Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 352

Pewien przyjaciel piszącego, były rzymskokatolik, twierdzi, że kiedy ostatnio podróżował po Ameryce Południowej, został obrzucony kamieniami i musiał ratować się ucieczką, ponieważ nie odkrywał głowy i nie klękał wraz z całym tłumem, kiedy ulicą szli rzymscy kapłani, niosący krucyfiks i hostię. Za podobne przestępstwo, jak zapewne pamiętają czytelnicy gazet codziennych, trzej Amerykanie zostali w Madrycie pobici przez księży, zaatakowani przez tłum i aresztowani przez policję.
„Nawrócony Katolik” cytuje ze „Stróża”, rzymskokatolickiego dziennika ukazującego się w St. Louis, w stanie Missouri:
„Protestantyzm! Chętnie byśmy go ciągnęli i rwali na części, wbili na pal i rozwiesili wysoko, jak wronie gniazda; darli kleszczami i przypiekali rozpalonym żelazem; wypełnili roztopionym ołowiem i zatopili w ogniu piekielnym na sto sążni głęboko”.
Gdy spojrzymy na wydarzenia z przeszłości, wydaje się prawdopodobne, że w takim duchu i mając większą władzę wydawca „Stróża” szybko powiększyłby zasięg swoich gróźb poza protestantyzm – do osób samych protestantów.
W Hiszpanii, w Barcelonie, z rozkazu rządu spalono niedawno dużą ilość egzemplarzy Biblii. Zasugerował to, oczywiście, Kościół Rzymskokatolicki. Poniższy cytat, przetłumaczony ze „Sztandaru Katolickiego” – tamtejszej gazety papieskiej – potwierdza, iż kościół zezwolił na taką akcję i był z niej zadowolony:
„Dzięki Bogu dożyliśmy wreszcie czasów, gdy głosiciele heretyckich doktryn są przykładnie karani. Wkrótce musi być przywrócony święty Trybunał Inkwizycji. Jego panowanie będzie bardziej chwalebne i owocne, niż w przeszłości. Nasze katolickie serce przepełnione jest wiarą i entuzjazmem. Ogromna radość, którą czujemy, widząc

poprzednia następna