---
tytul: "Teraźniejsza Prawda nr 234, Wrzesień–Grudzień 1967 — In Memoriam | Literatura Biblijna"
opis: "Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii, 1967, nr 234. W numerze: In Memoriam · Dwa Domy Zbudowane i Próbowane · Obecne Kierownictwo Ludu…"
adres: https://literaturabiblijna.pl/biblioteka/terazniejsza-prawda/1967-65
jezyk: pl
---

> [Strona główna](https://literaturabiblijna.pl/) › [Biblioteka](https://literaturabiblijna.pl/biblioteka) › [Teraźniejsza Prawda](https://literaturabiblijna.pl/biblioteka/terazniejsza-prawda)

# Teraźniejsza Prawda nr 234 (1967)

Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii · 1967 · strona 65 · pozycja 1967-65

## Spis treści

- In Memoriam
- Dwa Domy Zbudowane i Próbowane
- Obecne Kierownictwo Ludu Bożego – Dokończenie
- Dowód Oparty Na Faktach
- Sprawozdanie z Podróży Brata Armstrong-ga Do Afryk
- List Do Ogólnej Wiadomości
- Pytania i Odpowiedzi
- Różne Typowe Obrazy o Niby - Wybrańcach
- Dziedziniec i Obóz Epifaniczny
- Roczne Sprawozdanie z Wieczerzy Pańskiej

Wrzesień - Grudzień 1967 Nr 234, 235

## Redaktor: Raymund G Jolly.

## IN MEMORIAM

(Na Pamiątkę. E. tom 9, roz. 5)

JAKO rocznica przejścia naszego Pastora poza zasłonę, 31 października będzie zawsze datą szczególnej świętości dla świętych Pańskich. Osiem lat temu \[pisane w roku 1924\] cały Kościół był wstrząśnięty wiadomością o jego odejściu. Nie chcieliśmy uwierzyć, że jest to prawdą, dopóki nie okazało się to dowodem niezbitym. Wtedy pojęliśmy naszą wielką stratę, ale jego wielki zysk. Tak bardzo go miłowaliśmy i tak bardzo wszedł on w nasze doświadczenia, że jego odejście pozostawiło pustkę w naszym życiu. Pamięć o nim jest dla nas przyjemna i błogosławiona. Są z nią związane niektóre z największych radości i przywilejów naszego życia. Będzie on zawsze zajmował w naszych sercach poczesne miejsce, które jego święty charakter, niesamolubna służba i wierne cierpienia zdobyły dla siebie. Aby pamięć o nim była nadal przyjemna i błogosławiona dla nas, zróbmy wspólnie krótki przegląd działalności, dokonań i osiągnięć, tego wybitnego męża Bożego. On na pewno był UCZONYM w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Ci, którzy żądają dyplomu uniwersyteckiego jako niezbędnego dowodu nauki, zaprzeczą mu wartości jego erudycji. Jednak niemało jest przykładów uczonych, którzy się wykształcili, zdobywając swoją wiedzę poza szkołami uczonego .świata. Wśród takich właśnie nasz Pastor zdobył wysokie miejsce. Poza językiem angielskim nie znał żadnego innego, a jednak nauczył się w jaki sposób właściwie używać dla swojej pracy biblijnej dzieł najlepszych uczonych w greckim i hebrajskim języku. Był on niezmiernie biegły w historii, tak jak to potwierdzają jego pisma. Tak gruntownie znał się na interesach, że zdolni finansiści chętnie słuchali jego rad. Jego pisma pokazują, że był on obeznany z kłopotliwymi zagadnieniami przemysłu, ekonomii, socjologii, kapitału i pracy. Dziedzina filozofii została wnikliwie przez niego zbadana, był on także ekspertem w teoretycznej i praktycznej psychologii i frenologii. Mało było takich ludzi, którzy rozumieli działanie ludzkiego umysłu i serca, tak dobrze jak on. Anatomia i fizjologia ludzka były dla niego otwartą księgą. Jego znajomość tych nauk połączona ze znajomością medycyny, czyniły z niego lekarza i chociaż nie posiadał dyplomu lekarskiego, osiągnął lepsze rezultaty w umiejętności leczenia od przeciętnego lekarza. Jednak jego prawdziwa znakomitość w nauce była w dziedzinie teologii, w której nie miał równego sobie od czasów Apostołów. Jego znajomość Biblii była fenomenalna. Gdy inni teolodzy zostaną odrzuceni, to on będzie uważany jako trwały autorytet w tej największej ze wszystkich nauk.

