Ukryty krzyż

Tłum widział, jak Mąż Boleści niósł krzyż
Z oliwnego drzewa, tłum nie wiedział jednak,
Że pod spodem, przyciśnięty do serca niósł On ukryty krzyż,
Ciemny, krwawiący ciężar grzechu i ludzkiej niedoli,
Wynikający z wyroku za złamanie Bożego prawa,
Wykończony cierniami pogardliwej i złośliwej nienawiści,
Krzyż, który Odkupiciel świata znalazł na brzegu Jordanu
I nie odłożył aż doszedł na Kalwarię.

Często się wydawało, że Pan pragnął zwykłego wsparcia,
Czyjegoś współczującego serca, z którym dzieliłby ten ciężki krzyż.
Jeruzalem, Jeruzalem, gdybyś tylko wiedziało,
Kiedy, w jakim czasie krzyż ten ciążył najbardziej sercu
Twego Króla! O, powolni w wierze, o kamiennych
Sercach, wy nie pomożecie. I Król poszedł swą drogą.
Z ludzi nikogo nie było przy Nim. Samotnie
Przeszedł przez prasę hańby i niedoli tego świata.

O, trzej wybrani, gdybyście choć wy czuwali z Nim przez jedną godzinę
Tej okropnej nocy w ciemnym Getsemane,
Moglibyście ulżyć trochę okrutnemu dźwiganiu tego krzyża,
Gdybyście znali i dzielili z Nim ową bolesną niedolę.
Niestety, oczy wasze zmęczone były i posnęliście.
Teraz śpijcie już i odpoczywajcie wszyscy zmęczeni,
Gdyż skrzydło świętego anioła uczyniło lżejszym ten ukryty krzyż.
Mistrz posilony, gotowy, aby go donieść do końca.

Który krzyż ciążył Mistrzowi bardziej w drodze na Kalwarię?
Czy ten, który okrutni rzymscy żołnierze nałożyli
Na Błogosławionego? O, nie, to właśnie ów niewidzialny
Był tym, który przygiął Go do ziemi, który wydobył z pobladłych ust
Rozdzierający krzyk: Boże mój, Boże mój, czemuś
Mnie opuścił? Zasłona świątyni rozerwana,
Słońce pociemniało, wykonało się, cena zapłacona.
Ukryty krzyż przebił to czułe, miłujące serce.

Weź swój krzyż i naśladuj mnie, oto Mistrza słowa.
O tak, Jego wierna Oblubienica musi dźwigać krzyż,
Ów ukryty, uczyniony nie tylko ze zmiennych kolei życia,
Chorób, bólu, strat i nędzy,
Które są zewnętrznymi oznakami, cechującymi prawie wszystkich,
Lecz postępując śladami Tego, który szedł
Przed nami wąską ścieżką,
Musimy czuć dotyk słabości świata, musimy nieść jego niedolę,
Wyczerpujący ciężar grzechu, przekleństwa wynikającego ze złamania prawa.
Dlatego idźmy prosto do Niego,
Kładźmy życie w ofierze, zużywajmy się i bądźmy zużywani
I przyciskając dany nam krzyż mocno do serca
Spieszmy w kierunku Kalwarii, tam gdzie czeka nasz Oblubieniec,
Aby wziąć od nas ten krzyż niedoli, a dać nam koronę radości.