Paruzyjny tom 1 – wykład 10 – str. 178

okupem za ludzkość, musiał stać się człowiekiem, musiał mieć taką samą naturę, jaką miał grzesznik, którego miał zastąpić w śmierci. Zatem zmiana natury była koniecznością. Paweł mówi, że nie przyjął On natury anielskiej o stopień niższej od Swej własnej, ale przyjął naturę o dwa stopnie niższą – naturę ludzką, stał się człowiekiem; „Słowo ciałem się stało” – Hebr. 2:16; Filip. 2:7, 8; Jan 1:14.
Zwróćmy uwagę na wynikającą z tego informację, iż natura anielska nie jest jedynym stopniem istot duchowych, lecz że jest ona niższa od tej, jaką posiadał nasz Pan, zanim stał się człowiekiem. Nie był on wtedy na tak wysokim stopniu duchowego istnienia, na jakim jest teraz, gdyż „Bóg wielce Go wywyższył” za posłuszeństwo i za to, że stał się dobrowolnym okupem za człowieka (Filip. 2:8, 9 NB). Teraz jest na najwyższym poziomie duchowego bytu, jest uczestnikiem natury boskiej (takiej, jaką ma Jahwe).
Znajdujemy tu nie tylko dowód na to, że natury boska, anielska i ludzka są odrębne i różne, lecz także dowód, że doskonały człowiek to nie znaczy anioł, podobnie jak natura anielska nie wskazuje na to, że aniołowie mają boską naturę, na równi z Jahwe. Jezus przyjął bowiem nie naturę anielską, lecz różną od niej naturę człowieka, nie tak niedoskonałą, jak człowiek ma teraz, lecz doskonałą naturę ludzką. Stał się człowiekiem – nie zdegradowaną, niemal umarłą istotą, jak ludzie obecnie, ale człowiekiem pełnym siły płynącej z doskonałości.
Ponadto Jezus musiał być doskonałym człowiekiem, bo inaczej nie mógłby zachować doskonałego prawa, które jest dokładną miarą możliwości doskonałego człowieka. Musiał być doskonałym człowiekiem, w przeciwnym bowiem razie nie mógłby złożyć okupu (równoważnej ceny – 1 Tym. 2:6) za utracone życie doskonałego człowieka Adama. „Bo ponieważ przez człowieka śmierć, przez człowieka też powstanie umarłych” (1 Kor. 15:21 BG). Gdyby był w jakimś stopniu niedoskonały, dowodziłoby to, że był pod potępieniem i dlatego nie

poprzednia następna