Rzecz jasna, że taki uczony będzie pisarzem. Bardzo mało było ludzi, którzy napisali więcej od niego. Sama jego korespondencja byłaby wystarczająca na cało życie pracy dla pracowitego i utalentowanego człowieka. Gdy się przypomni, że w niektórych latach było napisane do niego przeszło 300 000 listów i pocztówek, że kierował on odpowiedziami na tę olbrzymią pocztę, i że niemałą jej częścią zajmował się osobiście, to możemy sobie po części zdać sprawę z ilości jego korespondencji, czasu i pracy jaką ona pochłonęła. Jako autor napisał on sześć niezrównanych książek na temat Biblii, których łączny nakład za jego życia wynosił 10 milionów egzemplarzy. Jako pamflecista opublikował wiele cennych broszur, z których jedna na temat Piekła osiągnęła większy nakład niż jakakolwiek napisana kiedyś broszura. Napisał on przeszło 200 ulotek, niektóre z nich osiągnęły nakład przeszło 50 000 000 egzemplarzy. Jego kazania, ukazujące się regularnie co tydzień przez trzynaście lat, były publikowane przez część tego okresu jednocześnie w ponad 2000 gazet mających łączny nakład ponad 15 000 000 egzemplarzy. Wydawał on ukazujące się dwa razy w miesiącu czasopismo religijne o nakładzie około 45 000 egzemplarzy. Jego scenariusz do „Fotodramy Stworzenia” był szeroko rozpowszechniony, jak również jego wykłady nagrane na płytach. Jego artykuły o Lekcjach Międzynarodowej Szkoły Niedzielnej dotarły do licznych nauczycieli tych szkół, zarówno w specjalnych publikacjach, jak i w jego wychodzącym dwa razy w miesiącu czasopiśmie i w setkach gazet. Był on regularnym współpracownikiem kilku czasopism i oprócz jego regularnych tygodniowych kazań, był on częstym współpracownikiem specjalnych artykułów do gazet; niektóre z nich donosiły również o jego częstych wykładach.

Także jego praca jako wykładowcy nie była na małą skalę. Wielu znanych wykładowców posiada tylko kilka wykładów, których używają przez cały długi rok. Nie tak rzecz się miała z nim. Wykładał on na setki tematów, które wzbudzały ogólne zainteresowanie i były uznane jako trudne tematy. Jego wykłady były bezpośrednie, jasne, przekonywające, logiczne i proste. Posiadał on szczególne zdolności przedstawiania i udowadniania, które przemawiały zarówno do uczonych jak i ludzi prostych, co jest niezrównanym dowodem geniuszu. Gdzie tylko zapowiedziana była jego obecność, tam największe i najlepsze sale były przepełnione i często tysiące a zazwyczaj setki osób musiało odejść z powodu niemożności zdobycia miejsca. Nie był on zależny od tricków oratorskich celem zdobycia słuchaczy. Odwoływał się on do ich umysłów i serc w prosty i bezpośredni sposób, który zjednywał mu słuchaczy bez używania oratorskich sztuczek. Był on najbardziej kosmopolitycznym wykładowcą, jaki kiedykolwiek żył, przemawiając do słuchaczy prawie w każdym kraju na ziemi i podróżując między l 000 000 a 2 000 000 mil, aby stawić się na umówione terminy.

