Teraźniejsza Prawda nr 24 (1926)
Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii · 1926 · strona 69 · pozycja 1926-69
Spis treści
- Pozaobrazowy Jannesi Jambres
- I tych się chroń
- Staranne napomnienie
- Jeszcze większe zaciemnianie sie prawego oka
- Skrócenie onych dni
- Konfuzja na Pszenicę i Kąkol
- Wylanie Ducha
- Odpowiedzi na zapytania
- Listy
- Sprostowanie
Wrzesień, 1926 .............. Nr 24
Redaktor: Paul S. L. Johnson
POZAOBRAZOWY JANNES I JAMBRES.
2Tym. 3:1 - 12 (P. 26, 34)
ZASTANAWIAJĄC SIĘ nad tym, że żyjemy teraz w tych właśnie czasach, o których Apostoł sam mówi w powyżej podanych ustępach Pisma Świętego, niektórzy mogą zapytać się, jak może to być? Czy obecne czasy nie są mianowicie sprzyjające dla dobrego bytu Kościoła? Był czas w którym ogień, miecz, gilotyna i szubienice były systematycznie użyte do wyniszczenia prawdziwych Świętych Bożych, gdy Słowo Boże, Biblia, była zakazaną księgą i gdy więzienie i jama były nagrodą dla wiernych badaczy Pisma Św., I czy nie mamy teraz więcej Prawdy do zrozumienia na czasie niż pierwej, jak również więcej wolności (jeżeli chce ktokolwiek ją używać) do wierzenia i nauczania, czy prywatnie lub publicznie, w co kto wierzy, co jest Prawdą? Tak, takimi sprzyjającymi są rzeczywiście warunki naszych czasów. Jeszcze nigdy w historii kościoła nie było tak wiele przywileju i błogosławieństwa, tyle rozmnożonej umiejętności i ogólnej inteligencji, tyle sposobności dla ogólnego rozszerzenia umiejętności i tyle osobistej wolności, - sumienia, mówienia i czynu jak w dzisiejszym czasie Duch wolności jest rozszerzony po całym świecie, i choć nieprzyjaciele tych rzeczy, którzy prześladowali i więzili wiernych, jeszcze żyją, i chcieliby, podobnie jak dawniej więzić, jednak wiedzą, że wzniesiony na swych skrzydłach orzeł już nigdy na dół nie zstąpi. Lecz mimo tych wszystkich korzyści, dziwnie powiedzieć, przychodzi największe niebezpieczeństwo na Kościół. Jest to prawdą, że mało jest niebezpieczeństwa dla fizycznego życia, lub ziemskiego dobrobytu; lecz te są mniejszej wagi dla prawdziwych Świętych; ponieważ nie uważają oni ich ziemskiego życia ponad duchowe, ażeby tylko mogli osiągnąć Boską naturą i chwałę, do czego zostali powołani. Niebezpieczeństwo naszych czasów tyczy się duchowej natury świętych i ich cennego dziedzictwa w bardzo wielkie i kosztowne obietnice Boże, które są tak i Amen w Chrystusie Jezusie. Subtelne wpływy, działają teraz aby pochłonąć) i zgasić duchowe życie, ażeby odebrać chwalebną nadzieje od świętych, ażeby skrycie podkopać właściwe fundamenty chrześcijaństwa, i w ten sposób obalić wiarę chrześcijańską w umysłach wielu, ażeby przez to mogli się potknąć i utracić chwalebne dziedzictwo jako współdziedzice z Chrystusem. Teraźniejsze otoczenia będąc tego subtelnego charakteru, są dlatego w stanie jeszcze więcej zwieść i usidlić, tak że ktoby pozwolił sobie na chwilkę nie być czujnym, ajencje przeciwnika osiągną korzyść i usidla nieostrożnych. A Bóg dozwoli na to, ponieważ tylko ci, którzy są lojalnymi wiernymi, i dlatego zawsze czuwając, będą tylko uznani godnymi, aby mogli ujść skutków błędów. "Czujcież tedy, zawsze modląc się, abyście mogli być godnymi ujść tego wszystkiego co się dziać ma, i stanąć przed synem Człowieczym" (Łuk. 21:36). Apostoł przestrzega Kościół, nie tylko, że na pewno przyjdą takie niebezpieczeństwa, na ich charakter, lecz także w jaki sposób się będą przybliżać. Przy jednej sposobności powiedział on: "Boć ja to wiem, że po odejściu moim wnijdą między was wilcy okrutni, którzy trzodzie folgować nie będą. (Takimi były wielkie i niszczące władze papiestwa). A z was samych po. wstaną mężowie, mowiąc rzeczy przewrotne, aby za sobą pociągnęli uczniów" - (Dzieje 20: 29, 30). Z wieloma z takimi Paweł i rychły Kościół mieli potyczki.
