Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 348

Prawdą jest, że trudno byłoby wyobrazić sobie lepsze narzędzie zwodzenia i uciskania rodzaju ludzkiego. Wykorzystywano każdą słabość upadłego człowieka, podniecano wszelkie podłe uczucia i sowicie je nagradzano. W ten sposób przyciągano wszystkich złych ludzi, których zaliczano potem do najbardziej oddanych sług. Członków szlachetniejszych grup nęcono w inny sposób – zewnętrznym, pełnym hipokryzji okazywaniem pobożności, samozaparciem i miłosierdziem, manifestowanym w instytucjach klasztornych, których jedynym celem było sprowadzanie ludzi ze ścieżek cnoty. Radośni i frywolni mogli być usatysfakcjonowani paradami i pokazami, całą tą pompą i ceremoniałem; odważni i szukający przygód realizowali swe marzenia w misjach i krucjatach; rozpustni mogli kupić odpuszczenie grzechów, a okrutni bigoci mieli możliwość gnębienia swoich przeciwników.
Pełni przerażenia i zdziwienia zapytujemy samych siebie: Dlaczego królowie, książęta, cesarze i wszyscy ludzie nie sprzeciwiali się tym okrucieństwom? Dlaczego nie powstali i nie pobili Antychrysta? Odpowiedź znajdujemy w Piśmie Świętym (Obj. 18:3): narody były pijane (ogłupione), potraciły zmysły pijąc zmieszane wino (fałszywych i prawdziwych doktryn), podane im przez odpadły kościół. Zwiodły ich roszczenia papiestwa. Prawdę mówiąc, dziś jeszcze częściowo trwają w osłupieniu, bo chociaż królewscy ambasadorowie, upadający przed papieżem, nie zwracają się doń jak dawniej „Baranku Boży, który gładzisz grzech świata”, ani nie traktują go jako „Boga mającego moc nad wszelkimi rzeczami na ziemi i w niebie”, to jednak nadal są jeszcze daleko od poznania prawdy – że papiestwo było i jest szatańskim falsyfikatem prawdziwego Królestwa.
Podczas gdy królowie i żołnierze męczyli się tą nieludzką pracą, święta (?) hierarchia zachowywała się zupełnie inaczej: okazuje się, że Sobór w Siennie w roku 1423 ogłosił, iż przyczyną rozprzestrzeniania się herezji w różnych częściach świata

poprzednia następna