Teraźniejsza Prawda nr 231 (1967)
Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii · 1967 · strona 17 · pozycja 1967-17
Spis treści
- „Z wołaniem wielkim i zełzami”
- Wysłuchany Jest w Tym o Co Się Obawiał
- Bójmy Się Również
- „Nie Spijmy”
- „Duch ci Jest Ochotny, Ale Ciało Mdłe”
- Unikajmy Ducha Judaszowskiego
- Pamiątka Śmierci Naszego Pana:
- Nasze Czterdzieste Ósme Roczne Sprawozdanie
- Zsumowanie Naszej Pracy
- Roczne Sprawozdanie z Pracy w Polsce
- Zsumowanie Pracy w Polsce
- Prorocy i „Prorocy”
- Niektóre Interesujące Pytania i Odpowiedzi
- Religia Podczas Wczasów
- Młodociani Godni
- W Planie Bożym Rozwija Się Nowa Klasa
- Trzy Szeregi Pozafiguralnych Lewitów
- Praca Młodocianych Godnych
- Nagrody Dla Młodocianych Godnych
- Pouczający Wyjątek
- Pytania Bereanskie
- Obecne Kierownictwo Ludu Bożego — Ciąg dalszy
- Pytania i Odpowiedzi
Marzec - Czerwiec 1967 Nr 231, 232
Redaktor: Raymund G Jolly.
„Z WOŁANIEM WIELKIM l ZE ŁZAMI”
Mat. 26:36—50
OGRÓD Gietsemane nie był dzikim lasem ani ogrodem publicznym, ale sadem oliwkowym. Nazwa tego ogrodu zdaje się wskazywać na to, że na tej ziemi była postawiona prasa oliwna do wytłaczania oliwy z oliwek. Zdaje się być rzeczą oczywistą, że posiadłość ta była pod kontrolą jednego z przyjaciół Jezusa i że Jezus i Jego uczniowie byli zaznajomieni z tym miejscem, do którego udali się po spożyciu Pamiątkowej Wieczerzy. Miejsce, na które obecnie wskazuje się jako na Ogród Gietsemane, znajduje się około półtora mili od muru Jerozolimy i posiada ono jeszcze znamienne stare drzewa oliwkowe. Sam zaś Ogrójec znajduje się pod opieką mnichów, którzy zamieszkują w pobliżu.
Gdy nasz Pan i Jego jedenastu uczni przyszło do wejścia do Ogrójca albo sadu, to Jezus zostawił tam ośmiu z nich jako rodzaj zewnętrznej straży zabierając ze Sobą trzech ulubionych uczni: Piotra, Jakuba i Jana. Ci trzej, którzy przy innych sposobnościach podobnie byli uprzywilejowani — np. w związku z wizytą u córki Jairusa (Łuk. 8:51) — ci trzej byli także uprzywilejowani oglądać „widzenie” na Górze Przemienienia (Mat. 17:1—9). Chociaż Jezus miłował wszystkich Swoich uczni, to jednak ci trzej byli szczególnie drogimi dla Niego, prawdopodobnie z powodu ich specjalnej gorliwości i miłości okazywanej Jemu. Ale tym razem nawet oni, Jego szczególnie drodzy uczniowie, nie mogli wniknąć w ciężar jaki przygniatał serce Pańskie ani nie byli w stanie zupełnie sympatyzować z Panem, dlatego pozostawił ich i odszedł trochę dalej, aby się modlić do Ojca.
Mowa wszystkich opisów tego zajścia wzięta razem szczególnie w świetle oryginalnego języka greckiego wykazuje, że na Jezusa w tym czasie przyszło z wielką siłą przykre osamotnienie i udręka. Chociaż Pan starał się być z uczniami wesoły, ma się rozumieć dla ich dobra i starał się dać im niezbędne lekcje celem przygotowania ich do doświadczeń; to jednak teraz po uczynieniu dla nich wszystkiego co było w Jego mocy i po udaniu się do Ojca, Jego myśli wniknęły w Jego Osobę i w Jego pokrewieństwo z Ojcem, a na zewnątrz zwróciły się one na publiczną hańbę Jego doświadczenia i na przekonanie ludzi, że był On bluźniercą i buntownikiem, dalej na pogardliwe wyszydzanie z Jego sądzenia i wreszcie na publiczne stracenie Go między dwoma złodziejami. Wszystko to obecnie jasne w Jego umyśle było wystarczającą przyczyną do udręki, bólu i głębokiego, dotkliwego smutku, które Go przygniatały.
