„Dlatego, że miłujemy braci”
Zion’s Watch Tower 1879–1916 — przedruki (Reprints) · 1913 · strona 5346 · pozycja R5346-339
„BO MIŁUJEMY BRACI”
„My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci […]” – 1 Jana 3:14 (UBG)
NA podstawie osobistych kontaktów, jak i korespondencji z zadowoleniem potwierdzamy, że mamy wszelkie powody, aby sądzić, iż studenci Biblii, którzy stanowią zdecydowaną większość naszych czytelników, w ostatnim czasie – przez ostatnie kilka lat – rozwijają się w łasce. Porównując obecną sytuację z tym, co miało miejsce trzy, sześć czy dziesięć lat temu, dostrzegamy ogromny rozwój duchowości – Ducha Pańskiego – Świętego Ducha miłości.
Widać to nie tylko w aktywności w służbie dla Prawdy, ale także w okazywaniu większego współczucia wzajemnie do siebie i do wszystkich chrześcijan – a nawet do całego wzdychającego stworzenia. Właśnie tak powinno być – każdy tydzień, każdy rok powinien oznaczać postęp w upodabnianiu się do Chrystusa, ponieważ pamiętamy, że „jeśli ktoś nie ma Ducha Chrystusa, ten do niego nie należy” i dlatego nie będzie miał udziału w Królestwie, niezależnie od tego, jakie mniejsze błogosławieństwa uzyska w wyniku cierpień i kar, niezbędnych do wykształcenia właściwego charakteru.
Pamiętamy także o słowach Apostoła, że zgodnie z Bożym postanowieniem wobec Kościoła, każdy z nas musi się stać obrazem naszego Pana w charakterze (Rzym. 8:29). Z pewnością tak jasne stwierdzenia, dotyczące Bożej woli oraz warunków, na jakich możemy uczynić nasze powołanie i wybranie pewnymi, powinny nas motywować.
Jednak, pomimo wszystkich zauważalnych postępów, wiele małych Zborów doświadcza tarć, wywołujących mniejsze lub większe zaniepokojenie i smutek. Ponieważ Prawda przynosi nam wolność i otwiera oczy naszego zrozumienia, pozwala nam, wyraźniej niż kiedykolwiek, dostrzec własne niedoskonałości, a także niedoskonałości braci i świata. Jeśli nie ma w nas wielkiej miłości, zrodzi to skłonność do doszukiwania się wad i krytykowania.
W ten sposób możemy bez obaw oceniać własny charakter, doszukując się w nim wad i często się krytykować dla własnego dobra. Jednak nawet wówczas należy zachować umiar i nie zapominać o łaskawej obietnicy Pana, że będzie nas sądził według intencji naszych serc, a nie według naszych niedoskonałych osiągnięć. Być może łatwiej nam usprawiedliwić własne potknięcia jako niezamierzone; gdy jednak te same słabości widzimy u innych, nasze uczucia – między innymi miłość, cierpliwość, braterska życzliwość, łagodność, delikatność – są wystawione na próbę. A jednak te próby są niezwykle pożyteczne. Modlimy się, aby Pan pomógł nam rozwijać łaski Ducha Świętego. Pamiętajmy, że jedyną rzeczywistą pomocą w tym zakresie jest poddanie nas próbom. Siła naszego charakteru i rozwój tych łask będą zależne od tego, czy przyjmiemy je we właściwy sposób.
DOWÓD NA TO, ŻE JESTEŚMY NOWYMI STWORZENIAMI
Werset przewodni zdaje się dowodzić, że miłość braterska jest jednym z najpiękniejszych doświadczeń chrześcijanina. Każdy, kto jest pewien, że darzy wszystkich braci prawdziwą miłością i jest dla nich pełen wyrozumiałości, ma bardzo mocny dowód Pisma Świętego, że jest Nowym Stworzeniem – że przeszedł ze śmierci do życia. A kto żywi inne uczucia niż miłość choćby do jednego z braci, z pewnością nie ma dowodu ani potwierdzenia, że jako Nowe Stworzenie znajduje się w społeczności z Bogiem.
