Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 325

karze tysiąca lat cierpień, a jednocześnie zdołał jednorazowo lub przy wielu okazjach zapewnić sobie odpusty za tysiąc lat – za pieniądze, za przysługi oddane papiestwu lub za odbyte pokuty – był wolny od czyśćca. Gdyby zdobył dziewięćset lat odpustu, musiałby jeszcze cierpieć przez sto lat. Gdyby z kolei ilość odpustów była dużo większa od należnych mu kar, człowiek taki prawdopodobnie zostałby uznany za świętego, do którego należy zanosić modły i którego należy adorować. W ten właśnie sposób Ludwik, król Francji i uczestnik krucjat stał się świętym: został kanonizowany i obecnie ludzie modlą się do niego jako do świętego Ludwika.
Rzeczywiście istnieje pewna różnica między rozumianymi w ten sposób odpustami a pozwoleniami na popełnianie grzechów: różnica ta jest jednak bardzo mała, papiestwo bowiem wyznaczyło za powszechnie popełniane grzechy określoną ilość cierpień. W ten sposób nie tylko przeszłe grzechy mogły być anulowane, ale również ci, którzy mieli powody, aby przypuszczać, że popełnią określone grzechy w przyszłości, mogli z wyprzedzeniem zapewnić sobie ich odpuszczenie. Istniały również „odpusty całkowite”, które oczywiście obejmowały wszystkie grzechy, tak przeszłe, jak i przyszłe.
Nawet w dzisiejszych czasach mają jeszcze miejsce różne niewiarygodne praktyki. Rzymskokatolicy mają pewne modlitwy, których powtarzanie jest podstawą odpustu za pewien określony czas. Duża ilość powtórzeń, jak twierdzą, uchroni ich od gniewu przez długi czas. Tak więc ci, którzy odmówią „Witaj, święta Królowo” otrzymują czterdzieści dni odpustu; za „Litanię do Błogosławionej Panienki” można uzyskać dwieście dni, zaś dla odmawiających „Zdrowaś Mario” przewidziano sto lat odpustu. Można sobie wyobrazić, do jakiego odstępstwa doprowadziła ta bluźniercza doktryna w „ciemnych wiekach”, kiedy wszystkim oferowano odpusty za pieniądze oraz za prześladowania niewiernych i heretyków.
Za przestępstwa popełniane przez bogaczy, którzy mogli płacić,

poprzednia następna