Wieczność

Czymże jest wieczność? Czymże trwanie?
Wobec prób myśli, gdy celem poznanie?
Zlicz promień każdy wysłany przez słońce,
Kiedy na niebie świeci gorące.
Zlicz każdy pyłek, który się błąka,
Po tych bezkresnych promieni łąkach.
Liście i pąki policz na drzewie,
W ogrodzie, na polu i na leśnej niwie.
Policz też wszystkie na łące źdźbła trawy,
Którym byt daje czas wiosny łaskawy,
Gdy nowy zaczyna rok.

Niechaj ten dziwny rachunek zostanie
Zwiększony o nowe dodawanie;
Tych kropel rozsianych przez chmury,
Gdziekolwiek swój obraz nosiły ponury
W czas swego bardzo długiego biegu.
Policz też piasku ziarnka stale wymywane
Przez ruchy fal, które rządzą oceanem.
Lub policz z trudem i nakładem siły
Krople, które ocean stworzyły.

Gdyby pas taki mieć, o Boże,
Którym by ziemię opasać i morze,
Gdyby cyframi był zapełniony
I zera w wyniku był pozbawiony,
Gdyby myśl nasza ludzka wytrwała,
Granice rozległym liniom poustalała,
Jak wielka liczba, jak próżna próba,
By łańcuch trwania odczytać się udał,
Bo choć lat wielka liczba minęła,
Wieczność przed nami dziś się zaczęła.

Pomyśl zatem, ile osiągnąć możesz,
Żyjąc bez końca w wieczności Bożej
I o miłości pomyśl, która
Kupiła ciebie, kiedy Pan umarł,
Gdy ty odcięty byłeś od życia,
O łasce, którą okazał Zbawiciel.
A gdy się kielich przeleje radości,
Pieśń Twa dla Dawcy niech w sercu zagości.