Nieustanna pamięć o tym będzie dla nas cenną pomocą! Czyż często nie pragniemy zapewnienia o łasce Pana i o naszej trwałej więzi z Nim jako Nowe Stworzenia, które przeszły ze śmierci do życia? Jeśli tak, oto werset, którego zastosowanie – jeśli mamy właściwy stan serca – powinno przynieść pokój i radość. Jeśli jednak tak nie jest, powinno to wzbudzić niepokój o naszą przyszłość jako Nowych Stworzeń.
Jednym z punktów spornych w wielu Zborach jest relacja pomiędzy Zborem, a jego sługami. O ile możemy to ocenić, wina leży raz po jednej, raz po drugiej stronie. Często na przykład jesteśmy pytani o obowiązki starszych, o odpowiedzialność Zborów. Zasadniczo, ze wszystkimi takimi pytaniami wolimy odsyłać do naszego bardzo wyczerpującego omówienia tego tematu w szóstym tomie Wykładów Pisma Świętego. Nie potrafimy lepiej ująć przedstawionych tam wyjaśnień. Wierzymy, że gdyby dokładnie przestudiowano to, co zostało napisane, podane tam zalecenia w każdym przypadku okazałyby się wystarczające.
W sprawach doktrynalnych wolimy nie pisać prywatnych listów, ponieważ w kilku przypadkach przekonaliśmy się, że osoby, które otrzymały takie listy, albo źle je zrozumiały, albo tylko częściowo przekazały ich treść innym zainteresowanym. Z kolei niektórzy twierdzili: „Brat Russell napisał tak a tak w Wykładach Pisma Świętego, lecz teraz otrzymałem od niego list, który wskazuje,
że zmienił zdanie”. Pragniemy zapewnić naszych drogich przyjaciół, że jeśli nasze poglądy w odniesieniu do jakichkolwiek ważnych prawd ulegną zmianie, niezwłocznie o tym napiszemy do wszystkich czytelników Strażnicy. Dopóki nie przeczytacie o tym w Strażnicy, nie dawajcie im wiary. Traktujcie stwierdzenia, zawarte w Wykładach Pisma Świętego tak, jakby zostały napisane wczoraj i były skierowane bezpośrednio do was.
ZASADY ZARZĄDZANIA KOŚCIOŁEM
Podsumowując pokrótce zasady rządzące Kościołem Chrystusowym, stwierdzamy: Wśród chrześcijan przeważają dwa poglądy dotyczące zarządzania Kościołem:
(1) Pogląd episkopalny, zgodnie z którym Kościół ma być kierowany i zarządzany przez biskupów, na podstawie twierdzenia, że są oni Apostolskimi Biskupami, to znaczy, że są następcami Apostołów i są obdarzeni apostolską mądrością, natchnieniem i władzą do kierowania Kościołem i jego działalnością. Ten pogląd wyznają rzymskokatolicy, grekokatolicy oraz episkopalianie.
(2) Pogląd kongregacjonalny, według którego każde Zgromadzenie ludu Pana stanowi odrębną całość i ma prawo do stanowienia o sobie oraz wprowadzania zasad, służących jego dobru, podlegając przy tym Boskiemu kierownictwu. Kongregacjonaliści, baptyści i niektóre inne wyznania twierdzą, że kierują się właśnie tymi zasadami. Pozostałe denominacje mniej lub bardziej pogrążone w zamieszaniu i niezdecydowaniu, dzielą władzę pomiędzy duchownych a resztę wiernych.
My twierdzimy, że porządek, o jakim mówi Biblia, jest połączeniem poglądu episkopalnego i kongregacjonalnego. Pismo Święte uczy, że dwunastu Apostołów było i nadal jest Episkopatem, czyli jedynymi natchnionymi i upoważnionymi Apostolskimi Biskupami. Cokolwiek uznali za wiążące na ziemi, jest obowiązujące dla całego Pańskiego ludu, a cokolwiek uznali za rozwiązane lub nieobowiązujące, w oczach Niebios nie było wymagane od Kościoła. Z tego punktu widzenia wypowiedź Jezusa o wszystkich innych, którzy twierdzą, że są Apostolskimi Biskupami, jest niezwykle celna. Jezus nazwał ich „kłamcami” i „fałszywymi apostołami” – nie są Apostołami w żadnym znaczeniu tego słowa (Obj. 2:2; 2 Kor. 11:13). Dlatego nie powinniśmy ich słuchać ani w żaden sposób uznawać roszczeń tych biskupów, oszukanych przez Szatana, omamionych złudzeniem, że mają apostolską władzę – że są następcami Apostołów.