Paweł był często w niebezpieczeństwie między fałszywymi braćmi, którzy względem wiary celu chybili i którzy silnie sprzeciwiali się mu - jego wysiłkom w budowaniu Kościoła w najświętszej wierze (2 Kor.11:26; 1Tym. 1:19; 2Tym 4:14 - 17). I on pokazuje, że od takich fałszywych braci, którzy pobłądzili od Prawdy i sta i się nauczycielami fałszywych doktryn, od takich właśnie miało przyjść największe niebezpieczeństwo dla Kościoła w ostateczne dni (2 Tym. 2:16 - 18; 3:5). I ażebyśmy mogli ich poznać i ich się strzec, on dobrze ich opisał, choć jasne znaczenie przestrogi jest nieco zachmurzone z powodu błędnego przetłumaczenia tego miejsca w Biblii, gdzie czytamy: "albowiem będą ludzie sami siebie miłujący, łakomi, chlubni, pyszni, bluźniercy, rodzicom nie posłuszni, niewdzięczni, niepobożni. Przymierza, nie trzymający, potwarcy, niepowściągliwi, nieskromni dobrych niemiłujący; zdrajcy, skwapliwi, nadęci, rozkoszy raczej miłujący niż miłujący Boga; którzy mają kształt pobożności, ale skutku jej zaparli się; zawsze się uczą, a nigdy do znajomości Prawdy przyjść nie mogą" (2 Tym. 3:2 - 5, 7). Synaicki, jeden z najstarszych i najlepszych rękopisów, omija słowa "bez przyrodzonej miłości" które nie są częścią oryginału.
Opis tu przetłumaczony, jak czytelnik zauważy, jest niezgodnym; bo ludzie takiego szelmowskiego charakteru nie mogą mieć kształtu pobożności. Przeczytajmy jeszcze raz, a zastanówmy się nad tym, jak mogłaby pyszna, bluźniercza, niewdzięczna, niepobożna, przymierza nietrzymająca, potwarliwa, niepowściągliwa, nieskromna, dobrych niemiłująca, zdradliwa, skwapliwa, nadęta, rozkoszy miłująca osoba, mieć jakikolwiek kształt pobożności, lub zwieść kogokolwiek tymi cechami? Taki niepowściągliwy i bluźnierczy charakter nie mógłby udawać, że jest dzieckiem Bożym; ani nie robiłby wysiłków do tego. Faktem jednak jest, że nasi tłumacze nie rozumieli mowy Apostoła, a tłumacząc je na angielski język, (i na polski) podali jak najmożebniejszą konstrukcję do tych greckich słów, i w ten sposób obraz tych osób przerysowali. Tak naprzykład greckie słowo tu przetłumaczone "bluźniercy" jest "blasphemos" i znaczy, że ktoś mówi szkodliwie, lub mówi zło. Sadząc teraz z tego słowa, bez względu na osnowę, nie moglibyśmy wiedzieć, czy w tym wypadku mówienie złego jest prowadzone do tego stopnia, aby zelżyć lub nie; lecz jak ono jest w pokrewieństwie do osnowy, z punktu widzenia następnego podania, że tacy mają kształt pobożności (wiersz 5) choć się skutku (mocy) jej zaparli, musimy wnioskować, że są to łagodniejsze i subtelniejsze formy mówienia złego, które zawierały by w sobie obłudnicze formy pobożności, i dlatego nasze angielskie słowo blaspheme (polskie bluźnić) choć to znaczy mówienie złego, jest za silnym określeniem przetłumaczonego greckiego słowa blasphemos; ponieważ zupełne i ogólnie zrozumiałe znaczenie angielskiego i polskiego słowa blaspheme Huźn'6 - jest: "Mówić o Stwórcy w niepobożnym odnoszeniu się, aby lżyć i mówić nie dobrze o Bogu, Chrystusie, Duchu Świętym - mówić upadło, mówić znieważająco i potwarliwie, mówić zelżywie". - Dykcyonariusz Webstera.
