Wiersz: Przezwyciężająca wiara
Zion’s Watch Tower 1879–1916 — przedruki (Reprints) · 1915 · strona 5661 · pozycja R5661-95
PRZEZWYCIĘŻAJĄCA WIARA
Gdy wielka słodycz pokoju w mym sercu zagościła, A ciemność w światłość się zmieniła, Gdy stanąłem poprzez cud wiary W Jego oczach bez nagany O cóż więcej, o duszo ma, prosić byś miała; Czyś cudu tego nie widziała? Panie, wystarczy twa wiara usprawiedliwienia – Wielka wiara do trosk przezwyciężenia!
Wtem poza „drzwi” przeszedłem, I przy „chlebie” się zatrzymałem A przy świetle „świecznika”, Słychać było czytanie mego Ojca rzecznika; Więc stanąłem przyodziany w „szatę weselną”, Gdzie płomienie czystego kadzidła miłości płoną, Tam nadal moje serce jest w potrzebie proszenia O wiarę do przezwyciężenia.
A gdy promień jaśniejszego światła zaświecił, A Boski „sługa” poprowadził, Swą łaskawą ręką i mnie wprowadził Na wielką „ucztę z tłustych rzeczy”, Do czego jeszcze, me serce nienasycone? Pragniesz zostać przywrócone? Zaiste, dobrze jest mądrość z góry posiadać, Ale to wiara musi nad nią panować.
A gdy ogniste strzały zewsząd uderzą I serce i głowę przerażą Umocnią jedynie ofiary liny Miłości więzami silnymi; Gdy zaś wewnętrzne cierpienie ledwo znieść można, Przyszedł czas koniecznego ognia, Z łzawymi oczami o wiarę ślę westchnienia, O tę wiarę do przezwyciężenia.
A gdy na „zielonych pastwiskach”, kładę się nad „wody cichymi” By badać, modlić się i gromadzić siły, By przyjąć zarówno dobre, jak i złe, Jeszcze ostrzeżenie pojawia się – Twa podróż jeszcze się nie skończyła; Wykorzystaj czas, zbuduj wiarę, Taką wiarę by przezwyciężyła.
Ach, zawsze tak, więc musi być z tobą; Getsemańska Oblubienico; Małżonek Twój wcześniej kroczył tą drogą; Czy miałabyś większymi względami cieszyć się? Nie, Ojcze, nie! Niechaj twa wola dzieje się, Nogi moje baczyć będą na ścieżki Twoje; Lecz Ojcze drogi, usłysz modlitwy moje; Daj wiarę, bym mógł przezwyciężyć próby swoje.
Poprzez dolę i niedolę tak, więc idę dnia każdego, By być wiernym dzieckiem Jego, Opowiadając, o ciągle nowej historii jednej, Ludzkości biednej. Od poranka aż do zachodu słońca, By w nich była modlitwa gorąca O wiarę, by przezwyciężyć do końca.
I być może dnia pewnego, wejdę I ujrzę piękną twarz Jego; Gdzieś w Domu Ojca mego Ma On miejsce dla sługi swego. A gdy u Jego stóp się skłonię I usłyszę, jak czule do mnie powie: „Dobrze mój sługo!” Odpowiem wtedy: Drogi Panie, przez wszystkie doświadczenia Dawałeś mi wiarę do przezwyciężenia.
MARY SANGSTON.
— 15 marca 1915 r. —
— 15 marca 1915 r. —
Oryginały ZWT 1879–1916 są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład pochodzą z serwisu pastorrussell.pl i są tu za zgodą jego redakcji.