouczenia dzięki prześledzeniu poglądów tu przestawionych i niech Bóg błogosławi ich pamięć.
SPISEK UJAWNIONY I PRZESIEWANIA ŻNIWA
Pisząc słowa ostrzeżenia zachęcające do czujności i modlitwy wydrukowane w naszym numerze z 1 kwietnia 1894 r. pod nagłówkiem "Abyście nie weszli w pokuszenie", Redaktor nie myślał nawet, że już wkrótce miały one okazać się tak niezbędne i tak na czasie, jakimi okazują się być od tamtej pory.
Historia, którą tutaj opisujemy jest smutna, lecz wydaje się, że naszym obowiązkiem jest szczegółowo ją opowiedzieć, ponieważ ci, których najbardziej dotyczy zostali przedstawieni naszym czytelnikom i byli często wspominani na łamach naszego czasopisma w najcieplejszych słowach braterskiego szacunku. Dlatego jest obecnie rzeczą właściwą, byście dowiedzieli się o ich zejściu z drogi Prawdy. Tę bolesną historię opublikowaliśmy oddzielnie od zwykłych wydań Strażnicy, by, jeśli to możliwe, jedynie starsi, i, mamy nadzieję, utwierdzeni czytelnicy ją poznali, tak aby inni - "niemowlęta" - nie potknęli się.
Ci, którzy od lat są czytelnikami Strażnicy wiedzą, że na mocy słów naszego Pana, Proroków i Apostołów (Dan. 12:10; Ps. 91:7,1 Kor. 3:13; Mat. 13:41) oczekiwaliśmy "przesiewań" i "potknięć" oraz "upadku" wielu osób w tym "złym dniu". Dlatego też, podobnie jak my, nie będą oni tak mocno zaskoczeni tymi wydarzeniami, choć tak jak my mogą za każdym razem być bardzo zaskoczeni tym, kto się potyka i o co. Serca nieżywiące podejrzeń są zawsze zaskoczone, a najlepsze i najczystsze serca zazwyczaj nie żywią podejrzeń.
Aby przygotować czytelnika na dalszą część, stosowną rzeczą będzie stwierdzenie w tym miejscu, że spisek, o którym mamy nieprzyjemny obowiązek wam opowiedzieć, którego celem stał się Redaktor, bardziej niż cokolwiek innego, do czego można by go przyrównać, przypomina zdradę naszego drogiego Mistrza (jak zauważyli niektórzy nasi przyjaciele). Nie mieliśmy żadnych podejrzeń, że coś takiego się szykuje, zaledwie na pięć dni przed tym faktem dotarły do nas pierwsze informacje, a dopiero potem dowiedzieliśmy się, że stopniowo tworzył się od dwóch lat; że miał "zdetonować" całą sprawę "jak bombę i wysadzić brata Russella i jego dzieło w powietrze" na Wiosennym Zebraniu rok temu, unicestwiając w ten sposób jego wpływ, a przez to uwalniając od czegoś, co nazywają "niewolą u brata Russella" i otwierając spiskowcom drogę do własnego użytkowania szpalt Strażnicy Syjonu, co do zarządzania której roszczą sobie prawo - ponieważ jest to Strażnica Syjonu, a oni są członkami Syjonu.
