O, być gotowym

O, być gotowym na śmierci nadejście.
O, być gotowym na nasze do domu wejście.
Żadnego trzymania się ziemi, żadnego tęsknego spojrzenia,
Żadnej walki przy pożegnaniu, żadnego bolesnego zdumienia.
Żadnego przykuwania się do jakiejkolwiek ziemskości
I ciągnięcia za sobą pękających więzów miłości.

Żadnych cieni jasność zakrywających,
Skrzydeł anioła do lotu się przygotowujących,
Żadnej ułudy rozsiewającej mrok i przygnębienie
Między jasną bramą niebios a ciemnym grobem ziemi.
Lecz wspaniale, błogo i łagodnie przejść
I z ciemnego zmierzchu świata w jasność dnia wejść.

I słyszeć muzykę anielskich harf,
I poczuć uniesienie serafinów, ich zapał, żar.
Wesprzeć się na Onym Najwyższym z ufnością
I znaleźć się na wiecznym tronie z radością.
O, być gotowym na śmierci nadejście.
O, być gotowym na nasze do domu wejście.