Boskie tajemnice objawione
Zion’s Watch Tower 1879–1916 — przedruki (Reprints) · 1897 · strona 2208 · pozycja R2208-255
OBJAWIENIE BOSKICH TAJEMNIC
„Tajemnica Pana jest objawiona tym, którzy się go boją, oznajmi im swoje przymierze” – Ps. 25:14 (UBG)
CZY JEST jakaś tajemnica związana z Boskim planem? Czyż wszystkie Boże zarządzenia nie są tak jasne, że „nawet nieuczony wędrowiec nie zbłądzi na tej drodze”? Czy wszystkie etapy planu zbawienia nie są tak proste, że nawet dziecko może je zrozumieć?
O nie! Zdecydowanie nie; wszędzie bowiem spotykamy najrozmaitsze poglądy dotyczące Boskiego planu. Nie dość, że istnieje wielka różnorodność zupełnie nieprawdziwych pogańskich teorii, to jeszcze rozmaite poglądy, wyznawane przez chrześcijan pozostają ze sobą w rażącej sprzeczności. Czy nie jest zastanawiające, jak różnorodne nawet wśród mędrców nominalnego chrześcijaństwa są wyobrażenia o zamiarze i postępowaniu Boga wobec Jego stworzeń? Różnice te znajdują wyraz w odmiennych poglądach wielu wyznań. Jedne utrzymują, że Boski plan opiera się na „Wolnej Łasce”, zapewniającej wszystkim stworzeniom jednakową sposobność, aby ją otrzymać; jednak obserwując to, co nas otacza, wyraźnie dostrzegamy, że nie wszyscy mają takie same przywileje, nie wszyscy taką samą wiedzę i nie wszyscy żyją w takich samych warunkach. Z drugiej strony istnieje nauka o „Wyborze”, która odrzuca powszechność wolnej łaski i utrzymuje, że została ona ograniczona jedynie do nielicznych uprzywilejowanych. Oprócz nich istnieje jeszcze wiele innych, wzajemnie się wykluczających teorii, rozpowszechnionych wśród nominalnych chrześcijan. Nawet najmniej dociekliwy człowiek musi przyznać, że skoro tak wielu teologów, profesorów uczelni i doktorów teologii toczy ze sobą spory, to nieuczony „wędrowiec” łatwo może pobłądzić, próbując zrozumieć Boski plan.
Zwykła obserwacja potwierdza zatem prawdziwość naszego wersetu przewodniego, że plan Pana jest tajemnicą. To stwierdzenie pozostaje w zgodzie z innymi wersetami Pisma Świętego o „tajemnicy Boga”, „która była ukryta od wieków i pokoleń”. W zgodzie z tą zasadą wszyscy prorocy przemawiali mniej lub bardziej niejasno i za pomocą przypowieści, nie wyłączając Wielkiego Proroka, naszego Pana, Jezusa, o którym napisano, że „mówił Jezus do tłumu w przypowieściach” – „a bez przypowieści nic do nich nie mówił”. Obiecał jednak, że w odpowiednim czasie Jego prawdziwym uczniom zostanie udzielony Duch Święty jako przewodnik i nauczyciel, który „[…] wprowadzi was we wszelką prawdę […] i oznajmi wam przyszłe rzeczy” (Jana 16:13, UBG). Niektóre tajemnice Boga miały zostać zrozumiane od razu, inne stopniowo, w miarę upływu Wieku, lecz ostateczne odsłonięcie Boskiej tajemnicy, które wyraźnie zapowiedziano, zostało odłożone na koniec Wieku Ewangelii, gdy „dokona się tajemnica Boga”, ukrywana od założenia świata – Obj. 10:7.
Nawet ta część Boskiego planu, która w Wieku Ewangelii miała zostać objawiona przez ducha i stopniowo zrozumiana, była przeznaczona wyłącznie dla szczególnej klasy, a nie dla całego świata. Apostoł Paweł to podkreślił, gdy powiedział: „Ale cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego; albowiem mu są głupstwem i nie może ich poznać, przeto iż duchownie bywają rozsądzone”; „Ale nam to Bóg objawił przez Ducha swojego; albowiem duch wszystkiego się bada, i głębokości [ukrytych, nieznanych] Bożych” – 1 Kor. 2:14,10.
