Boskie tkanie

Spójrz! Oto Tkacz ów tajemniczy, jakże zamyślony,
Wysoko na niebiosach nad krosnem pochylony.
To w górę, to w dół biegną pedały krosienka,
Ciemne wieki świata tka osnowy nić cienka,
A nabrawszy wątek tka obraz królów i mędrców,
Tka szlachtę i paziów zastępy całe,
Tka wszystkie narody i historie ich wspaniałe.
Wrzeciona w Jego czółenku stoją jak trony –
Obalą je zastępy wojsk uzbrojonych.
Przez wątek przebiec musi niteczka osnowy,
Raz wywyższony naród, raz w upadku nowym –
Według Woli Tkacza i sukces, i klęska!

Spokojny, jak widzisz, ów Tkacz tajemniczy,
Biegnących w prawo i lewo swych nitek nie liczy.
Zda się, iż mimo wrzawy i zgiełku dzikiego,
Dobrze zna ów Tkacz koniec dzieła Swego,
Wiedząc, że ruch każdy i nici drgnienie,
Że każdy barw kontrast i ich połączenie
Wspaniały efekt przyniesie.

Cud chwalebny! Cóż za tkanie!
A barw gama, ponad wiarę!
I w dawnych czasach takiego nie stanie,
I tylko wiara pojmie tajemnicy miarę,
Że gdy w historii korytarze zboczysz,
Gdzie tylko mędrzec swą stopę postawił,
Najpiękniejszy, najszlachetniejsze radując oczy,
Tajemniczy gobelin leży rozłożony,
Jakby dla nóg anielskich tylko przeznaczony.
Na wieczność się rozciąga, miękki i puszysty,
Z kół, co z sobą się łączą, wzór na nim przejrzysty.
W każdej zaś figurze Tkacz wzory porobił,
Świetliste od blasku krzyża, co środek ozdobił,
Kontury ostre figury mają i tło cieniowane.
Komuż to wszystko zrozumieć jest dane?

Ot gadanie – rzekną tysiące, co weń wiary nie dały,
Że odbiciem jest tylko blask jego cały,
Że wykreśliło gobelinu linie zawiłe
Słońce, co po niebie rozsiewa blaski miłe,
Lecz to pewne – ten rzecze, kto wierzy,
Że to sam Bóg wielki z krosnem się mierzy,
W świetle wiary i w zgodzie z historii biegiem,
Ciemną świata tajemnicę, wyjaśniając każdym ściegiem.
I coraz krótsza nić wątku i osnowy,
A gdy przyjdzie Mu zrobić rząd końcowy,
Wtedy chwalebny Złoty Wiek nastanie,
O którym głosi mędrca, proroka podanie.