Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 343

Żaden krótki opis nie da wyobrażenia okropności inkwizycji, paraliżującego przerażenia, jakie siała wśród ludzi. Tych, którzy głośno nie wychwalali Antychrysta lub którzy ośmielali się krytykować jego metody, podejrzewano o herezję. Takie osoby, bez żadnego ostrzeżenia, podlegały uwięzieniu w ciemnicy na nieokreślony czas – aż do momentu, w którym przeprowadzano proces. Oskarżyciel i oskarżenie pozostawały więźniowi nieznane. Procesy odbywały się w tajemnicy, a zeznania wymuszano torturami. Tortury, jakie stosowano, wydają się zbyt okropne, aby opisywać je w tym wieku i w tym kraju wolności. Ich prawdziwość potwierdzona jest jednak dowodami, których nawet katoliccy historycy nie są w stanie obalić. Ich bezowocne próby usprawiedliwiania się umacniają tylko już istniejące dowody. Narzędzia tortur, pozostałości inkwizycji, istnieją nadal i w tej sytuacji próby zaprzeczania nie mają sensu. „Święte Oficjum” zatrudniało nawet lekarzy, którzy obserwowali tortury i przerywali je, kiedy istniało prawdopodobieństwo, że śmierć uwolni cierpiącego. Ofierze pozwalano odzyskać świadomość, aby można było zastosować tortury po raz drugi albo nawet trzeci. Tortury te nie zawsze miały być karą za herezję: ich ogólnym celem było wymuszenie zeznań, odwołanie przekonań lub wskazanie dalszych winnych – zależnie od przypadku.
Nawet w obecnym stuleciu, gdy cierpienia zadawane przez inkwizycję znacznie zelżały, nadal były szczególnie okrutne. Historyk wojen napoleońskich, opisując zdobycie Toledo, przedstawia też moment otwarcia więzienia inkwizycji:
„Wydawało się, że nastąpiło otwarcie grobów. Blade postacie niczym duchy wysnuwały się z ciemnic, ziejących grobowym smrodem. Krzaczaste brody sięgające piersi i paznokcie przypominające ptasie szpony zniekształcały szkielety, które po raz pierwszy od wielu

poprzednia następna