Ta sama myśl zawiera się w naszym wersecie: „Tajemnica Pana jest objawiona tym, którzy się go boją”. Skoro było to prawdą przez cały ten Wiek, pozostaje prawdą również teraz, a zatem należy oczekiwać, że wypełnienie „tajemnicy Boga” pod koniec obecnego Wieku Ewangelii zostanie
zrozumiane i ocenione jedynie przez tę szczególną klasę ludu Pana – tych, którzy się Go boją, to znaczy darzą Go głębokim szacunkiem. Musimy dokonać rozróżnienia pomiędzy tymi, którzy się boją, czyli czczą Pana, a tymi, którzy się boją, czyli czczą człowieka i ludzkie dzieła, sekciarskie systemy czy wyznania wiary. „Strach przed człowiekiem [i przed kościołami, założonymi przez ludzi] zastawia sidła” i hamuje zarówno rozwój w łasce, jak i w wiedzy, utrudnia zrozumienie znaczenia „tajemnicy Pana”. „A bojaźń [szacunek] Pańska jest początkiem mądrości” i ta mądrość, jeśli jest rozwijana, prowadzi do głębszej wiedzy o Bogu, do większego zaufania do Niego oraz do tak bliskiej relacji przyjaźni i synostwa, że staje się ona kluczem do zrozumienia „tajemnicy Pana”.
Abraham został nazwany „przyjacielem Boga”, ponieważ zyskał Boskie uznanie i dlatego Bóg wyjawił mu pewne swoje zamiary, których nie objawił innym. „Tajemnica Pana” była znana Abrahamowi w stopniu, w jakim w tamtym czasie ów sekret mógł zostać komukolwiek wyjawiony. Tak było, gdy Pan, zamierzając zniszczyć Sodomę, powiedział: „Czy mam zataić przed Abrahamem [moim przyjacielem], co zamierzam uczynić?”. I właśnie z racji tej przyjaźni, Bóg odsłonił przed Abrahamem pewne zarysy Boskiego planu zbawienia ludzkości, co potwierdza Apostoł: Bóg wcześniej ogłosił „ewangelię Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody” – Gal. 3:8.
Chociaż ani Abraham, ani nikt inny oprócz Boga, nie mógł w pełni zrozumieć tego oświadczenia, ani przeniknąć na podstawie tych słów długości i szerokości Boskiego planu zbawienia, jednak zawierało ono pełnię ewangelii, podobnie jak żołądź zawiera w sobie potężny dąb. Nasz Pan podczas swego pierwszego przyjścia również przemawiał w przypowieściach do nominalnego domu Izraela, aby, „patrząc, patrzyli, a nie widzieli i słysząc, słyszeli, a nie zrozumieli”. A jednak nieliczni, pełni wiary, posłuszeństwa i poświęcenia dla Panu nie byli tak traktowani, przeciwnie, postępował z nimi jak z „przyjaciółmi” i wiele im wyjaśniał. Dlatego, gdy uczniowie zapytali Go o znaczenie jednej z przypowieści, odpowiedział: „Wam dano poznać tajemnicę królestwa Bożego. Tym zaś, którzy są na zewnątrz, wszystko podaje się w przypowieściach”. Ponownie powiedział tym samym oddanym uczniom: „Już więcej nie będę nazywał was sługami, bo sługa nie wie, co robi jego pan. Lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo oznajmiłem wam wszystko, co słyszałem od mego Ojca” – Jana 15:15.
Ta „tajemnica” Boskiego planu, ukryta przed światem i nominalnym chrześcijaństwem w przypowieściach, obrazach i symbolach – ukryta przed wszystkimi, z wyjątkiem zupełnie poświęconych Bożych dzieci – została najpiękniej wyobrażona w Księdze Objawienia. Zgodnie z zawartym tam opisem, Jan ujrzał w widzeniu symboliczny obraz. W wizji ukazano niebiańską chwałę i Ojca, zasiadającego na tronie chwały, który w prawej ręce trzymał zwój, zapieczętowany siedmioma pieczęciami. To właśnie była owa Tajemnica, Sekret Pana, nieznany nikomu poza Nim – Jego plan zbawienia świata. W tej wizji, pełnej symboli Jan usłyszał wołanie: „Któż jest godny otworzyć zwój i rozłamać jego pieczęcie?” – kto jest godny, aby mu powierzono wykonanie wielkiego Boskiego planu, zdumiewającego mądrością i miłością, którego długość, szerokość, głębokość i wysokość przewyższa ludzkie zrozumienie? Potem zapanowała cisza. Jan się rozpłakał w obawie, że jest ona znakiem, iż nikt nie okaże się godny, a Boski plan nigdy nie zostanie w pełni objawiony, a tym samym nie doczeka się realizacji. Lecz w widzeniu anioł ponownie go dotknął i powiedział: „Nie płacz! Oto zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawida, aby otworzyć księgę i złamać siedem jej pieczęci”.