Tak samo słowo "apeithes" przetłumaczono nieposłuszni i znaczy nieprzekonani; a wyrażenie "rodzicom nieposłuszni, " znaczyłoby dlatego "nie tego samego przekonania" czyli nie tego samego umysłu, co byli rodzice". Słowo "anosios" przetłumaczono "niepobożni" lecz znaczy "niegrzeczni", z punktu zapatrywania na osnowę mogło by być łagodniej przetłumaczone na "niegrzeczny" słowo "aspondos" przetłumaczono przymierze łamiący" i znaczy nieprzejednany, nieubłagany to jest uparty i bezustannie w nieprzyjaźni. Słowo "akrates" przetłumaczono na angielskie "niestały" i znaczy właściwie "bez siły" lub bez samokontroli; na polskie lepiej jest przetłumaczone. Choć ta myśl zawiera się również w angielskim słowie "niewstrzemięźliwy", grubsze znaczenie stosuje się ogólnie do tego słowa. Słowo anemoros przetłumaczono na angielskie "okrutni", na polskie "nieskromni" i znaczy niełagodny" dziki, to jest, że brakuje łagodności, co tworzy dzikość". Lecz znów idea nieskromności lub dzikości nie jest zgodną z udawaniem pobożności, jak podane w 5 wierszu. Słowo aphilagothos przetłumaczono "dobrych niemiłujący" i mogłoby być lepiej przetłumaczone "nieprzyjaznymi dla dobrych". Tak więc poprawnie mowa Apostoła czyta się następująco: Będą "ludzie" samych siebie miłujący (samolubni) łakomi, chlubni, pyszni, zło mówiący, nie tej samej myśli co byli ich rodzice (wymyśliciele nowych doktryn) niewdzięczni, niegrzeczni, nieprzejednani, fałszywie posądzający, bez samokontroli, niełagodni, nieprzyjaźni dla dobrych; zdrajcy, skwapliwi nadęci, rozkoszy raczej miłujący niż miłujący Boga (wola własna ich wolę wykonywać, niż wolę Bożą) mając kształt pobożności; ale się skutku jej zaparli; którzy zawsze się uczą, a nigdy do znajomości Prawdy przyjść nie mogą".
Trzeba także zauważyć, że słowo "ludzie" w 2 wierszu jest dobitniej podane w greckim to jest: mężowie, wodzowie - jak określa "Emphatic Diaglott" i przeto pokazując, że odnosi się to do szczególnej klasy ludzi, a podług opisu, nie mogą być inni, jak ci, wspomniani w Dzieje 20:29, 30, gdzie mówi "z was samych" z wodzów waszych, których dotychczas uważaliście za wodzów i członków ciała Chrystusowego" (i którzy jeszcze twierdza, że są nimi), powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne" (przekręcając Prawdę jak w Towarzystwie i P. B. I.). Lecz dlaczego mógłby ktoś, który raz otrzymał Prawdę, starać się ja przekręcać? Apostoł odpowiada, że ich celem miało być "ażeby pociągnąć za sobą uczniów." I dla tej przyczyny, aby pociągnąć uczni za sobą, podtrzymują kształt pobożności, choć skutku się jej zaparli jedyny skutek, przez który upadły rodzaj ludzki jest uznany pobożnym lub sprawiedliwym przed Bogiem, jest to siła "skutek" drogocennej Krwi Chrystusowej, która oczyszcza nas od wszystkich grzechów, tak długo jak uznawamy i przyjmujemy to zbawienie przez wiarę w Jego Krew. Było by właściwie zapytać się, gdy widzimy, że żyjemy w tych tu podanych ostatnich dniach, czy znajduje się teraz rzeczywiście, taka klasa, nieprzyjacielska dla Prawdy i dla Kościoła? Prawdziwie, głos proroctwa nigdy jeszcze nie skłamał, lub przepowiedział niepewne wypadki!. Niebezpieczne czasy nadeszły i niebezpieczeństwa otaczają nas. Jedni koło drugich, w tych samych zgromadzeniach z pokornymi, wiernymi, poświęconymi świętymi, w tych samych małych zgromadzeniach tych, którzy wyszli