Róża

W rękach delikatnie trzymam królową ogrodu – różę,
Letni wiatr swym tchnieniem otacza tę damę w purpurze.
Powietrze wieczoru nasyca się cudowną wonią,
Gdy patrzę na tę cudną różę i dotykam jej dłonią.
W labiryntach pamięci legenda się budzi zamglona,
Kiedyś dawno, dawno temu pewien mędrzec, mówi ona,
Podniósł grudkę ziemi pachnącą słodko, schylił nad nią twarz,
Zachwycił się i zadał pytanie zdziwiony: Skąd ty masz
Taki zapach, grudko ziemi? W czekaniu chwile się dłużą,
Lecz odpowiedź przyszła, spokojna i cicha: Mieszkałam z różą.

Historia ta nasuwa mi myśl, czy wszystkiemu podołam
I trzymając płatki róży z głębi serca ku niebu wołam:
Piękna Różo Saronu, pozwól mieszkańcem być Twych włości,
Blisko Ciebie, tak bym napełnił się wonią Twojej miłości.
Proszę niech napełni mnie duch Twej pokory wspaniały,
By kto na życie me spojrzy wiedział, że ja znam Pana chwały.
Oby błogi był mej pielgrzymki kres, trudy niech nie znużą
I niech każdy świadczy dzień, że naprawdę mieszkam z Różą.