O tak! Właśnie to zwycięstwo stanowiło jeden z powodów, dla których nasz drogi Odkupiciel doświadczył ciężkich prób i cierpień. Uniżając się, opuszczając chwałę u Ojca, stając się człowiekiem, a w końcu oddając życie na okup za wszystkich, dokonywał dwóch dzieł: nie tylko (1) odkupił nas swoją drogocenną krwią, lecz także (2) dzięki posłuszeństwu zyskał uznanie Ojca i dowiódł, że jest godny stać się Jego wykonawcą i przedstawicielem w zupełnym odsłonięciu wielkiej „tajemnicy Boga”, zakrytej od wieków i od pokoleń – Efez. 3:3-5.
Wizja pomija prawie trzydzieści lat, w których nastąpiło poniżenie, a następnie wywyższenie naszego Pana; symbol jedynie ukazuje „Baranka jakby zabitego”, stojącego przed tronem. Jak uderzający jest to obraz dla tych, których oczy zostały namaszczone, aby mogli zrozumieć jego znaczenie. A dalej ta symboliczna wizja ukazuje nam Baranka, zbliżającego się do Jehowy i przyjmującego od Niego „tajemnicę Jego woli, według Jego upodobania, które postanowił sobie w Nim samym”, ten wielki plan wieków, wyznaczony Boskim postanowieniem jeszcze przed założeniem świata. Gdy tylko „tajemnica Boga” została powierzona „Barankowi Bożemu”, który wypełnił już ważną część planu, odkupiwszy świat swoją drogocenną krwią,
odbiera On hołd, zgodnie z tym, co napisano: „Dlatego też Bóg nader go wywyższył i darował mu imię, które jest nad wszystkie imię; Aby w imieniu Jezusowym wszelkie się kolano skłaniało, tych, którzy są na niebiesiech i tych, którzy są na ziemi”; a także: „Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca”.
Potem nastąpiło otwieranie pieczęci, ujawnianie kolejnych szczegółów
Boskiego planu. Każde zdjęcie pieczęci umożliwiało stopniowe rozwijanie zwoju, pozwalając tym samym na coraz wyraźniejsze dostrzeganie „tajemnicy Boga”. I tak przez cały Wiek Ewangelii lud Boży miał przywilej poznać część „Tajemnicy Pana” ‒ Boskiego planu. Jednak dopiero po złamaniu ostatniej pieczęci zwój całkowicie się rozwinął, pozwalając na pełne objawienie „tajemnicy Boga”; jak napisano: „Lecz w dniach głosu siódmego Anioła, gdy zacznie trąbić, dokona się tajemnica Boga, jak to oznajmił swoim sługom, prorokom” – Obj. 5:1; 10:7.
Myśl, że poświęcony lud Boży będzie rozumieć Boskie zamierzenia zupełnie inaczej niż świat, jest wyraźnie podkreślana w Piśmie Świętym. Powinna zatem zostać uznana za bardzo ważną wskazówkę dla wszystkich, którzy wyznają, że należą do Boga ‒ wskazówkę pozwalającą rozpoznać, czy są jedynie Jego „sługami”, czy też pozostają z Nim w jeszcze bliższej społeczności, obdarzeni duchem usynowienia, służą Mu jako „synowie” i są przez Niego traktowani jak synowie ‒ wtajemniczeni w plan Niebiańskiego Ojca.
