Paruzyjny tom 1 – wykład 13 – str. 270

prawdziwego Królestwa oraz nadzieje skupiające się na nim. Pod wpływem tego złudzenia niektórzy bardzo pragną, aby imię Boga włączyć do konstytucji Stanów Zjednoczonych, by przez to mogły się one stać narodem chrześcijańskim. Prezbiterianie reformowani przez lata nie chcieli głosować ani zajmować stanowisk w tym rządzie, dlatego że nie jest Królestwem Chrystusa. Uważają więc oni za niestosowny udział chrześcijan w jakimkolwiek rządzie – innym niż Chrystusowy. Sympatyzujemy z tym uczuciem, ale nie podzielamy wniosku, iż jeśli imię Boga byłoby wymienione w konstytucji, to fakt taki mógłby przekształcić rząd z królestwa tego świata w królestwo Chrystusa i dać im swobodę głosowania oraz przyjmowania w nim stanowisk. Co za niedorzeczność! Jakże wielki jest błąd, którym „matka wszetecznic” upiła wszystkich mieszkańców ziemi (Obj.17:2); oto w podobny sposób twierdzi się, że i królestwa Europy zostały przemienione z królestwa Szatana w królestwo Chrystusowe i tym samym stały się „narodami chrześcijańskimi”.
Zauważmy, że zarówno najlepsze jak i najgorsze państwa na świecie są tylko „królestwami tego świata”, których okres dzierżawienia władzy pochodzącej od Boga już prawie się skończył, aby mogły one ustąpić miejsca naznaczonemu następcy, królestwu Mesjasza, piątemu ogólnoświatowemu imperium na ziemi (Dan. 2:44; 7:14, 17, 27). Ten pogląd pomoże ustalić, co jest prawdą, i obalić błąd.
Działania papiestwa w tym względzie, usankcjonowane przez reformatorów protestanckich, przyjęły się bez kwestionowania między chrześcijanami. I ponieważ powinni oni popierać królestwo Chrystusa, czują się zobowiązani bronić upadających królestw tak zwanego chrześcijaństwa, których czas panowania szybko przemija. Tak więc sympatie chrześcijan często muszą przechylać się na stronę ucisku zamiast słuszności i wolności – raczej na stronę królestw tego świata i księcia tego świata niż nadchodzącego prawdziwego Królestwa Chrystusa – Obj. 17:14; 19:11-19.

poprzednia następna