z niewoli Babilonu, w tym samym domie wiary, i często przy. tym samym stole Pańskim, rozwijała się również klasa "samych siebie miłująca (samolubna), łakoma (dla honorów i chwały od ludzi ambitni chwyciciele władzy i panujący nad dziedzictwem Bożym) chlubna (tak jakoby Prawda na czasie otrzymana, była dana z ich strony i przyczyny, i jakoby mieli dlatego prawo ją zmienić i reperować, jak im się podoba) pyszna (wiedzy, która powinna być tylko przyjęta z pokorą i dziękowaniem, i która może tylko utrzymać się pod tymi warunkami)
POSTĘPUJĄC W ZŁO
Ponieważ światło rozwijającej się Prawdy rzuciło swe promienie na ich drogę, ci będąc w otoczeniu wiernych Świętych, już nie są tej samej myśli, co ich rodzice; lecz dobroć Boża im objawiona, zamiast rozwijać ich w duchu dziękowania i współdziałania, na co jest dana, rozwija w nich ducha pychy i ambicji, która nie wącha się długo, aby kupczyć Prawdą dla ambitnych celów, jakkolwiek małymi i nierozumnymi te cele by być mogły. A postępując za tą ambicją, stopniowo przemieniają się na złych mówców (zło mówiący przeciwko doktrynie Chrystusowej i tym, którzy w nią wierzą i jej nauczają) niegrzeczni, nieprzyjaźni dla tych, którzy są dobrymi (którzy trzymają się silnie Prawdy w sprawiedliwości) fałszywie omawiający" (wiernych). Postępując na tej drodze, tracą dawniejszą siłę chrześcijańskiego charakteru. Stawają się nieprzejednani dla Prawdy, że ani Pismo Św. ani rozumowania, ani żaden przykład od wiernych nie ma mocy ich przywrócić. Miłując ich własną wolę nad wolę Bożą, coraz więcej stawają się pysznymi i chlubnymi w ich postępkach, wysoko myślącymi i nadętymi. Nie poddawając się Głowie Ciała, Chrystusowi Jezusowi, są ambitnymi, aby swoje własne nowe rzeczy wprowadzić, i przez to stawiają się zdrajcami dla Prawdy. Twierdzą również, że są gorliwymi Badaczami Słowa Bożego; czym też są, lecz nigdy do znajomości Prawdy nie przychodzą. Chcą wciąż coś nowego, coś nadzwyczajnego mieć w umyśle Bożym, co by mogło ludzi pociągnąć i podziwiać ciekawych uczni. Lecz niestety! dla ich celów! Nie ma rzeczywiście takich ciekawych rzeczy w błogosławionym Słowie Bożym; lecz gorliwość tych ambitnych przyczynia się do tego, że jedna rzeczywista prawda po drugiej zostaje na końcu niecnie zaciemnioną, rozerwaną i przekręconą, i jakaś nowa, wynaleziona Prawda przedstawiona. (Zauważ przypuszczalne nowe Światło w Strażnicy, Zwiastunie P. B. I. itd). A nie baczni otrzymują je jako takie, nie widząc i nie bacząc z początku, że są one wywrócone z całego systemu Boskiej Prawdy. Tak więc wiara niebacznych w już nauczone Prawdy zostaje, niewiedząc o tym, podkopywaną; zostają uchwyceni sidłami przeciwnika i jak w ciągu dalszym słuchają owych zwodniczych wpływów, zostawają coraz więcej zawikłani, aż utraciwszy ich Kotwicę, są pędzeni na morzu niewiary, nie wiedząc gdzie zostaną jeszcze popędzeni. Podobnie jak ich wodzowie, mogą utrzymać ich kształt pobożności, lecz siłę tejże utracili.
Dalszy ciąg po zalogowaniu
To jest początek pozycji „Teraźniejsza Prawda nr 24, 1926 — Pozaobrazowy Jannesi Jambres”. Cała liczy 16 792 słów i otwiera się po zalogowaniu. Konto jest bezpłatne.
Teraźniejsza Prawda i Zwiastun Chrystusowej Epifanii — wydanie polskie: Świecki Ruch Misyjny „Epifania”, Nowy Dwór Mazowiecki. Roczniki 1921–2026; prawa do przekładu i składu należą do wydawcy.