Nasz werset mówi jedynie o bojaźni (czci) Pańskiej, lecz, jak zauważyliśmy, trwanie w takiej postawie prowadzi do najgłębszego oddziaływania łaski, jakiego można doświadczyć ‒ do zupełnego poświęcenia się woli i służbie Ojca. Właśnie o tej klasie, która się boi (czci) Pana, czytamy: „Wtedy rozmawiali o tym między sobą ci, którzy się bali Pana. Pan zobaczył to i usłyszał, i napisano księgę wspomnień przed nim z powodu tych, którzy się boją [czczą] Pana i rozmyślają o jego imieniu [ceniąc Jego Imię, Jego Chwałę i Jego Wolę ponad każde ziemskie i sekciarskie imię lub dzieło]. Oni będą moimi, mówi Pan zastępów, w dniu, kiedy uczynię ich moją własnością. Zlituję się nad nimi [tymi, którzy »zostali uznani za godnych, by uciec«], jak się lituje ojciec nad swoim synem, który mu służy”. Ci, co się boją Pana, czczą Go w tym głębokim i biblijnym znaczeniu, są Pańskimi „wybranymi”, „zwycięzcami”, „Ciałem Chrystusowym”, „Małym Stadkiem”, „Królewskim Kapłaństwem”, będą królować z Chrystusem, a w odpowiednim czasie wraz z Nim będą błogosławić wszystkie rody ziemi.
Przywilej „Królewskiego Kapłaństwa”, polegający na poznaniu „Tajemnicy Pana” i zrozumieniu „głębokich spraw Bożych”, ukrytych przed innymi, znalazł swój piękny symbol i typ w przywilejach żydowskiego kapłaństwa. Gdy wzniesiono Przybytek wraz z jego pięknym złotym wyposażeniem: świecznikiem, stołem chlebów pokładnych, złotym ołtarzem i pozostałymi sprzętami, symbolizującymi sprawy duchowe, były one zasłonięte, ukryte nie tylko przed zwykłym Izraelitą, lecz również przed lewickimi „sługami” Przybytku, którym nie wolno było nawet zaglądać do jego wnętrza. Przywilej patrzenia na te typiczne sprzęty, zastrzeżony wyłącznie dla kapłanów, stanowił typ na „Królewskie Kapłaństwo” i ich wyłączne prawo rozumienia tajemnic Boga, Jego Sekretu.
„OZNAJMI IM SWOJE PRZYMIERZE”
Jednak w naszym wersecie czytamy dalej: „Oznajmi im swoje przymierze”. To sformułowanie wyraźnie wskazuje, że dostrzeżenie lub jasne zrozumienie Bożego Przymierza jest kwestią najwyższej wagi. I w istocie tak jest, ponieważ Boże Przymierze rzeczywiście stanowi klucz do całego Boskiego planu. To, co Bóg w Przymierzu obiecał Abrahamowi – „W tobie będą błogosławione wszystkie narody ziemi” – zawiera w sobie wprost i pośrednio całe bogactwo Boskiej łaski. A jednak, jak niewielu to dostrzega. Nie mówimy, jak niewielu ludzi na świecie to dostrzega, ponieważ nie powinniśmy oczekiwać, że ci „którzy są na zewnątrz” docenią Boskie Przymierze. Mówimy: Jak niewielu z tych, którzy wyznają imię Chrystusa i uważają, że przynależą do duchowego Izraela – jak niewielu z nich zna Boskie Przymierze albo przywiązuje do niego jakąkolwiek wagę.
Niestety, Szatan zupełnie zaślepił oczy tak wielu ludzi, że się nie interesują Boskim Przymierzem i nawet nie wiedzą o istnieniu Sekretu Boga, Jego Tajemnicy! Szatan całkowicie omamił ich przekonaniem, że plan Boga polega na tym, iż każda biedna ludzka istota, urodzona w grzechu, poczęta w nieprawości i wychowana w mniejszym lub większym występku i przesądach, otrzyma kilka lat bardzo niedoskonałej szansy na zapoznanie się z którąś z licznych, wzajemnie się wykluczających doktryn i teorii chrześcijaństwa (lub ich mieszaniny), aby całkowicie naprawić swoje życie i stać się naśladowcą umiłowanego Bożego Syna. A jeśli jej się to nie uda, ponieważ będzie miała jedną szansę na tysiąc, zostanie skazana na wieczność, wypełnioną torturami. To straszne! Ubolewamy, że chrześcijanie dali się przekonać, że to jest Boży plan. Z pewnością to wróg Boga (Szatan) podsunął ludziom tak potworną, tak hańbiącą Boga doktrynę i przekonał ich, że właśnie to jest szerokość i długość, wysokość i głębokość Boskiej mądrości, miłości oraz troski o biedną, upadłą ludzkość.
