Teraźniejsza Prawda nr 49 (1930)

Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii · 1930 · strona 81 · pozycja 1930-81

Spis treści

Listopad, 1930 r ............. Nr 49

Redaktor: Paul S. L. Johnson

POZAOBRAZOWY JANNES I JAMBRES

2 Tym. 3:1-12 (P. 26, 34) Przedruk z Nr. 21 Ter. Pr.

Ten artykuł znajduje się również w TP 26'70

ZASTANAWIAJĄC się nad tern, że żyjemy teraz w tych właśnie czasach, o których Apostoł nam mówi w powyżej podanych ustępach Pisma Świętego, niektórzy mogą zapytać się, jak to może być? Czy obecne czasy w porównaniu z prze-szłemi nie są nadzwyczaj sprzyjające dla dobrobytu Kościoła? Był czas, w którym ogień, miecz, gilotyna i szubienice były systematycznie używane, aby wyniszczyć prawdziwych Świętych Bożych, gdy Słowo Boże, Biblja, była zakazaną księgą i gdy więzienie i lochy podziemne były nagrodą dla wiernych badaczy Pisma Św. I czy nie mamy teraz więcej Prawdy do zrozumienia na czasie niż pierwej, jak również więcej wolności (jeżeli chce ktokolwiek ją używać) do wierzenia i nauczania, czy prywatnie lub publicznie, w to, co kto wierzy, że jest Prawdą? Tak, takimi sprzyjającymi są rzeczywiście warunki naszych czasów. Jeszcze nigdy w historji kościoła nie było tak wiele przywileju i błogosławieństwa, tyle rozmnożonej umiejętności i ogólnej inteligencji, tyle sposobności dla ogólnego rozszerzenia umiejętności i tyle osobistej wolności - sumienia, mówienia i czynu - jak w dzisiejszym czasie. Duch wolności jest rozszerzony po całym świecie. i choć nieprzyjaciele tych rzeczy, którzy prześladowali i więzili wiernych, jeszcze żyją i chcieliby, podobnie jak dawniej więzić, jednak wiedzą, że wzniesiony na swych skrzydłach orzeł wolności już nigdy na dół nie zstąpi. Lecz dziwnem jest, że pomimo tych wszystkich korzyści przychodzi największe niebezpieczeństwo na Kościół. Jest to prawdą, że mało jest niebezpieczeństwa dla ziemskiego życia, lub ziemskiego mienia; lecz te są mniejszej wagi dla prawdziwych Świętych; ponieważ nie uważają oni ich ziemskiego życia ponad duchowe, ażeby tylko mogli osiągnąć Boską naturę i chwałę, do czego zostali powołani.

Niebezpieczeństwo naszych czasów tyczy się duchowej natury świętych i ich cennego dziedzictwa w bardzo wielkie i kosztowne obietnice Boże, które są tak i Amen w Chrystusie Jezusie. Subtelne wpływy, działają teraz, aby pochłonąć i zgasić duchowe życie, ażeby odebrać chwalebną nadzieję świętym, ażeby skrycie podkopać właściwe fundamenty chrześcijaństwa, i w ten sposób obalić wiarę chrześcijańską w umysłach wielu, ażeby przez to mogli się potknąć i utracić chwalebne dziedzictwo jako współdziedzice z Chrystusem. Teraźniejsze otoczenia będące tego subtelnego charakteru, są nadzwyczaj biegłe w zwodzeniu i usidlaniu, tak że ktobykolwiek pozwolił sobie na chwilkę nie być czujnym, natychmiast wpływy przeciwnika korzystają z tego i usidlają nieostrożnych. A Bóg dozwoli na to, ponieważ tylko ci, którzy są lojalnymi, wiernymi i dlatego zawsze czuwającemi, będą uznani za godnych aby mogli ujść skutków błędu. "Czujcież tedy, zawsze modląc się, abyście mogli być godnymi ujść tego wszystkiego," co się dziać ma i stanąć przed Synem Człowieczym-' (Łuk 21:30). Apostoł przestrzega Kościół, że nietylko na pewno przyjdą takie niebezpieczeństwa i charakter tychże, lecz również podaje, w jaki sposób będą się przybliżać; Przy jednej sposobności powiedział on: "Boć ja to wiem, że po odejściu mojem wnijdą między was wilcy okrutni, którzy trzodzie folgować nie będą. (Takimi były wielkie i niszczące władze papiestwa). A z was samych powstaną mężowie, mówiące rzeczy przewrotne, aby za sobą pociągnęli uczniów" - (Dzieje 20:29.30). Z wieloma taikimi Paweł i rychły Kościół, mieli potyczki.

Paweł był często w niebezpieczeństwie między fałszywymi braćmi, którzy względem wiary celu chybili i którzy silnie sprzeciwiali się mu - jego wysiłkom w budowaniu Kościoła w najświętszej wierze (2 Kor. 11: 26; 1 Tym. 1:19; 2 Tym. 4:14-17:). I on pokazuje, że od takich fałszywych braci, którzy pobłądzili od Prawdy i stali się nauczycielami fałszywych doktryn, od takich właśnie miało przyjść największe niebezpieczeństwo dla Kościoła w ostateczne dni (2 Tym. 2:16-18; 3:5). I ażebyśmy mogli ich poznać i ich się strzedz, on dobrze ich opisał, choć jasne znaczenie przestrogi jest nieco zaciemnione z powodu błędnego przetłómaczenia tego miejsca w Biblji, gdzie czytamy: "albowiem będą ludzie sami siebie miłujący, łakomi, chlubni, pyszni, bluźniercy, rodzicom nie posłuszni, niewdzięczni, niepobożni. Przymierza nie trzymający, potwarcy, niepowściągliwi, nieskromni, dobrych niemiłujący; zdrajcy, skwapliwi, nadęci, rozkoszy raczej miłujący niż miłujący Boga; którzy mają kształt pobożności, ale skutku jej zaparli się; zawsze się uczą, a nigdy do znajomości Prawdy przyjść nie mogą" (2 Tym. 3:2-5,7). Manuskrypt Synaicki, jeden z najstarszych i najlepszych rękopisów, omija słowa "bez przyrodzonej miłości", które nie są częścią oryginału.