Jako kaznodzieja był on nawet bardziej znany niż jako wykładowca. Gdziekolwiek działał on jako wykładowca, tam przemawiał w bardziej prywatny sposób jako kaznodzieja. Tym zdobył sobie tytuł „Wszędobylskiego Kaznodziei”. Można też o nim bardziej niż o każdym innym kaznodziei powiedzieć, że świat był jego parafią. Jego wygłaszane kazania były publikowane w gazetach, docierając co tydzień do milionowych rzesz czytelników. Kazania te ukazywały się w wielu językach, a do jego śmierci jego dzieła literackie były publikowane w czterdziestu językach. Jako kaznodzieja apelował do serc swoich słuchaczy poprzez ich umysły; a jego zdolność trafiania do umysłów i serc słuchaczy poprzez stosowny wiersz biblijny lub ilustrację myśli, którą chciał wywrzeć wrażenie, była wprost cudowna. Jego prawdziwa nie udana miłość do Boga i człowieka dodawała mocy jego wypowiedziom, które były przekonywające tam, gdzie zwykła elokwencja i oratorstwo były bezowocne. Przeto jego kazania zawsze podnosiły umysły i serca słuchaczy.

Był on najwybitniejszym z pastorów. Jego wnikliwość co się tyczy problemów jego czasów, znajomość natury ludzkiej, wyczucie warunków i potrzeb człowieka, szczere poświęcenie się Bogu i oddanie się sprawom Jego ludu, jego wielka sympatia, życzliwość i nadzieja w stosunku do drugich, zrozumienie celu swojej służby, znajomość niebezpieczeństw duchowych jego czasów i ochrony potrzebnej tym, którzy znajdowali się w niebezpieczeństwie, czyniła z niego prawdziwego pastora, szczerego pasterza owiec Bożych. Nie mniej niż 1200 różnych kościołów ogłosiło go równocześnie swoim pastorem. Miał on „staranie o wszystkie zbory”. Jako pastoralny doradca był on mistrzem; jako pastoralny pocieszyciel ożywiał; jako korektor był on taktowny i owocny; zaś jako pastoralny wódz był on nie narzucający się, jednakże całkiem przekonywający i skuteczny. Te zalety sprawiły, że był on cząstką istotnego życia tych, których był pastorem i związały go z nimi związkami, których nie rozerwała nawet śmierć. Oto dlaczego dziesiątki tysięcy tych, którzy obrali go swoim pastorem aż do obecnego czasu, to jest osiem lat po jego śmierci (a obecnie 51 lat), nie wybrali następcy po nim.

Żaden przegląd jego działalności nie byłby zupełny bez omówienia jego działalności jako reformatora. Był on reformatorem w każdym calu i stał w przednich szeregach reformatorów wszystkich Wieków. Błąd nigdy nie miał przeciwnika, którego by się mógł więcej obawiać jak jego, który z gruntownością zbijania błędnych roszczeń połączył takt, sympatię, grzeczność i miłosierdzie, które to zalety nie pozostawiały żadnej osobistej urazy po jego uderzeniu. Podczas gdy bardzo nienawidził błędu, to błądziciela miłował jeszcze bardziej i zawsze starał się mu pomóc, gdy obalał jego błędne teorie. Przesądy związane z karą za grzech i stanem śmierci były szczególnymi celami jego ataków i on nigdy nie dopuścił do tego, aby pominąć sposobność atakowania tych błędów. Zarówno zabobonny, jak i niewierny wyczuwał logikę jego ataków; a poświęcony student Słowa Bożego znalazł w nim mistrza, który wiedział jak obronić prawdziwość Biblii i obalić błędy zarówno ludzi zabobonnych, jak i niewiarę ludzi niewierzących. Jego naleganie na wiarę zgodną z Pismem Św., rozumem i faktami, było natchnieniem dla wierzących w Biblię, a dogmatyków i niewierzących napełniało przerażeniem. Jego trwające przez czterdzieści pięć lat ciągłe ataki na twierdze błędu i zabobonu, wielce je podkopały dla prawdziwych badaczy Słowa Bożego. Jego więc praca jako reformatora była więcej niż zniszczeniem błędu i zabobonu. Nie pozostawiała ona jego słuchaczy ofiarami niewiary. Przeciwnie, rozwinął on harmonijny, rozsądny i biblijny pogląd na Pismo Św., który udowadniał natchnienie Słowa Bożego. W ten sposób dał on drugim zdrową i rozsądną podstawę dla ich wiary w „Niewzruszoną Skałę Pisma Św.”, podczas gdy niszczył karykatury nauk biblijnych wydanych przez przesad w Ciemnych Wiekach. Przeto ci, którzy patrzyli na niego jako na swego wodza w dokonaniu reformy, nie byli pozostawieni w okazałych gruzach jako wynik ogólnej sumy jego i ich pracy. Raczej na miejscu gruzu Świątyni Błędu, wystawił on Świątynię Prawdy jako schronienie przed wszelkimi burzami zwątpienia, przesądu i niewiary. W tym więc fakcie ukazuje się jego prawdziwa wartość jako reformatora.