Gdy jednak nasze oczy zostały namaszczone, a serca zupełnie poświęcone Panu, zapragnęliśmy poznać Jego wolę i drogę, patrzymy na to Wielkie Przymierze, które się wspaniale otwiera przed nami w trzech odsłonach: (1) Wszystkie rody ziemi – każdy członek ludzkiej rodziny otrzyma błogosławieństwo. (2) Potomstwo Abrahama będzie pośrednikiem w udzielaniu tych Boskich błogosławieństw każdemu stworzeniu. (3) Tym Potomstwem
będzie przede wszystkim nasz Pan, Jezus Chrystus, lecz w drugorzędnym znaczeniu stanie się nim „Małżonka Barankowa”, czyli Jego współdziedzice w tym Przymierzu i we wszystkich Boskich łaskach. Apostoł jasno to przedstawił w swoim Liście do Galacjan – Gal. 3:16,29.
Mając to na uwadze, od razu rozumiemy, że żadne z duchowych błogosławieństw tego Przymierza nie było możliwe, dopóki Jezus Chrystus, Głowa tego Potomstwa, nie zakończył ziemskiej drogi i nie został uwielbiony. Rozumiemy także, że od tego czasu Pańskim dziełem był „wybór” Kościoła, mającego stanowić Jego „Oblubienicę”, „Ciało Chrystusa”. Rozumiemy także, że dzieło błogosławienia w pełnym znaczeniu nie może się rozpocząć, zanim całe Potomstwo nie będzie kompletne i uwielbione, a po uwielbieniu Kościoła, przy końcu, czyli „żniwie” Wieku Ewangelii nadejdzie czas, wspomniany przez Apostoła Pawła w jego Liście do Rzymian (Rzym. 8:18,23), gdy „wzdychające stworzenie” zostanie pobłogosławione przez „objawienie Synów Bożych” w chwale Królestwa. W istocie to duchowe Potomstwo Abrahama (Chrystus i wybrany Kościół) było solą ziemi przez cały Wiek Ewangelii i pomogło uchronić świat przed całkowitym zepsuciem. Lecz to zaledwie niewielka cząstka tego wielkiego błogosławieństwa, jakie Bóg zamierza zesłać na świat za pośrednictwem Kościoła. „Światło” prawdy, słabo przyświecające podczas obecnej nocy, jest trafnie porównane do świecy lub lampy, lecz „światło” uwielbionego Kościoła w Królestwie w czasie Tysiąclecia słusznie jest przedstawione jako „słońce sprawiedliwości z uzdrowieniem na swoich skrzydłach”.
Przymierze nam zatem wskazuje na obecny przywilej: możliwość stania się „dziedzicami Boga, a współdziedzicami” Jezusa Chrystusa, naszego Pana, „jeśli tylko z Nim cierpimy, abyśmy też z nim byli uwielbieni”. Wskazuje także, że celem tych doświadczeń, celem tego wyboru i celem uwielbienia Kościoła będzie dzieło miłosierdzia, błogosławienia i pomocy dla reszty ludzkości. To Przymierze jest wszechogarniające: nie obiecuje, że błogosławieństwo otrzymają jedynie ci, którzy będą mieli szczęście żyć w czasie, gdy Potomstwo zostanie skompletowane, ani też, że będą błogosławione wszystkie rody, wywodzące się od Abrahama, zarówno umarli, jak i żywi, ale obiecuje, że będą błogosławione „wszystkie narody ziemi” bez wyjątku – i ci, którzy zasnęli snem śmierci, i ci, żyjący w czasie ustanowienia Królestwa Chrystusa.
Dlatego nasz Pan, Jezus, stał się Mistrzem, czyli „Panem umarłych” – kupił wszystkich swoją drogocenną krwią: „A on jest ubłaganiem za grzechy nasze [Kościoła]; a nie tylko za nasze, ale też za grzechy wszystkiego świata”. I tak jak my skorzystaliśmy z błogosławieństw w wyniku Jego okupu, tak również dzięki okupowi w czasie wyznaczonym przez Boga „wszystkie narody ziemi” otrzymają błogosławieństwa. Właśnie dlatego Kościół jest nazwany „pierwszym plonem” „dla Boga” „spośród Jego stworzeń” ‒ a nie całym żniwem. Pierwsze plony mają być użyte przez Pana jako Jego przedstawiciele w błogosławieniu pozostałej części rodzaju ludzkiego.
