Epifaniczny tom 1 – rozdział 8 – str. 519

Tomy Epifaniczne

ani nie sugeruje i w co nie wierzą nawet trynitarze), trudno jest zrozumieć umysłowy proces osoby twierdzącej, że fragment ten uczy o trójcy. Chodzi raczej o to, że będąc obrazem charakteru Ojca (Żyd.1:3; Kol.1:15), Syn jest obrazem Ojca, i dlatego mógł powiedzieć, że ktokolwiek widzi Go jako obraz charakteru Ojca, widzi Ojca, tzn. w Jego charakterze, lecz oczywiście nie w Jego ciele. Podobnie my moglibyśmy powiedzieć, że kto widzi pomnik Lincolna, widzi Lincolna; moglibyśmy też powiedzieć, że to jest Lincoln. A zatem nie możemy widzieć ciała ani kształtu Boga (Jan 5:37). Gdy jednak dostrzegamy charakter Jezusa, możemy także dostrzec, jaki jest charakter Boga. Taka oczywiście jest myśl naszego Pana w tych słowach, które zostały wypowiedziane przez Niego w celu wyprowadzenia z błędu Filipa, który prosił o ukazanie jemu i innym uczniom ciała Boga. Kolejny, trzeci rzekomo pośredni dowód na to, że Bóg jest trójcą, jest następujący: Doskonałość Boga wymaga trójcy, np. Bóg jest doskonały w czynnej miłości. Nie można jednak kochać, jeśli nie ma przedmiotu miłości. Tak więc Bóg od wieków posiadał przedmiot miłości, tj. Swego Syna i od wieków musiał posiadać sposób manifestowania tej miłości – Ducha Świętego. Podobnie do Ojca, muszą oni zatem być wieczni, a więc być Bogiem! Jest to wyraźnie naciągane. Odpowiadając na to, możemy zauważyć: (1) Skoro według tej teorii Ojciec, Syn i Duch Święty są Bogiem, to przedmiot miłości Boga musiałby znajdować się poza trójcą, ponieważ to Bóg, tj. osoba rzekomo będąca trójcą, jest tym, kto ma miłować. Nie ma potrzeby wyciągać wniosku o istnieniu trójcy tylko z tego powodu, że miłość Boga od wieków musiała posiadać przedmiot miłości. (2) Jeżeli my możemy kochać nie istniejące jeszcze rzeczy, których istnienia spodziewamy się w przyszłości, np. Królestwo Tysiąclecia, nowe niebiosa i ziemię itp.,

poprzednia następna