Jego kroki

W szkarłatnych barwach świtu, w jasne południe,
W bursztynowym blasku kończącym dzień,
Ciemną nocą odzianą w blask księżyca cudnie
Szukam Jego śladów, słucham kroków.

Na piaskach Galilei szukałem Jego kroków,
Słyszałem je w świątyni i na drogach, które przemierzał,
Gdy wyczerpany wspinał się chwiejnie po Kalwarii stoku
I smutek w Jego krokach pobrzmiewał.

Spomiędzy cherubów, wzdłuż naw kościoła wspaniałych
Poprzez tłum zadziwiony muzyka się przebija z mocą,
Słychać w niej Jego krok zwycięski, pełen chwały,
Słychać muzykę Jego zbliżających się kroków.

Nadchodzi obuty nie w srebro ani przepasany tkanym złotem,
Nie w wonnościach ani kamieniach drogocennych,
Lecz białoskrzydły, jaśniejący chwałą z góry Tabor i tym, co było potem.
Nasłuchuję Jego kroków chwalebnych.

On nadchodzi ze swym zupełnym pokojem,
Ze swym błogosławieństwem doskonałym, wiecznym.
On nadchodzi przynosząc wyzwolenie, koniec ze znojem.
Nasłuchuję Jego kroków bezpieczny.