Opis tu przetłumaczony, jak czytelnik zauważy, jest niezgodnym:, bo ludzie takiego szelmowskiego charakteru nie mogą mieć kształtu pobożności. Przeczytajmy jeszcze raz, a zastanówmy się nad tern, jak mogłaby pyszna, bluźniercza, niewdzięczna, niepobożna, przymierza nietrzymająca, potwar-liwa, niepowściągliwa, nieskromna, dobrych niemiłująca, zdradliwa, nadęta, rozkoszy miłująca osoba, mieć jakikolwiek kształt pobożności, lub zwieść kogokolwiek tymi cechami? Taki niepowściągliwy i bluźnierczy charakter nie mógłby udawać, że jest dzieckiem Bożem; ani nic robiłby wysiłków do tego. Faktem jednak jest, że nasi tłumacze nie zrozumieli dobrze Apostoła, a tłumacząc je na język polski nadali wyrazom greckim najcięższą konstrukcję polską, i w ten sposób obraz tych osób przerysowali. Tak naprzykład greckie słowo tu przetłumaczone "bluźniercy" jest "blasphemos" i znaczy, że ktoś mówi szkodliwie, lub mówi zło. Sądząc teraz z tego słowa, bez względu na osnowę, nie moglibyśmy wiedzieć, czy w tym wypadku mówienie złego jest prowadzone do tego stopnia, aby zelżeć lub nie; lecz jak ono jest w pokrewieństwie do osnowy — z punktu widzenia następnego podania, że tacy mają kształt pobożności (wiersz 5) choć się skutku (mocy; jej zaparli — musimy wnioskować, że są to łagodniejsze i subtelniejsze formy mówienia złego, które zawierały by w sobie obłudnicze formy pobożności i dlatego nasze polskie słowo bluźnić, choć ono znaczy mówienie złego, jest za silnem określeniem greckiego słowa blasphemos. Według słownika Karłowicza polskie słowo bluźnić, oznacza gadać złośliwie, nie do rzeczy przeciwko zdrowemu rozumowi; a szczególnie przeciwko Bogu i rzeczom świętym, urągać, szydzić.

Tak samo słowo "apeithes" prztłómaczono nieposłuszni a oznacza nieprzekonani; a wyrażenie "rodzicom nieposłuszni" powinno być "nie tego samego przekonania" czyli nie tego samego umysłu, co byli rodzice. Słowo "anosios" prztłómaczono "niepobożni", oznacza "niegrzeczni" lub "niepobożni", lecz z punktu zapatrywania na kontekst powinien być użyty wyraz "niegrzeczni". Słowo 'aspondos' przetłómaczono "przymierze łamiący", lecz oznacza nieprzejednany, nieubłagany, to jest uparty i bezustannie w nieprzyjaźni. Słowo "akrates" przetłumaczono "niestały" i znaczy właściwie "bez siły" lub bez samokontroli; na polskie lepiej jest przetłumaczone. Choć ta myśl również zawiera się w angielskim słowie "niewstrzemięźliwy", grubsze znaczenie stosuje się ogólnie do tego słowa. Słowo anemoros przetłómaczono na angielskie "okrutni", na polskie "nieskromni" i znaczy niełagodny, dziki, to jest, że brakuje łagodności, co tworzy dzikość. Lecz znów idea nieskromności lub dzikości nie jest zgodną z udawaniem pobożności, jak podane w 5 wierszu. Słowo aphilagothos przetłómaczono "dobrych niemiłujący" i mogłoby być lepiej przetłumaczone "nieprzyjaznymi dla dobrych." Tak więc poprawnie mowa Apostoła czyta się następująco: Będą "ludzie" samych siebie miłujący (samolubni) łakomi, chlubni, pyszni, złomówiący, nie tej samej myśli co byli rodzice (wymyśliciele nowych doktryn) niewdzięczni, niegrzeczni, nieprzejednani, fałszywie posądzający, bez samokontroli, niełagodni, nieprzyjaźni dla dobrych; zdrajcy, skwapliwi, nadęci, rozkoszy raczej miłujący niż miłujący Boga (wolą własną ich wolę wykonywać, niż wolę Bożą) mając kształt pobożności; ale skutku się jej zaparli; którzy zawsze się uczą. a nigdy do znajomości Prawdy przyjść nie mogą".

Trzeba także zauważyć, że słowo "ludzie" w 2gim wierszu jest dobitniej podane w greckim to jest:—mężowie, wodzowie — jak określa "Emphatic Diaglott" i przeto pokazując, że odnosi się to do szczególnej klasy ludzi, a podług opisu, nie mogą być inni, jak ci, wspomniani w Dz. 20:29,30

Dalszy ciąg po zalogowaniu

To jest początek pozycji „Teraźniejsza Prawda nr 49, 1930 — Pozaobrazowy Jannes i Jambres”. Cała liczy 20 745 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.

Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii — wydanie polskie: Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki. Roczniki 1921–2026; prawa do przekładu i składu należą do wydawcy.