Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 336

jej uczestnikom przebaczenie grzechów i natychmiastowe pójście do nieba bez przechodzenia przez czyściec. Z przekonaniem, że papież jest w stanie zapewnić obiecane nagrody, pół miliona ludzi – Francuzów, Niemców i Włochów – zebrało się pod sztandarem krzyża, aby bronić katolicyzmu i wykorzeniać herezję. Przez kolejne dwadzieścia lat trwała seria bitew i oblężeń. Miasto Beziers zostało zaatakowane i zdobyte w roku 1209. Jak podają historycy, sześćdziesiąt tysięcy mieszkańców, bez względu na wiek i płeć, zginęło od miecza. Krew tych, którzy uciekli do kościołów i tam zostali zamordowani przez świętych uczestników krucjaty, zalała ołtarze i płynęła ulicami.
Lavaur zostało zdobyte w roku 1211. Gubernatora powieszono na szubienicy, a jego żonę wrzucono do studni i zabito kamieniami. Mieszkańcy bez żadnych wyjątków zostali skazani na śmierć; czterystu z nich spalono żywcem. Kwitnąca kraina Langwedocji została spustoszona, miasta spalono, a mieszkańców wybito ogniem i mieczem. Ocenia się, że jednego dnia zginęło tysiąc albigensów; ich ciała złożono na jedno miejsce i spalono.
Całe to szaleństwo krwi i nikczemności odbywało się w imieniu religii: ku chwale Bożej i ku czci kościoła, ale w rzeczywistości celem tego wszystkiego było umocnienie Antychrysta siedzącego w świątnicy Bożej [w kościele], ogłaszającego siebie bogiem – mocarzem – zdolnym pokonać i zniszczyć swoich wrogów. Duchowieństwo dziękowało Bogu za zniszczenia, a po chwalebnej wiktorii pod Lavaur skomponowano i śpiewano hymn ku chwale Boga. Okrutną rzeź pod Beziers uznano za „widzialny sąd nieba” nad herezją albigensów. Uczestnicy krucjaty wzięli rano udział w mszy, a w dzień podążyli dalej niszczyć krainę Langwedocji i mordować jej mieszkańców.

poprzednia następna