Ponieważ lud Boży uznaje autorytet i przewodnictwo pierwotnego Episkopatu, dwunastu Apostołów Baranka, w tym zakresie jest zorganizowany w porządku episkopalnym, czyli pod przewodnictwem Apostolskich Biskupów ‒ jednak jego organizacja w istocie ma charakter kongregacjonalny. Każda wspólnota poświęconego ludu Pana jest całkowicie wolna i powinna się kierować własną wiarą, ugruntowaną na Biblii oraz na wszystkich cennych prawdach w niej zawartych. Żadne Zgromadzenie ani żaden człowiek nie może być związany ślubami innych Zgromadzeń ani innych ludzi.
Zgromadzenie, Eklezja, Kościół, zbierając się jako wspólnota, aby oddawać cześć Bogu i służyć Jego sprawie, powinny to robić z powodu łączącego ich szacunku dla Boskiego charakteru i planu. Nie podlegają niczyjemu zwierzchnictwu ani władzy, z wyjątkiem biblijnego Episkopatu – nauk apostolskich. Starsi i diakoni każdego Zgromadzenia powinni być wybierani przez Zgromadzenie spośród jego członków, zgodnie ze wskazówkami Biblii. Żadna ziemska władza nie ma prawa wkraczać pomiędzy instrukcje dwunastu Apostołów, wyznaczonych przez Boga a wspólnoty ludu Pana, które pragną się zgromadzać zgodnie z apostolskimi pouczeniami. Zastosowanie tej zasady całkowicie wyklucza poddanie papieskiej władzy, a także władzy wszystkich, fałszywie tak nazwanych, apostolskich biskupów.
Diakoni i starsi, pastorzy i nauczyciele są wybierani do pełnienia zaszczytnej służby głosami braci, dlatego to Zgromadzenie dysponuje większym autorytetem niż jego słudzy. Zgromadzenie z kolei nie powinno narzucać własnych upodobań, lecz wiernie podporządkować się Boskimi wskazówkom, przekazanym w Biblii przez Apostołów. Staje się zatem jasne, że Boska Prawda w tej kwestii przez wieki w znacznej części była zapomniana ze szkodą dla Kościoła – jedni bowiem przyjmowali jakąś część Prawdy, inni inną, a mało kto, jeśli w ogóle, uznawał ją w pełni. W istocie tak było w przypadku niemal każdej doktryny.
Wprawdzie szczegółowo opisaliśmy tę kwestię w VI tomie Wykładów Pisma Świętego, jednak w tym, co napisaliśmy powyżej są zawarte zasady, które należy stosować. Kto dobrze je zrozumie, potrafi również ocenić szczegóły. A uporządkowanie w szczegółach, zgodnie z Pismem Świętym, wszystkich spraw choćby najmniejszego Zboru, wymagałoby jedynie głębokiego przemyślenia i spokojnego rozważenia. Zatem, chociaż Zbór powierza wybranym przez siebie starszym pewne uprawnienia i obowiązki, a innych jako diakonów, czyli sług wyznacza, aby im pomagali w tej pracy, jednak zarówno starsi, jak i diakoni odpowiadają przed Zgromadzeniem, przed Eklezją.
