Paruzyjny tom 1 – wykład 12 – str. 234

z ducha) spełniać dobre uczynki, przynosić owoce, które Bóg może przyjąć. Bóg tego wymaga, ponieważ jest to ofiara, do złożenia której zobowiązaliśmy się przez zawarcie przymierza. Bóg wymaga, abyśmy okazali ocenę owej wielkiej nagrody przez oddanie za nią wszystkiego, co mamy i czym jesteśmy, nie ludziom, ale Jemu – przez złożenie ofiary świętej i dzięki Chrystusowi możliwej do przyjęcia przez Niego – naszej rozumnej służby.
Oddając wszystkie te rzeczy, mówimy: Panie, w jaki sposób mam złożyć Ci swą ofiarę, czas, zdolności i wpływy? Następnie, badając Słowo Boże w celu znalezienia odpowiedzi, słyszymy Jego głos pouczający nas, że powinniśmy przekazać Mu wszystko, co mamy, w taki sposób, jak to uczynił nasz Pan Jezus – wyświadczając w miarę możliwości dobro wszystkim ludziom, szczególnie jednak domownikom wiary, usługując im duchowym i cielesnym pokarmem, przyodziewając ich Chrystusową sprawiedliwością albo ziemską odzieżą, w zależności od naszych możliwości lub ich potrzeb. Poświęciwszy wszystko zostajemy spłodzeni z ducha, osiągamy poziom M. Następnie, dzięki udzielonej nam mocy, jeśli z niej skorzystamy, będziemy mogli wypełnić wszystko, co wchodzi w zakres naszego przymierza i staniemy się zwycięzcami, a nawet więcej niż zwycięzcami przez (moc, czyli przez ducha) Tego, który nas umiłował i kupił Swą własną drogocenną krwią. Ale chodząc w taki sposób śladami Jezusa

          „Nigdy nie myśl: zwyciężyłem,
          Na spoczynek przyszedł czas;
          O, nie spoczniesz ni na chwilę,
          Nim nie powiesz o koronie, że ją masz”.

Koronę osiągniemy wtedy, gdy jak wierny brat Paweł, zakończymy walkę dobrego boju wiary i ukończymy bieg, nie wcześniej. Aż do tego czasu płomień i kadzidło naszej ofiary, pracy i służby musi się co dzień wznosić w górę – ofiara słodkiej wonności Bogu, przyjemnej dzięki Jezusowi Chrystusowi, naszemu Panu.
Członkowie tej zwycięskiej klasy, którzy „śpią”, będą wzbudzeni jako duchowe istoty na poziomie L, a ci z tej samej

poprzednia następna