A w przyszłym błogosławieniu rodów ziemi cielesnemu potomstwu Abrahama przypadnie szczególna rola, pierwszeństwo przed innymi – „najpierw Żydowi”. Tak jak ono jako pierwsze otrzymało przywilej duchowych błogosławieństw, tak też jako pierwsze uzyska możliwość otrzymania ziemskich łask. Dostąpi miłosierdzia „[…] z powodu miłosierdzia wam [Kościołowi] okazanego […]” (Rzym. 11:31, UBG). A gdy Izrael dozna miłosierdzia, błogosławieństwa poprzez uwielbiony duchowy Izrael, wówczas i poprzez naturalny Izrael światło będzie promieniować na innych, na „wszystkie narody ziemi”, aż we właściwym czasie spełni się obietnica, że Chrystus jako prawdziwe światło oświeci „[…] każdego człowieka, przychodzącego na świat” (Jana 1:9). O, pełne chwały Przymierze! Olśniewa Boską miłością i mądrością – Rzym. 11:33.
PRZYMIERZE PEWNE I WIECZNE
Jednak czy to Przymierze jest pewne? Tak, jest pewne; jak wykazuje wielki Apostoł; Bóg ze szczególną dbałością wielokrotnie przypominał je Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, potwierdzał je przez proroków, dając w ten sposób swoje słowo o jego niepodważalności. Lecz aby nie uznano, że nie jest to wystarczająco mocny dowód w tak ważnej sprawie i aby się nikt nie obawiał, że istnieje jakiś powód, który mógłby unieważnić to Przymierze, Apostoł wskazuje, że Bóg nie tylko dał swoje słowo, lecz również przysiągł, że Jego obietnice z pewnością zostaną wykonane i nigdy nie zawiodą. Mówi: „Dlatego też Bóg, chcąc dobitniej okazać dziedzicom obietnicy niezmienność swojego postanowienia, poręczył ją przysięgą; Abyśmy przez dwie niezmienne rzeczy, w których jest niemożliwe, aby Bóg kłamał, mieli silną pociechę, my, którzy uciekliśmy, by pochwycić się zaoferowanej nam nadziei; Którą mamy jako kotwicę duszy” – Żyd. 6:13-19.
„BO WIERNY JEST TEN, KTÓRY OBIECAŁ”
Ci, którzy znają „Tajemnicę Pana”, a którym On nie ukazał znaczenia swojego Przymierza, powinni natychmiast zbadać siebie, aby sprawdzić, czy jest temu winna niewierność Boga, czy też ich zaniedbanie w wypełnianiu Jego wymagań. Powinni zadać sobie pytanie: czy z całą mocą i we właściwy sposób czcili Boga, czy też ich cześć i podziw w jakimś stopniu były okazywane człowiekowi, ludzkim organizacjom lub kościołom – czy w ogóle stali się „sługami”
Boga, a jeśli tak, to czy poczynili postępy i stali się synami sługami.
A ci, którym Pan objawił swoją Tajemnicę i znaczenie swojego Przymierza, powinni zadbać o to, aby te Boskie łaski skłoniły ich serca do jeszcze większej czci dla Pana. Możemy bowiem być pewni, że jeśli utracimy cześć, Tajemnica nam się wymknie, a Przymierze coraz bardziej będzie się zaciemniać. Zauważamy również, że Bóg postanowił przeprowadzić ważną próbę: pozwolił potężnemu Przeciwnikowi oczernić swój charakter, zniesławić swój plan i tak bardzo zniekształcić nauki swojego Słowa, że większość tych, którzy wyznają imię Chrystusa początkowo przychodzi do Pana głównie ze strachu przed wiecznymi mękami. Ich działalność misyjna i codzienne życie jako chrześcijan są kierowane głównie strachem i współczuciem – współczuciem do tych, których uważają za zagrożonych wiecznymi mękami na podstawie wyroku niemiłosiernego i niesprawiedliwego Boga; strachem o siebie, aby nie spotkał ich podobny los. Takie przekonania wykluczają miłość do Boga. W istocie nikt nie zdołałby prawdziwie pokochać Boga o tak bezlitosnym charakterze. Lecz wśród tych, którzy wyrośli ze swoich wierzeń i lęków są ci, którzy wbrew błędnym naukom, uczą się lepiej myśleć o swoim Stwórcy i dzięki wierze rozumieją wystarczająco dużo z Jego Słowa, aby w ich sercach rozbudziła się miłość do Niego, która prowadzi do zupełnego poświęcenia w Jego służbie. W ten sposób stają się Bożymi synami, a wówczas, wchodząc przez Chrystusa w społeczność z Bogiem, mogą się stać powiernikami „Tajemnicy Pana” i poznać pewne zarysy Jego Przymierza.
