Paruzyjny tom 2 – wykład 9 – str. 278

mieli być królami i kapłanami Bogu i mieli królować na ziemi. Czas królowania jeszcze nie nadszedł. Wiek Ewangelii ma inny cel: wybór, rozwój, ćwiczenie, upokorzenie i ofiarowanie Kościoła, podążającego śladami swego Pana i cierpliwie czekającego i trwającego aż do naznaczonego czasu obiecanego wywyższenia i pełnego chwały królowania – Wieku Tysiąclecia.
Pan przewidział, że nominalne chrześcijaństwo rozprzestrzeni się na cały świat, a zyskując na popularności, będzie przyjmowane przez wielu jedynie ze względu na formę – bez zagłębiania się w istotę jego ustanowienia. Przewidział też, że wraz ze wzrostem liczby ludzi tego typu – identyfikujących się z Kościołem – zakradnie się duch światowości, który jest przeciwny duchowi samozaparcia i samoofiarowania; przewidział, że rozwinie się samolubstwo, chęć wywyższania się i żądza władzy i nie trzeba będzie długo czekać na to, by skwapliwie skorzystały one z okazji do urzeczywistnienia swych zamiarów; że w taki sposób Kościół rozpocznie królowanie nad światem przed czasem – albo inaczej – światowy element, który zakradł się do Kościoła, sprawi, że jego wpływ stanie się na tyle odczuwalny, iż pod nazwą prawdziwego Kościoła ujmie ziemską władzę, którą Bóg oddał poganom i która nie mogła przejść w ręce prawdziwego Kościoła aż do zakończenia Czasów Pogan w 1914 roku.
I tak też się stało. Wraz ze wzrostem liczby wyznawców nominalny kościół począł zbaczać z drogi. Jego członkowie zostali wystawieni na wpływ i przykład ambitnych przywódców, których nauki ukierunkowane były coraz bardziej w stronę władzy i ziemskich wpływów, idących w parze z rosnącą liczbą wyznawców i bogactwem. Stopniowo do Kościoła wkradł się duch światowości i coraz silniejsze pożądanie rzeczy doczesnych. Ambicja podsuwała myśli: „Jeśli by tylko wielkie Imperium Rzymskie z całą jego władzą, wpływami,

poprzednia następna