Rozważając sprawę cierpień naszego Pana, jest dobrze przy tej sposobności pamiętać, że wrażliwość Jego doskonałego organizmu — niesplamionego i nieskażonego grzechem oraz niezdegradowanego i niestępionego procesem umierania — była o wiele bardziej czuła na bóle i smutek tej godziny, która przyszła na Niego aniżeli mogły to odczuć uczucia tych, którzy byli z upadłego rodzaju.
W przeciwnych warunkach im szlachetniejsze są uczucia i charakterystyki tym większy jest ból. Opryszek i rabuś może nawet chełpić się z aresztowania i zabrania go na przejażdżkę w wozie policyjnym, natomiast dla człowieka wytwornego doświadczenie to byłoby straszne. Weźmy inny przykład: Świetnie wykształcony muzyk o dobrze wyrobionym uchu do harmonii zauważy zakłócenie i dozna bólu z powodu niezgodnej nuty, która może wcale nie zauważy ten, co ma mniej wyrobiony talent muzyczny. Możemy nawet wyobrazić sobie, że jeden z buntowniczych złodziei ukrzyżowany obok naszego Pana mógłby się chełpić ze swojej śmierci jako triumfu, gdyby nad jego głową znajdowały się napisane słowa, które były nad głową naszego Pana — „Tenci jest on król Żydowski”. Jest niewątpliwie dla nas trudną rzeczą ocenić doskonałość, ponieważ ani my, ani nikt z kim mamy pokrewieństwo nie jest doskonały. Jednak powtarzamy, że musi być prawdą, iż doskonały organizm naszego Pana ucierpiał o wiele więcej aniżeli ktokolwiek z Jego naśladowców mógł ucierpieć w tych samych warunkach.
Była jednak inna przyczyna, wprawdzie była to główna przyczyna, dla której — możemy być pewni — nasz Pan smucił się tak wielce w tym przypadku, iż Jego agonia stając się bardzo silną spowodowała krwawy pot. Tą przyczyną było zrozumienie przez Niego własnej sytuacji w stosunku do Ojca i do przymierza, pod którym uczynił Swoją ofiarę. Aby wypełnić wolę Ojca, opuścił On chwałę niebieską, stał się niższy od aniołów i przyjął kształt i naturę ludzką tak, aby z łaski Bożej mógł odkupić Adama, a odkupując Adama odkupić w nim jego rodzaj potępiony w nim. Miał On przyjemność, wprawdzie „pragnienie”, czyli upodobanie, w tym uniżeniu się, jak jest napisane: „Pragnę, abym czynił wolę twoje, Boże! albowiem zakon twój jest w pośrodku wnętrzności moich” (Psalm 40:9). To usposobienie doprowadziło naszego Pana do zupełnego poświecenia się na śmierć; skoro tylko osiągnął trzydzieści lat życia, mógł więc On właściwie przedstawić się jako ofiara za nasze grzechy. Ta sama miłość i gorliwość utrzymały Go w wierności w ciągu lat Jego służby i pozwoliły Mu przyjąć wszelkie doświadczenia życiowe i różne sprzeciwiania się Mu przez grzeszników za lekki ucisk (Żyd. 12:3), ponieważ rozumiał On, że czynił wolę Ojca.
Dlaczego więc tak się stało, że przy samym zakończeniu się służby Pańskiej, po opowiedzeniu uczniom o nadchodzącej Jego śmierci i wyjaśnieniu, że będzie On wyśmiany przez przełożonych kapłanów i starszych i że będzie ukrzyżowany (Mat. 16:21) — wobec całej tej wiedzy, ufności, miłującego posłuszeństwa i wierności ślubowi Swego poświęcenia, aż do śmierci — dlaczego nasz Pan doznał tak strasznej próby w ogrodzie Gietsemane?
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „Teraźniejsza Prawda nr 231, Marzec–Czerwiec 1967 — „Z wołaniem wielkim i zełzami””. Cała liczy 23 666 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii — wydanie polskie: Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki. Roczniki 1921–2026; prawa do przekładu i składu należą do wydawcy.