Moja służba

Prosiłem Pana, aby mi pozwolił
Wielkim dla Niego wykazać się męstwem,
Wspomagać w walce Jego zastępy
I śpiewając z nimi cieszyć się zwycięstwem.
Pragnąłem Mu dowieść, że jestem oddany,
Lecz Jezus miał dla mnie inne plany.

W domowym umieścił mnie zaciszu,
Gdzie życie me biegło w spokoju,
I sprawił, że zwykłe sprawy
Treścią się stały mego znoju.
Czyż mogłem stan ten zaakceptować,
Być odsuniętym na bok, bez słowa?

Sprawy, na jakie czas tu traciłem,
Przyziemnej były natury.
Ja, który chciałem obalać trony
I miast rozbijać warowne mury,
Walczyć musiałem z ziemskimi sprawami,
Bój z codziennymi toczyć troskami.

Aby pozwolił mi działać dla Niego,
Raz jeszcze w modłach prosiłem Pana,
By drzwi do pracy szeroko otworzył,
By prośba moja była wysłuchana.
Zapomniałem, że Pan najlepiej wiedział,
Jakiej pracy powierzyć mi przedział.

I wtedy cicho odpowiedź nadeszła:
Dziecię me, słyszę twej skargi głos,
Nie myśl, że jedynie wielkie czyny,
Wygrać pomogą zwycięski los.
To ja planowałem bitwy tej boje,
Niechaj codzienne życie ujrzy twe podboje.