Tak wiele lat

Tak wiele lat już przeminęło,
A wydaje się jakby to wczoraj było.
Ten, kto dobrze swemu Panu służył,
Wezwany, by zamieszkał z Nim w domu Bożym.

Gdy nad jego domem glinianym staliśmy
I śluby poświęcenia odnawialiśmy,
Przyrzekliśmy pozostać wierni i święci,
Prosząc, by Bóg błogosławił jego pamięci.

Jakże szczodrze Bóg na modły odpowiada,
Lecz cóż z tymi, których dział przepada,
Którzy złamali śluby młodości, czasów dawnych,
Choć przysięgają, że nigdy nie wyrzekli się Prawdy?

Szkoda, że zdrajcy przez swoje czyny,
By zdobyć złoto, poklask, władzy wyżyny,
Odrzucą srebro czyste, przywilej wiecznej radości,
Dla stopu grzechu i ludzkich możliwości.

Wielu zwieść się daje, nie wiedząc o tym,
I kroczy drogą błędu, grzechu i zgryzoty;
Odrzucając wszystko, co kiedyś poślubili,
Odmawiając tym, którzy proszą, by zawrócili.

O, co za radość minione lata obudziły w duszy
Tych, którzy mają ku słuchaniu otwarte uszy,
Którzy poznawszy Prawdę, mocno się jej złapali
I na przeszłości swą przyszłość zbudowali.

Dzięki czystej Prawdzie zostali uświęceni!
Jakże niemądrzy więc ci, którzy zwiedzeni
Są błędem, lecz my opokę w Prawdzie mamy
I zamiast błędów czegoś nowego szukamy!

Boży sługa wiernie czerpiący żywota czystą wodę,
Dał nam Prawdę, abyśmy mogli zdobyć nagrodę.
Przed tymi, w czyich oczach błogosławieństwo widzenia gości,
Prawda odkryje jeszcze większą miarę światłości.