Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 297

nieznacznego początku głęboko zapuściło korzenie i już wkrótce miało sprawować władzę dalece przewyższającą potęgę Rzymu, którego gigantyczne ruiny rozpadały się w drobne kawałki i obracały w proch. W samym zaś Rzymie autorytet następcy Piotrowego wyrastał obok władzy cesarskiej, której cień stanowił dla niego ochronę. Rosnące wpływy papieży miały już wkrótce przyćmić swym blaskiem splendor cesarskiej purpury.
Przeniesienie przez Konstantyna stolicy cesarstwa z Zachodu na Wschód, znad historycznych brzegów Tybru na przepiękne wybrzeża Bosforu, legło u podstaw suwerenności, której początek należy właściwie liczyć od owej epokowej zmiany. Praktycznie prawie od tego samego dnia Rzym, który był świadkiem narodzin, młodości, chwały i upadku potężnej cywilizacji, dzięki której nazwa tego miasta wraz z jego orłami została zaniesiona do najodleglejszych zakątków znanego naówczas świata, został porzucony przez dziedziców jego sławy. Jego lud, opuszczony przez cesarzy, wystawiony na łatwy łup drapieżnych barbarzyńców, których ataków nie miał już odwagi odpierać, znalazł w biskupie Rzymu swego stróża i protektora, swego ojca. Z roku na rok doczesna władza papieży nabierała kształtu i wzrastała w siłę bez użycia przemocy, przelewu krwi i podstępu, ale dzięki sile sprzyjających okoliczności, które były w oczywisty niemal sposób kształtowane ręką Bożą”.
Podczas, gdy rzymskokatolicy przedstawiają powstanie papiestwa na ruinach pogańskiego Rzymu jako tryumf chrześcijaństwa, to ci, co są zaznajomieni z prawdziwym duchem chrześcijaństwa, na próżno usiłują się doszukać najmniejszych choćby przejawów tej ideologii w nierządzie, jakiego dopuścił się kościół przez swój nieczysty związek ze światem. Równie trudno byłoby się dopatrzeć przejawów Boskiego wstawiennictwa na rzecz Kościoła Rzymskiego, który osiągał sukcesy przy pomocy nieświadomości, zabobonów, nieszczęść i innych

poprzednia następna