Pewnego słodkiego, radosnego dnia

Pewnego dnia, radosnego, błogiego dnia
Staniemy się tacy jak nasz błogosławiony Pan
I ujrzymy Go, jakim jest.
Wkrótce przestaniemy wytężać
Nasze zmęczone oczy,
Aby pochwycić, poza tym ziemskim
Domem z ograniczającej nas gliny,
Przebłysk niebiańskiej chwały,
Promieniującej z Jego oblicza.

Pewnego dnia, pięknego, błogiego dnia
Jego miłosierna dłoń
Otrze nasze łzy, Jego delikatny
Głos przejmie dreszczem nasze dusze
I pełni zachwytu
Usłyszymy, jak Pan mówi:
Dobrze, drogie serce, już dobrze,
Moja radość jest twoją,
Zdobyłeś koronę zwycięzcy.

Byłeś wierny,
Dźwigałeś krzyż,
Ciernie raniły ci stopy,
Lecz teraz noc już minęła,
Nadszedł dzień – jasny,
Chwalebny dzień niekończącej się miłości.
Czas próby dowiódł, że jesteś wierny,
A zatem jesteś bezpieczny, umiłowany
W domu swego Ojca!

O, chwalebny dniu, za tobą tęsknimy,
Będziemy wierni, będziemy
Nieść brzemiona podtrzymywani przez łaskę Boga
W cichym poddaniu Jego świętej woli.
Drogi Panie, wiarą podążamy tą wąską ścieżką,
Trzymając się Twej świętej ręki
I czekamy ufając, że na pewno nastanie
Ten dzień, ten drogi, błogi dzień.
O, chwalebny dniu, nie daj na siebie czekać długo!