EKLEZJA ZWIERZCHNIKIEM SWOICH SŁUG
W razie jakiegoś sporu orzeczenie, czyli decyzja Zgromadzenia powinny w danym momencie zostać uznane za słuszne. Gdyby się później okazało, że była nierozsądna, Pan potrafi z pożytkiem dla nas wykorzystać ten błąd w osądzie ‒ jako naukę. Posłużmy się przykładem: Gdyby kiedykolwiek osąd Zboru różnił się od osądu starszego lub starszych, starsi powinni się podporządkować wyższej władzy, jaką jest Zbór, Kościół, Eklezja; ten bowiem, kto mianuje, jest ponad tym, którego mianował. Nasz Pan ustanowił zarządzenie dla Zborów, czyli Eklezji: „Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zgromadzeni w moje imię, tam jestem pośród nich”. Pan obiecał, że będzie ze Zborem. Nie powiedział: Gdzie jest starszy, tam jestem Ja i do niego Zbór powinien się zgromadzić, lecz: Gdzie jest Zbór, tam jestem Ja. Zbór może mianować starszego, którego Ja uznam i pobłogosławię go jako przedstawiciela Zboru i dla jego dobra w takim stopniu, w jakim on będzie się starał być odpowiednim naczyniem, aby Mi służyć w błogosławieniu tego Zboru.
To zrozumienie właściwych relacji pomiędzy starszym a Zborem powinno pomóc starszym w rozwijaniu owoców i łask Ducha Świętego, które Św. Paweł opisał jako łagodność, delikatność, cierpliwość, braterską życzliwość, długie znoszenie i miłość. Z drugiej jednak strony Zgromadzenie, Eklezja, powoławszy ze swojego grona, tego, kto ma mu służyć jako brat starszy i dbać o dobro Zboru, powinno ufać, że dokonało mądrego wyboru w zgodzie ze Słowem i opatrznością Pana. Mając taką ufność, członkowie Zboru powinni wspierać starszego i dodawać mu otuchy, tym bardziej, gdy widzą, że stara się on wypełniać Pańską wolę i wiernie poświęca czas i talenty w służbie dla Zboru. Gdyby z czasem stwierdzili, że najwyraźniej nie zrozumieli w pełni i nie zastosowali apostolskich wskazówek, dotyczących wyboru starszego, powinni mimo to okazywać mu życzliwość i łagodność, pamiętając, że to oni popełnili błąd wybierając go – błąd, którą należy naprawić podczas następnych wyborów – ufając i modląc się o to,
aby lepiej rozpoznawali wolę Pana i dokonywali mądrzejszych wyborów.
OBOWIĄZKI EKLEZJI
Z tego punktu widzenia Zgromadzenie ma zupełną swobodę decydowania między innymi w kwestii liczby i miejsca organizowanych spotkań, osób prowadzących, tematów wykładów lub badań. Żadna z tych decyzji nie leży w gestii starszego, chociaż jako członek Zgromadzenia ma on takie samo prawo do zabrania głosu, jak inni. W zależności od tego, jak bardzo jest szanowany, jego opinia będzie miała znaczenie dla Eklezji, Zboru, Zgromadzenia. Jednak Zbór nie powinien nigdy zapominać, że bez względu na to, jak bardzo starszy jest ceniony, nie jest jego przywódcą. Starszych i wszystkich innych należy słuchać w takim stopniu, w jakim uznaje się, że mądrze wyjaśniają nauki Pisma Świętego.
Wierzymy, że gdy te zasady będą zrozumiane, zaakceptowane i traktowane z szacunkiem, w Zborach będzie coraz mniej nieporozumień. Starsi, działając wyłącznie w sferze powierzonej im odpowiedzialności i służby, unikną podejmowania działań i wypowiadania się w sprawach, wykraczających poza ich kompetencje, co mogłyby wywołać konflikty pomiędzy członkami Zborów.
ISTOTNY CZYNNIK W KAŻDYM SPORZE
Uważamy, że duma jest zazwyczaj istotnym czynnikiem we wszystkich sporach w Kościele. Niekiedy starszy podejmuje się zrobić dla Zboru więcej, niż ten sobie życzy i więcej, niż go upoważnił. Albo, wprowadzony w błąd przez poglądy, panujące we wszystkich chrześcijańskich wyznaniach, uważa, że urząd starszego daje mu władzę nad Kościołem, zamiast rozumieć, że powierzono mu zaszczytną służbę, nadzorowaną przez Zbór. Kiedy indziej trudność wynika z postawy któregoś z członków Zboru, tak broniącego praw i władzy Zboru, że popada w skrajność i niepotrzebnie nęka starszego, ganiąc go za podejmowanie właściwych działań tylko dlatego, że nie robi tego dokładnie w taki sposób, jaki ten pełen dobrych intencji brat uważa za właściwy.
