Teraźniejsza Prawda nr 106 (1946)

Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii · 1946 · strona 53 · pozycja 1946-53

Spis treści

Lipiec 1939 .............. Nr 106

Redaktor: Paul S. L. Johnson

DOZORCA WIĘZIENI W FILIPII

Dzieje Apostolskie 16:16-34; P 1946. 98.

PODCZAS gdy Paweł i Syla przechodzili z Lydii, gdzie mieszkali, na miejsce schodzenia się na modlitwę i prawienia kazań poza miastem,. zastępowała im zawsze drogę młoda kobieta znana w Filipii jako Pytones, albo Sybila - wieszczka. Była ona niewolnicą i opętaną od złego ducha, jednego z upadłych aniołów, który przez nią działał, przepowiadał przyszłość, wskazywał gdzie się znajdują zgubione przedmioty, przepowiadał różne zdarzenia i t.p Była ona wszystkim znaną ze swej wróżby i dlatego przynosiła znaczne korzyści swym panom do których należała - zdaje się do syndykatu ludzi wpływowych. Powtarzało się to przez kilka dni, za każdym razem, gdy Paweł i Syla tamtędy przechodzili, ta kobieta szła za nimi wołając: "Ci ludzie sługami są Boga Najwyższego, którzy nam opowiadają drogę zbawienia!" Dziewczyna rozumie się, nie znała Pawła, ani Syli, lecz zły duch ich znał. Do jakiego stopnia oni przewidywali następstwa, trudno powiedzieć, lecz z tego co się stało można wnosić, że oni tę rzecz mieli obmyśloną, tj. że Apostoł Paweł miał wypędzić z niej złego ducha i że to sprowadzić miało na nich i na nowo nawróconych wielkie prześladowanie ze strony panów tej dziewczyny, ich przyjaciół i wszystkich, których mogli podniecić do szaleństwa, złości i pełnienia gwałtów. Bardzo możebne że zły duch mówiąc prawdę; mniemał, że Pawłowi się podoba świadectwo, które on wypowiadał o nich nie przypuszczając, że Paweł każe mu opuścić nieszczęśliwą dziewczynę. Lecz czytamy, że Paweł bolał nad tym, gdy ona dawała o nich świadectwo, nie dlatego się smucił, że świadectwo dane było Prawdzie, lecz że ono pochodziło z takiego źródła. On wiedział, że złe duchy nie miały poważania dla Prawdy, żaden ze złych duchów gdyby miał cześć dla Boga, i przestrzegał zasady sprawiedliwości to nigdy by nie starał się opętać człowieka, bo oni wiedzą dobrze, iż opętanie przynosi człowiekowi szkodę i sprzeciwia się woli Bożej.

Niektórzy nauczyciele mogliby powiedzieć, że dziewczyna była histeryczką, lub miała pewnego rodzaju obłęd. lecz w każdym razie nie zgadzałoby się to z faktem jak jest przedstawiony w Piśmie św., i było by przeciwnym słowom Apostoła. święty Paweł nie mówił do dziewczyny ani słowa, bo ona temu nie była winną. On się zwrócił do złego ducha i jemu w imieniu Jezusa rozkazał- opuścić kobietę, w taki sposób jak Pan Jezus i Jego apostołowie często czynili, iż wyganiali złych duchów. - Mar 5:1-17 ; Mateusz 10:1 ; Łukasz 10:17, itd. Jak właściciele trzody świń rozgniewali się na Jezusa, że wypędził całe wojsko złych duchów z człowieka, a po wyjściu z człowieka potopiły się świnie w morzu, tak podobnież i właściciele opętanej niewolnicy. Możemy sobie wyobrazić do jakiego stopnia wzbudził się gniew w panach tej dziewczyny gdy zobaczyli, iż skończyło się dla nich nietylko źródło dochodu z wróżenia, lecz i strata pieniędzy jakie zapłacili za tę dziewczynę, ponieważ tego rodzaju opętani mieli wysoką wartość, z tego powodu zostali doprowadzenie do wielkiego gniewu. Nic bardziej nie może ludzi podniecić, jak miłość i samolubstwo; a w obecnych czasach samolubstwo najbardziej ludzi pobudza. Właściciele dziewczyny stracili nadzieję by zły duch mógł powrócić do ich niewolnicy więc postanowili się zemścić na tych, co stali się przyczyną ich straty. Podobny duch panuje i dzisiaj na świecie. Tak długo jak Prawda i słudzy Boży idą swoją drogą, świat będąc bardzo sobą zajęty nie będzie na nich zwracał uwagi lecz jak tylko zauważą, że prawda i sprawiedliwość zaszkodziły ich interesom że ponieśli pewną szkodę, w tej chwili podnoszą zgiełk Lecz nie uważamy aby celem ludu Bożego było wywoływać zaburzenia z powodu głoszenia Słowa Bożego a tym samym ściągać na siebie prześladowania. Najlepiej zostawić świat w spokoju podczas głoszenia Ewangelii, nie używając jej jako młota do kruszenia serc ludzkich, lecz jako poselstwa pokoju, radość, miłości i błogosławieństwa tym, których serca przez Opatrzność Bożą już zostały skruszone i którzy mają uszy ku słuchaniu Poselstwa łaski Bożej.