Jednak ta pełnia nie przychodzi natychmiast, jest to stopniowy proces, dokonuje się etapami. Właściwe przyjęcie prawdy prowadzi do jej głębszego poznania i do większej łaski; jeśli jednak zostanie przyjęta niewłaściwie, może oddalać od Pana i Jego Słowa, od Jego Tajemnicy, od Jego łaski, w całkowitą ciemność ze światem. Niekiedy bywa i tak, że ci, którzy się wyzbywają niewłaściwego strachu, zarazem niemal zupełnie tracą cześć dla Pana i stają się niedbali zarówno wobec Jego Słowa, jak i własnego postępowania. Przyjęli Bożą łaskę „po to, aby później nic z nią nie robić”, a nawet w pewnym sensie przynosi im ona szkodę, zamiast błogosławieństwa.
W naszym upadłym stanie potrzebujemy potężnego, motywującego bodźca, który da nam siłę, aby w tym złym świecie żyć sprawiedliwie, rozważnie i pobożnie. Lecz jeśli ten niewłaściwy strach i zabobonny lęk zostaną usunięte, zanim zostanie zaszczepiona miłość do Boga, do sprawiedliwości i do prawdy, istnieje prawdopodobieństwo, że wiedza o Bożej łasce padnie na kamienisty grunt. Jednak tam, gdzie jest zaszczepiony Pański Duch, gdzie Duch Prawdy, święty Duch Miłości, spłodził nas do nowego życia, którym rządzi i kieruje miłość do Pana oraz wdzięczność za Jego dobroć – tam pogłębiająca się wiedza o Boskiej Tajemnicy i Przymierzu pomnaża błogosławieństwa dla serca, umysłu i codziennego postępowania (porównaj Iz. 29:13; 1 Jana 4:18). Dlatego Apostoł modlił się za pierwotny Kościół słowami: „Abyście […] mieli dosyć siły pojąć [Tajemnicę Pana] wraz ze wszystkimi świętymi, jak […] jest rozległa i daleka, wzniosła i głęboka […] miłość Chrystusowa”, która „przewyższa wszelką wiedzę i w ten sposób byli napełnieni całą pełnością Bożą” – Efez. 3:17-19.
KSIĘGA PRZYMIERZA
Jak zauważyliśmy, wszystkie Boskie błogosławieństwa są ukryte w Przymierzu Abrahamowym – do którego z powodu grzechu dodano Przymierze Mojżeszowe (typiczne) oraz jego antytyp, Przymierze w Chrystusie, Nowe Przymierze, zapieczętowane Jego krwią.
Biblia jest wielką Księgą tych Przymierzy. I podobnie jak każda nauka w niej zawarta, jest ona w znacznej mierze ukryta i zasłonięta przed cielesnym człowiekiem, a jej głębsze i wspanialsze zarysy można dostrzec wyłącznie poprzez zasłonę typów i cieni, przypowieści i symboli. Przywilej wniknięcia za tę zasłonę i zrozumienie ducha prawdy jest możliwe przede wszystkim dla tych, o których wspomina nasz werset: „Tajemnica Pana jest objawiona tym, którzy się go boją, oznajmi im swoje przymierze”.
Dla tych, którzy się boją Pana, znają Jego Tajemnicę i Jego Przymierza, Biblia staje się Mapą Wieków, ukazującą nie tylko skały i piaszczyste mielizny na oceanie sześciu tysięcy lat zła, lecz także zarysy lądu, a na nim ten błogosławiony port, do którego w końcu dopłyną oraz tę cudowną krainę błogosławieństwa, sprawiedliwości i Bożej łaski – tysiącletnie panowanie Chrystusa.