Miłość powinna stosować Złotą Regułę. Powinniśmy pozwolić starszemu na tyle rozsądnej wolności działania, jaką sami chcielibyśmy mieć, gdybyśmy znajdowali się na jego miejscu – oczywiście pod warunkiem, że taka wolność jest w pełni zgodna ze Słowem Bożym. Ponadto należy pamiętać, że starszy jest sługą całego Zboru, a nie sługą tylko jednej osoby. Dlatego wszelka krytyka jego postępowania powinna pochodzić od Zboru, a nie jedynie od
pojedynczego członka Zboru. Jeśli ktoś ze Zboru ma ważną uwagę, którą starszy lekceważy, powinien mieć prawo zwrócenia się do Zboru o opinię w tej sprawie, zarówno dla własnej nauki, jak i dla nauki dla starszego, lecz nikt ze Zboru nie powinien krytykować starszego ani wytykać mu błędów w postępowaniu.
Jeśli Zbór przyzna rację starszemu, bracia, którzy myślą inaczej, nadal mogą myśleć, co im się podoba, lecz powinni podporządkować się większości. Innymi słowy, pokój i porządek w Zborze są wartościami o ogromnym znaczeniu dla postępu w studiowaniu Biblii. Nie należy robić niczego, co mogłoby zakłócić spokój i porządek, chyba że w danej sprawie kryje się coś jawnie złego lub stanowiącego naruszenie zasad, zawartych w Piśmie Świętym. Wówczas brat lub siostra, zwracając uwagę na kwestie, które uważa za niezgodne z Pismem Świętym, nie powinni wiele mówić o własnej opinii, lecz przede wszystkim skupić się na nakazach biblijnych, które ich zdaniem są naruszane.
„NIECH TRWA BRATERSKA MIŁOŚĆ”
Powyższe wskazówki mają służyć umacnianiu i zachowaniu pokoju oraz jedności wśród braci w Panu, gdziekolwiek dociera to czasopismo. Jesteśmy przekonani, że wszyscy spłodzeni z jednego Ducha, Ducha Świętego, pragną poznać i czynić to, co słuszne – to, co się podoba Bogu i jest przez Niego uznane, i co jak najlepiej służy Pańskiej sprawie. „Bo wszyscy przez jednego Ducha zostaliśmy ochrzczeni”. „A jeśli ktoś nie ma Ducha Chrystusa, ten do niego nie należy”. Uważamy, że skoro wszyscy stanowimy jedność z Panem – mamy jedno serce i jedną wolę – nasze trudności wynikają niemal wyłącznie z barier w naszych umysłach, z naszego błędnego rozumienia niektórych zasad, rządzących Boskim porządkiem. A możemy być pewni, że te zasady są doskonałe i słuszne. W miarę jak będziemy je poznawać i stosować, zapanuje między nami pokój i z radością będziemy pomagali sobie nawzajem w dążeniu do Królestwa, w którym otrzymamy udział z naszym Panem.
Zawsze pamiętajmy, że miłość do wszystkich braci stanowi pewny dowód, iż miłujemy jako Nowe Stworzenia. A miłość do braci oznacza, że nie będziemy im szkodzić, źle o nich mówić, chyba że będzie to absolutnie konieczne; i wreszcie, że nie dopuścimy do złych domysłów w odniesieniu do tego, co mówią i robią. „Wypełnieniem zakonu jest miłość”, „a kto trwa w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg (przez swego Ducha) w nim”. I choćbyśmy cały swój majątek rozdali na żywność dla ubogich i choćbyśmy dla sprawiedliwości wydali nasze ciała na spalenie, a nie będziemy mieli miłości – Ducha miłości, będziemy niczym w oczach Boga – Rzym. 13:10; 1 Jana 4:16; 1 Kor. 13:3.
— 15 listopada 1913 r. —
— 15 listopada 1913 r. —
Oryginały ZWT 1879–1916 są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład pochodzą z serwisu pastorrussell.pl i są tu za zgodą jego redakcji.