116 – Boskie kierownictwo

Panie, kiedy staram się najlepiej, jak umiem,
A jednak próżno się mocuję,
Kiedy widzę wokół straty i nie rozumiem,
Dlaczego nie zyskuję;

Kiedy życie moje toczy się inaczej,
Niż w planach było,
I niepowodzeń doznaję w nim raczej,
Choć w zgodzie ze Słowem się toczyło;

Kiedy nadzieję, na której mam odwagę się oprzeć,
Raz po raz mi odbierasz,
Kiedy kłosy z pól, na które mogę patrzeć,
Zabraniasz mi zbierać;

Kiedy wspaniałe perspektywy roztaczasz
Przed oczami mymi
I potem murem z każdej strony je otaczasz
Oraz górami wielkimi,

Których wiara nie jest w stanie przenieść ani obejść,
Wtedy, mój najdroższy Panie,
Proszę, przybliż się do mnie, przybliż i dowiedź,
Że wierne Słowa zapisanie,

Że we wszystkich sprawach życia wszystko obracasz
Dla dobra dzieci twych, Panie,
Że radość będzie tam, gdzie wcześniej ból i praca,
Gdy tylko będzie to rozumiane.

Wiem o tym, a mimo to serce się ociągające
Połowicznie tylko wierzy, ufa,
Kiedy cierpię, kiedy siły me słabnące,
Kiedy ból, kiedy smutek ducha.

Napełnij mnie wtedy zadowoleniem zupełnym,
Wiarą w Ciebie, Panie.
Spraw, abym w służbie Twej zawsze chęci był pełny
I służyć bez zapłaty był w stanie,

Abym na ziemi zysku niebiańskiego
Szukał jedynie,
Dla dobra innych, nie dla siebie samego,
W trudzie, w bólu godzinie.

A gdy przygniotą mnie upadki, chwilowy brak męstwa,
Daj odpoczynek bezpieczny,
Przypomnij nadzieję na koronę zwycięstwa
W błogosławieństwie wiecznym.

Nie chcę, Panie, oglądać się na to, co było,
Wzrokiem tęsknym, rozmarzonym,
Nie chcę też, aby przez to, co w życiu mi dane było,
Być tutaj pocieszonym.

Mewa lotem zmęczona ma swój ratunek
Na wzburzonej fali,
Nie boi się sztormu ni głębin, obcy jej frasunek,
Z ufnością siada, gdyż wie, że to ją ocali.

W głębi Twej dłoni, Panie, bezpieczne
Gniazdo się tworzy,
Mimo iż nie wszystko rozumiem,
Spraw, bym w nim znalazł odpoczynek Boży.