Wybawienie

Posępnie na ziemskim niebie gniewne chmury się puszą
I zemsta Boga ciąży nad ziemi mroczną duszą,
Lecz ona ma powstać, przez Boga oczyszczona
W strumieniu chwały i piękna ochrzczona.

Tak ziemio, ty kiedyś powstaniesz, a pomoc Ojca twego
Uleczy ranę zadaną oczyszczającą dłonią Jego
I osądzi bezlitosną władzę ciemięzcy dumnego,
I strzaska okowy, i rozerwie pęta, krępujące człowieka każdego.

Wtedy na twej glebie nieśmiertelna zieleń wyrośnie wokoło.
Odezwijcie się góry i wy doliny śpiewajcie wesoło.
Nigdy też więcej twej spragnionej skały nie skruszy samotność,
Niedowiarka lekceważący gest ni poganina pogardy przewrotność.

Dziesięciokrotny zysk przyniesie piasek pustyni ognistej,
A nowy Eden pokryje wkrótce pola cierniste.
Wtedy ujrzymy, jak oto wiodąc swą rozliczną rotę
Wszechmocny anioł idzie, trzymając w ręku berło złote.

Nadchodzącej władzy przyzywa wizje, gdy berło wzniesie,
Mierzy każdą wieżę, imię każdej bramie niesie.
I łamie ciężką pieczęć, która Lwa wstrzymuje,
Lecz oto w swym majestacie Juda, Lew Twój, władzę obejmuje.