Był on także wielki jako wykonawca. Frenolog ujrzawszy pewnego razu jego portret, ale nie wiedząc kto to był, zrobił o nim uwagę, że jest to albo magnat handlowy, albo przewodniczący Seminarium Teologicznego! Już w wieku młodzieńczym jego zdolności wykonawcze uczyniły go właścicielem i dyrektorem wielkiego przedsiębiorstwa, które w niedługim czasie powiększyło się do tego stopnia, że powstały cztery domy handlowe w różnych miastach. Jako handlowiec zdobył on doświadczenie, które go uzdolniło do jego przyszłej pracy. Jego zdolności wykonawcze były tego rodzaju, że umożliwiły mu zrozumieć zarówno szczegóły jak i rzeczy ogólne jego licznych przedsięwzięć. Miał on swój korzystny udział w szeregu przedsięwzięć oprócz jego wielkiej pracy religijnej, dla której chętnie poświęcał zyski jego świeckich interesów. Poza czysto świeckimi interesami handlowymi, jego religijny zakres działania wymagał wysokich i różnych zdolności wykonawczych. On nie tylko napisał ogromną literaturę o swoim ruchu, ale także kierował jej wydawaniem i dystrybucją. On więc doglądał publikacji i rozpowszechniania swoich książek, broszur, ulotek, kazań, wykładów, scenariuszy, lekcji Szkoły Niedzielnej, czasopism, nagrań swoich wykładów i artykułów do czasopism; oczywiście pomagał mu w tym zespól zdolnych współpracowników. Zorganizował on i zarządzał siedmioma oddziałami biur w różnych krajach. Doglądał on Szkoły Biblijnej prowadzonej korespondencyjnie. Co najmniej dwie godziny dziennie oddawał na kierowanie Szkołą Teologiczną w domu Bethel. Przez dwadzieścia dwa lata sprawował kontrolę nad Biurem Wykładowym, którego personel składał się przez wiele lat z przeszło 300 wykładowców. Przez trzydzieści lat kierował pracą propagandową, w której czasami brało udział 1000 kolporterów. Przez dwadzieścia pięć lat prowadził ruch traktatowy (mający na celu rozpowszechnianie ulotek i broszur na różne tematy — dopisek tłum.), w którym czasami uczestniczyło 10 000 osób. Przez trzy lata kierował przygotowaniem, a przez dwa i pół roku kierował wyświetlaniem „Fotodramy Stworzenia”, w setkach miast i w wielu krajach, którą oglądało 15000000 ludzi. Był on duchem przewodnim w przeszło l 500 kościołach, a w głównej kwaterze w jego codziennej pracy przewodniczył jako głowa rodziny swoim współpracownikom, która przez wiele lat składała się przeciętnie ze 175 członków, żyjąc wspólnie jako jedna rodzina. W tym charakterze zapoznał się ze wszelkimi szczegółami w magazynie, w kuchni, w pralni, w jadalni, w pokojach mieszkalnych, w szpitalu, w bibliotece, w pracowni i w salonie.

## Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „Teraźniejsza Prawda nr 234, Wrzesień–Grudzień 1967 — In Memoriam”. Cała liczy 24 619 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

- [Załóż bezpłatne konto](https://literaturabiblijna.pl/register)
- [Zaloguj się](https://literaturabiblijna.pl/login)

*Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii — wydanie polskie: Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki. Roczniki 1921–2026; prawa do przekładu i składu należą do wydawcy.*