Wydaje się, że byli wielce zawiedzeni, gdy to zebranie zostało odwołane ze względu na późniejszą konwencję w Chicago, lecz stwierdzili, że "bomba" wybuchnie, zanim minie 18 miesięcy" - mając niewątpliwie na myśli przewidywane zebranie Pamiątkowe tej wiosny. Lecz Opatrzność ponownie zniweczyła ten plan prowadząc nas nieświadomie do decyzji niezwoływania takiego zebrania tego roku. Wiedzieliśmy wtedy, że byli oni bardzo zawiedzeni, gdyż tak mówili, lecz nie mieliśmy pojęcia, że mieli tak mordercze plany i serca. Celowo używamy słowa "mordercze", ponieważ uważamy, że zabijanie charakteru i wpływu człowieka jest bardziej niegodziwym morderstwem niż samo zabicie jego ciała oraz że zamordowanie charakteru jednego z najmniejszych spośród dzieci Bożych jest gorsze w oczach Bożych niż fizyczne zamordowanie światowego człowieka (zob. Mat. 18:6; 1 Jana 3:15). Prawdopodobnie nieliczni rozumieją tak tę sprawę, lecz my prezentujemy ten pogląd jako prawidłowy, gdyż tak jest pokazany w powyższych cytatach. Gdyby wszyscy posiedli ten prawidłowy pogląd na tę sprawę, dostrzegaliby wagę słów Apostoła: "Wszelka gorzkość, i zapalczywość, i gniew, i wrzask, i bluźnierstwo, niech będzie odjęte od was, ze wszelaką złością" Ef. 4:31; Kol. 3:8-10. Mniej więcej w styczniu 1893 roku, kiedy wciąż spodziewali się, że odbędzie się Wiosenne Zebranie w owym roku, zaczęli się do niego przygotowywać poprzez aluzje i sugestie prywatnie rzucane tu i tam, że coś jest bardzo nie tak z pracą zawodową, charakterem i metodami brata Russella. Miało to podkopać zaufanie miejscowego zboru i przygotować jego członków tak, by uwierzyli "bombie", która miała wybuchnąć w czasie konwencji, kiedy byliby obecni wszyscy przedstawiciele ruchu Prawdy z całego kraju. Oczywiście było to czynione z wielkimi zapewnieniami o głębokim smutku z powodu "biednego brata Russella" - i nic nie było stwierdzane stanowczo, lecz wszystko insynuowane. Moi przyjaciele od razu zwróciliby moją uwagę na tę sprawę, lecz nie śmieli wnikać w moje sprawy osobiste i zawodowe, szczególnie, że nie wiedzieli nic pewnego, o co mogliby zapytać. Jednak w końcu powziąłem wrażenie, że krążą "jakieś niecne plotki" i od razu zwołałem około czterdziestu głównych braci i sióstr z tutejszego zgromadzenia, łącznie z tymi, których nazwiska wydawały się być związane z "niecnymi plotkami" - wśród których byli także ci, o których teraz wiemy, że już wtedy brali udział w spisku. Opisaliśmy sprawę i poprosiliśmy nalegając, by jeśli cokolwiek było komukolwiek wiadome zostało powiedziane nam wszystkim, tak by wszelkie nieporozumienia, jakie mogłyby powstać, zostały natychmiast wyjaśnione, gdyż zapewniłem ich, że nie może być żadnych prawdziwych podstaw do jakichkolwiek plotek, bowiem moja praca zawodowa, tak samo jak postępowanie religijne, jest prostolinijna i oparta na zasadach sprawiedliwości i prawdy. Wszyscy zaprzeczyli, jakoby wiedzieli cokolwiek negatywnego o moim charakterze i odeszli zadowoleni, z wyjątkiem spiskowców, spośród których jedna osoba, (pani Zech) jak się obecnie dowiaduję, chociaż wyrażała się uprzejmie w mojej obecności i na pozór przyłączała się do innych, prywatnie rzuciła potem uwagę: "Mogłabym zmienić przebieg tego zebrania, gdybym tylko zechciała" - najwyraźniej mając na myśli "bombę", którą postanowiono zachować do zdetonowania na spodziewanej Konwencji w czasie Pamiątki w 1894 roku.
Na wspomnianym zebraniu w moim domu podałem małe streszczenie moich spraw zawodowych, oświadczając jednak, że robię to jedynie ze względu na nich i Prawdę oraz że moje sprawy zawodowe mają takie samo prawo do prywatności jak sprawy innych. Obecnie także to stwierdzam, lecz później podam szczegóły, wyłącznie po to, by zapobiec potknięciu się "maluczkich" o fałszywe stwierdzenia, które już zostały rozpowszechnione listownie oraz na konwencji letniej w Chicago, a obecnie, w ciągu ostatnich kilku dni, drukiem (ponieważ plan "bomby" słownej nie powiódł się). Pełne jadu publikacje wydane ostatnio przez O. von Zecha, E. Bryana, J. B. Adamsona i S. D. Rogersa mają obecnie być tą "bombą", która ma zniszczyć zaufanie pokładane w bracie Russellu, którego Opatrzność w pewnym stopniu uczyniła podpasterzem owiec Pańskich, i w ten sposób zburzyć to dzieło, by spiskowcy mogli zebrać nieco z tego, co zostanie, gdyż już mają w przygotowaniu nowe czasopismo.
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „Teraźniejsza Prawda nr 498, Jesień 2006 — Przeszkody jakie napotykały specjalnych sług”. Cała liczy 9196 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii — wydanie polskie: Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki. Roczniki 1921–2026; prawa do przekładu i składu należą do wydawcy.