Apostołowie w ogóle starali się zachowywać spokój na ile to sprawa Boża dozwalała; a w tym zdarzeniu święty Paweł działał pod szczególnym kierownictwem Pańskim. Jego ogólna rada dawaną Kościołowi jest: "Na ile te możebne zachowajcie pokój ze wszystkimi ludźmi". (Do Rzymian 12:18). Myśl jest ta: Unikajcie zaburzeń, lecz jeżeli z dopuszczenia Bożego wywiąże się zamieszanie bądźcie odważni i pełni wiary w Boga, Który to dozwolił, że On wyprowadzi to na dobre i na naszą korzyść.

Widocznie, że właściciele wróżki mieli wpływ, bo im się udało bardzo prędko wzburzyć pospólstwo przeciw Pawiowi i Syli, aby się na nich zemścić, porwali ich i zaprowadzili "na rynek przed urząd", a stawiwszy je przed hetmanów rzekli: "Ci ludzie czynią zamieszanie w mieście naszym, będąc żydami opowiadają zwyczaje, których się nam nie godzi przyjmować ani zachowywać, ponieważeśmy Rzymianie” To nie było prawdą, bo ci słudzy Boży postąpili według prawa udając się na modlitwę za bramy miasta. Jednak fałszywe świadectwo było dostatecznym by sprowadzić na przedstawicieli Bożych najcięższą karę jaką władze mogły wymierzyć. Urzędnicy, którzy byli postawieni dla utrzymania pokoju i porządku, widocznie byli bardzo podnieceni, bo rozdarli na sobie szaty, co okazywało wielkie wzburzenie i gniew, że takie zaburzenie mogło się wydarzyć pod ich zarządem w tej miejscowości. Rzecz tak się im przedstawiła, że ci łudzić (Paweł i Syla), przeciw którym powstało pospólstwo, muszą być winnymi i zasługują na karę. Oni nie wiedzieli, że złe duchy miały wiele do czynienia w tej sprawie to jest, do podburzenia pospólstwa co też Paweł apostoł na innym miejscu wspomina: "Albowiem nie mamy boju przeciw ciału i krwi ale... przeciwko duchowym złościom, które są wysoko.''

