Wiersz: Nabożeństwo dla dzieci
Zion’s Watch Tower 1879–1916 — przedruki (Reprints) · 1896 · strona 1986 · pozycja R1986-123
NABOŻEŃSTWO DLA DZIECI
—Tekst— Róża —
Róże są dzisiaj w rozkwicie! Przyjdźcie, dzieci, odejdźcie od swoich gier Na chwilę posłuchać w altance, I dowiedzieć się od każdego kwitnącego kwiatka Złotych prawd, które będą na zawsze Przechowywane przez bogaty skarb serca!
W ogrodzie napotkasz nasz widok Róż różnego kształtu i koloru, Rozkładających teraz ich wdzięczne kwiaty, Napełniających powietrze swym słodkim zapachem, Od maleńkich pączków, do słodkości rozwiniętych kwiatów, Skręcają się w pęki u naszych stóp.
Niektóre przybrane na biało, są tu przedstawione, I delikatne niektóre w róż przystrojone; Niektóre jaśnieją w swej złocistej chwale; Niektóre przybrane w purpurowy odcień wina. Oczarowani przez ich wspaniałość i rzadką piękność, Zrywamy trochę pączków i pięknych kwiatów.
Część, które widzieliśmy kiedyś jako piękne i barwne Widzimy teraz jako szybko przemijające. W ogrodu kwitnącym wnętrzu, Czy nie możemy zrobić pozoru śladu? I wyczytać w tym, w ukoronowanej różą lasce, Miłość i siłę Bożej natury?
Tylko kilka krótkich miesięcy temu, Róże leżały w śmierci pod ziemią; Radosną wiosną słońce i deszcz Wzniosły je znów ze snu do życia, Zwycięskie, one wrosły by kwitnąć W piękności ponad swym zimowym grobem.
Pączki wyglądają jak dziecięce dni, Kiedy szczęśliwe dzieci śmieją się i grają; Znak na w pół rozkwitniętych róż wygląda na Młodość, gdy życie jest słodkie od snów; Młodość powoli rozszerza się w łasce i mocy Aż, tak jak jaśniejący, w pełni rozkwitły kwiat, Osiąga swój szczyt, a potem wiek postępuje, I wkrótce czas życia już się kończy.
Rosnące róże kwitnące w swój dzień, Są wcześnie zrywane, lub znikają w starości; Więc, wcześnie lub późno, wszystkie składają swój dech, Pod okrutną ręką Śmierci. Bóg, który pięknie ubiera te róże, Czyż on nie dba o swe stworzenia? O, tak! One powstaną z swej mizerii śmierci.
On, dzięki którego prawu kwitną róże W miłości przewidział wspaniały plan Aby ocalić od śmierci swe stworzenie, człowieka: Jego Syna dany jako okup za wszystkich; – Cierpiał nawet śmierć, aby nasze dusze zbawić, I powrócił do życia na wysokości ponownie Aby dać ludziom wieczne życie. On trzyma klucz do zamkniętych bram Śmierci; Oczekując tylko odpowiedniego czasu.
W całej szerokiej domenie natury, Zawsze panuje porządek i ład; I tak samo w wymiarze łaski: Na każdą rzecz jest czas, jest miejsce; Gdy, tak jak dokoła jest zmiana pór roku, One przynoszą wiosenny czas dla duszy, Chrystus otworzy ich cichy grób, I zaoferuje im ponowny wzrost, by kwitli; A potem wszyscy kochający prawo i prawdę Będą rozkwitać w nieprzemijalnej młodości.
Tu się zatrzymajmy. Znów zauważmy Róże – jak ich płatki się rozkładają: Pączki, rozkładają się z godziny na godzinę, Przeciągle prezentując doskonały kwiat; Powoli ich wszystkie płatki się rozłożyły; A wtedy widzimy ich serca ze złota.
Tak i również, rozkładają się Boskie plany łaski; Jego układ, głęboko ukryty, żaden człowiek nie mógł odnaleźć, Aż do czasu gdy tajemnica odpieczętowana; Ukryte bogactwa wewnątrz odkryła. Róże w swym słodkim nabożeństwie przemawiają, Czyniąc to tak poważnym i głębokim, jak każda mowa. Czyż każdy z wspaniale kwitnących kwiatów Nie głosi mądrości i mocy Tego, który, z swego tronu w górze, Dogląda wszystkich swoich planów w miłości?
MARY E. PENNOCK.
— 1 czerwca 1896 r. —
Oryginały ZWT 1879–1916 są w domenie publicznej. Polskie przekłady i skład pochodzą z serwisu pastorrussell.pl i są tu za zgodą jego redakcji.