Dla nich Biblia jest także Kompasem, który w połączeniu z Mapą wskazuje drogę, wyznaczoną przez Boga. Podążając nią, mogą uniknąć pewnych utrapień, które przyjdą na świat oraz przejść przez cenne próby i doświadczenia, niezbędne, aby ich przygotować do współdziedziczenia z Chrystusem w Królestwie. Bez tego Kompasu mogliby wprawdzie przy dobrej pogodzie rozpoznać niektóre fragmenty szlaku, lecz nigdy nie mieliby całkowitej pewności. Gdyby nie mieli Kompasu, podczas sztormu i w ciemności, nie widząc ani słońca, ani księżyca, ani gwiazd, byliby zdani – podobnie jak świat ‒ na łaskę własnego, niedoskonałego osądu co do kierunku dalszej żeglugi i odczuwaliby, podobnie, jak wielu innych, tę samą trwogę i niepewność. Lecz kierunek wskazany przez Kompas można zawsze odczytać i trzymać się go nawet wówczas, gdy mrok pochłonie naturalne światło. Podążając za jego wskazaniami,
lud Pański osiągnie Wysokie Powołanie – utwierdzi swoje powołanie i wybranie.
Słowo Boże w rękach tych wiernych może być przyrównane do Teleskopu, którego odpowiednio ustawione soczewki przedstawiają zharmonizowanie w Chrystusie ludzkiej woli z wolą Boga. Do uzyskania właściwej ostrości jest konieczna staranna regulacja, jednak gdy ten warunek zostanie spełniony, dzięki Biblii można zobaczyć cudowne rzeczy. Odległe i mgliste obietnice stają się bliskie, jasne i zrozumiałe. Z pomocą tego Teleskopu zostają objawione dotychczas niedostrzegane cechy Boskiego charakteru i planu, a nasze ograniczone umysły mogą lepiej pojąć długość i szerokość, wysokość i głębokość Boskiej mądrości, miłości i mocy.
Dla tych wiernych Biblia jest także Mikroskopem. Prawidłowe ustawienie jego soczewek oznacza zupełne poddanie ludzkiej woli Boskiej woli – daje nam zdolność postrzegania wszystkich zwykłych życiowych spraw w powiększeniu i ukazuje nam ich głęboki sens, którego wcześniej nie dostrzegaliśmy ani tym bardziej świat nie potrafi zrozumieć. Patrząc przez Biblię jak przez mikroskop możemy zauważyć, że wszystkie drobne sprawy obecnego życia stanowią możliwości, które pod kierownictwem Boga współdziałają dla dobra tych, „którzy według Jego postanowienia są powołani”. Ona wywyższa Boże Prawo, ukazuje jego wzniosłość, niedoścignioną doskonałość oraz absolutną logikę każdego Bożego wymagania. Pozwala nam zrozumieć, że słabości i niedoskonałości, które nam uniemożliwiają sprostanie wymaganiom tego doskonałego Prawa, odziedziczyliśmy po ojcu Adamie. Wskazuje, że skażenie grzechem poraziło nie tylko nasze ciała, ale również nasze władze umysłowe i moralne, co upośledza nasz sposób myślenia na każdy temat i dlatego wymaga on ponownego dostosowania i zharmonizowania z duchem Boskiego Prawa. Dzięki takiemu umysłowemu i moralnemu dostrojeniu możemy uzyskać to, co Apostoł nazywa „duchem trzeźwego myślenia”. Prawo nie tylko ukazuje nasze braki, których wcześniej nie dostrzegaliśmy, lecz również łaskawie objawia, że po przyjściu do Chrystusa i okryciu nas dzięki wierze szatą Jego sprawiedliwości możemy poniekąd uzupełnić te niedostatki, dodając do wiary męstwo, do męstwa wiedzę, do wiedzy powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności braterską życzliwość, a do braterskiej życzliwości miłość. Gdy będziemy rozwijać te cechy, będą nas one pobudzać do bogatszego owocowania dzięki wykorzystywaniu wiedzy o naszym Panu, Jezusie Chrystusie – 2 Piotra 1:5-8.
Zważywszy na obiecane błogosławieństwa, starajmy się coraz bardziej zachowywać i rozwijać prawdziwą cześć dla Pana, która jest nie tylko początkiem mądrości, ale i jej celem, abyśmy dzięki temu osiągnęli
korzyści i cenne wsparcie, płynące ze wszystkich łaskawych darów, przygotowanych przez Boga dla duchowego wzrostu w wiedzy i charakterze tym, którzy Go miłują, abyśmy we właściwym czasie, jeśli nie osłabniemy, mogli odziedziczyć obietnice i mieć udział w chwale naszego Ojca i naszego Pana.
— 1 września 1897 r. —
— 1 września 1897 r. —
Oryginały ZWT 1879–1916 są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład pochodzą z serwisu pastorrussell.pl i są tu za zgodą jego redakcji.