PAWEŁ I SYLA WRZUCENI DO WIĘZIENIA

Aby zadowolić pospólstwo i przywrócić pokój, hetmani rozkazali Pawła i byle ubiczować, a następnie wrzucono ich do więzienia. Oto jaką jest nagroda za pracę misyjną! Taką jest zaplata za poświęcenie; swego życia Bogu i Prawdzie, aby o tak szlachetnych ludziach źle musiano, źle mówiono i traktowano, jako złoczyńców pamiętajmy, że Bóg, Który się me odmienia jest naszym rogiem i że On ma nadzór nad sprawami Kościoła tak samo dzisiaj jak i wówczas. Powinniśmy także pamiętać, ze Jego wymagania od nas są takie same jak były wówczas, abyśmy ochotnie byli Jego reprezentantami, gotowymi znosie trudy nasze, a tym sposobem udowodnić posłuszeństwo - naszą służbę dla Chrystusa i Jego Ewangelii. Czy nie była w tym razie wymaganą ze strony Pawła i byli wiara aby takie doświadczenie przyjąć jako z ręki Opatrzności, a nie myśleć, że to był dowód niełaski i że ich Bóg zaniechał podobnej nauki mamy się uczyć w szkole Chrystusowej i z radością postępować śladami Jezusa i Apostołów. Mamy się uczyć by radować się tak w utrapieniu jak i w powodzeniu. Cele więzienne tak były urządzone, że do jednych dochodziło światło słoneczne i powietrze, inne zaś dla wielkich kryminalistów znajdowały się wewnątrz, były to ciężkie więzienia i do tych byli wrzuceni Paweł i Syla, a nogi ich zamknięto w kłody. W takich to warunkach mając plecy obnażone i zbrudzone krwią od biczowania, ci wierni bracia, dzielni żołnierze Chrystusowi byli napełnienie duchem radości, śpiewając pieśni dziękczynne za przywilej, iż mogli cierpieć z powodu dzieła Bożego i znosić utrapienia dla sprawiedliwości. Można tu zauważyć, że jedynie żywa i mocna wiara w Boga uczyniła ich zdolnymi znieść te trudności dla Ewangelii, a ze strony Boga znaczyło Jego pochwałę. Oni dobrze pojmowali, że te doświadczenia stosunkowo są lekkie cierpienia, które pod Boskim kierownictwem sprawiają dla nich zacną chwałę, wiecznej wagi. Jedynie ta nadzieja mogła sprawić, że ci maltretowani ludzie mogli tryumfować - w ich czasie ucisku i chwalić Boga, iż uczynił - ich godnymi cierpieć jako członkowie Ciała Chrystusowego dopełniając ucisków Chrystusowych, aby z czasem mogli mieć udział w Jego chwale jako członkowie Jego Ciała - uczestnicy pozaobrazowego Mojżesza, Pośrednika Nowego Przymierza. (Kol. 1:24; Dz. 3:22). Rzeczy te zostały napisane dla naszej nauki i napomnienia, abyśmy widząc doświadczenie i wierne innych, mogli być zachęceni do wytrwałości. Nasze przymierze jest to samo co ich, a ich to samo co naszego Pana. Cierpienia Chrystusowe są jedne, chociaż mogą być odmienne w formie i podobnie chwała jaka ma się okazać jest jedna, chociaż ci, co ją posiądą różnić się będą, tak jako gwiazda różni się od gwiazdy w jasności. Im większe cierpienia kto wiernie ponosi bez szemrania lecz z radością, tym większą będzie nagroda w Królestwie Ojca i naszego Pana i Zbawiciela, podczas gdy więźniowie śpiewali dało się uczuć trzęsienie ziemi, które wstrząsie ściany więzienia, otworzyły się kłody, którymi byli skuci i zawory drwi więziennych. Dozorca ujrzawszy drzwi więzienia otwarte mniemał, że więźniowie pouciekali. Wiedząc jaką była za to odpowiedzialność, dobył miecza chcąc sobie życie odebrać, lecz Paweł zawołał na niego: "Nie czyń sobie nic złego, bośmy tu wszyscy."

Tymczasem dozorca więzienny przekonał się, że powierzeni więźniowie mu, nie byli to kryminaliści, lecz ludzie zacni. Prawdopodobnie, że on wiedział coś o demonizmie i opętaniu i słyszał, że słowa jednego z tych ludzi zniszczyły mniemaną wyrocznię Bożą przez użycie wyższej władzy. W każdym razie był on teraz gotów mieć o nich lepsze staranie i słuchać nauki o miłości Bożej, którą ci ludzie głosili. Dozorca, po zabezpieczeniu więzienia, zaprowadził Pawła i Sylę do swego mieszkania, które się znajdowało w budynku więziennym, opatrzył ich rany, posilił, a potem słuchał ich co opowiadali o Jezusie Chrystusie i Jego śmierci, jako Zbawicielu świata. Dozorca poczuwał się, iż był grzesznikiem, obcym, odłączonym od Boga przez złe uczynki, przeto pragnął pozbyć się grzechów, przyjść do pojednania się ze swoim Stwórcą i wiedział, że ci ludzie mogą mu w tym dopomódz, dlatego zapytał: "Co mam czynić, abym był zbawiony?" Co mam czynić by przyjść do społeczności z Bogiem, abym tak, jak wy mógł pojmować Jego opatrzność we wszystkich moich sprawach, abym i ja radował się w ucisku i wierzył, że z Opatrzności Bożej, wszystkie rzeczy pomagają ku dobremu tak teraz jak i na przyszłość? Na to pytanie zaraz otrzymał odpowiedź: Wierz w Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony ty i dom twój." Paweł i Syla biorąc to wyrażenie za przedmiot do swej mowy wytłumaczyli dozorcy i jego domownikom o Boskim Planie Pojednania, o śmierci Jezusa, który umarł On sprawiedliwy za niesprawiedliwych, o błogosławieństwie jakie z tego spłynie na Adama i jego pokolenie przez zmartwychwstanie, a także o łasce jaką otrzymujemy teraz, że możemy słyszeć powołanie Boże do uczestnictwa z Jezusem i Jego "członkami", tak w cierpieniach teraźniejszego czasu jak i w przyszłej chwale.

Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „Teraźniejsza Prawda nr 106, 1946 — Dozorca Więzieni w Filipii”. Cała liczy 16 199 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii — wydanie polskie: Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki. Roczniki 1921–2026; prawa do przekładu i składu należą do wydawcy.