---
tytul: "Wiersz: Cień Boskiej ręki — Reprints R3927-25 | Literatura Biblijna"
opis: "Wiersz: Cień Boskiej ręki — Zion’s Watch Tower 1879–1916 — przedruki (Reprints), 1907, pozycja R3927-25. Pełny tekst po polsku."
adres: https://literaturabiblijna.pl/biblioteka/reprints/r3927-25
jezyk: pl
---

> [Strona główna](https://literaturabiblijna.pl/) › [Biblioteka](https://literaturabiblijna.pl/biblioteka) › [Reprints](https://literaturabiblijna.pl/biblioteka/reprints)

# Wiersz: Cień Boskiej ręki

Zion’s Watch Tower 1879–1916 — przedruki (Reprints) · 1907 · strona 3927 · pozycja R3927-25

## CIEŃ BOSKIEJ RĘKI

> Jasno i czysto słońce świeciło

Nad moją prostą i łatwą drogą,

I moja dusza szła lekko naprzód;

Strach i ostrożność były z daleka.

Nadzieja była jasną i uskrzydlała moje kroki,

Gorliwie podążałem do przodu,

A radość niebiańskiej łaski

Wypełniała moje serce czcią i piosnką.

> Mogłem widzieć mądrość mojego Ojca,

Miłującą opiekę i chroniące ramię,

Prowadzące mnie wśród przyjemnych miejsc,

Chroniące mnie od wszelkiego zła.

Mogłem czuć płomień miłości jak rośnie,

Wyżej i wyżej w moich piersiach,

I moje usta przepełnione zadowoleniem,

Wszystko było radością, pokojem i odpocznieniem.

> Gdy wtem głos wewnątrz mnie

Chciał wstrząsnąć mą własną duszą:

Czy mógłbym oprzeć się, gdyby radość odeszła,

A żal zatopił całą mą duszę?

W jałowej pustyni samotnie,

Czy moja wiara wytrwałaby w doświadczeniu?

Czy mój duch, wciąż nieulękły,

Chwaliłby go tak jak w spoczynku?

> To jest jedynym czego moja dusza szuka,

By osiągnąć tą doskonałą miłość,

Miłość, niezachwianą i lojalną,

Wznoszącą się ponad wszystkie inne rzeczy;

Chciałbym mieć wiarę wytrwałą,

Silniejszą gdy najmocniej próbowana,

”Nie oszczędzaj, ale wypróbuj mnie, Ojcze”,

Niespokojnie mój duch krzyczał;

> Gdy na moim czystym widnokręgu

Nagle chmura się pojawiła,

Rozszerzając się szeroko i obniżając mrocznie,

Zagrażając spoczynkowi mojej duszy.

Obce głosy zabrzmiały blisko mnie,

Zaledwie krok był oczywisty naprzód,

Ale ramię mojego Ojca podtrzymało mnie,

A więc o cóż mógłbym prosić więcej?

> A, gdy spoczywałem ciężko na nim,

Jego słodki pokój był mi udzielony,

Przez Ducha łagodne szeptanie,

”To jest jego wielka miłość dla ciebie;

On dobrze zna twoje najgłębsze tęsknoty

Aby odbijać jasno jego obraz –

Wszystkie twe modlitwy wstąpiły przed niego,

I są drogie w jego oczach.

> „A ta ciemność, która przyszła na ciebie

Jest cieniem jego ręki,

Nigdy nie podniesionej, chyba, żeby błogosławić,

Choć możesz tego nie rozumieć”.

Wtedy moje serce powstało silne i pełne ufności,

I z radością moja dusza była poruszona;

”Naucz mnie, Panie, by ufać ci w pełni”,

Ta ma modlitwa tak szybko była usłyszaną.

> Nieustraszony wtedy, poszedłem naprzód,

Prowadzony wśród ciemności nocy,

Gdyż, dzięki otaczającej miłości Ojcowskiej,

Ciemność jest tak bezpieczną jak światło!

Ciągle się modlę, „O, prowadź mnie, Ojcze,

Przez swą dobroć i swą potęgę,

Aż, poza czasu mglistymi cieniami,

Zaświta czyste, odwieczne światło”.

> – Bessie P. Lockerbie.

*— 15 stycznia 1907 r. —*

*— 15 stycznia 1907 r. —*

*Oryginały ZWT 1879–1916 są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład pochodzą z serwisu pastorrussell.pl i są tu za zgodą jego redakcji.*
