Epifaniczny tom 1 – rozdział 7 – str. 364

Tomy Epifaniczne

Mamy tutaj na myśli teorię Vailiana o pierścieniu wodnym, jaki otaczał naszą ziemię, analogicznie do pierścieni Saturna i wodnych pierścieni Jowisza. Jest to zgodne z Biblią, która mówi o tym, że Bóg rozpostarciem, przestrzenią (która została zastąpiona naszą obecną atmosferą) rozdzielił wody na ziemi od tych ponad nią (1 Moj.1:7). Prawdę mówiąc, takich pierścieni wokół naszej ziemi było więcej – w sumie siedem. W zależności od swej gęstości, były one utrzymywane na różnych odległościach od ziemi przez ciepło i ruch pierwotnej ziemi. Każdy z nich opadał na naszą planetę pod koniec jej epokowego dnia i stopniowo tworzyły one warstwy ziemi na wierzchu pierwotnej płonącej masy, obecnie widocznej w granicie powstałym z roztopionej masy, gdy jej węgiel wypalił się już całkowicie. Tych siedem warstw jest bardzo wyraźnie widocznych w ogromnych pokładach Wielkiego Kanionu rzeki Colorado. Ostatni z tych pierścieni był z czystej wody (cięższe minerały itp. zależnie od swych różnych mas znajdowały się w różnych niższych pierścieniach), a na ziemię opadł w potopie za dni Noego. Wszystkie starożytne narody zachowały opisy takiego potopu, które pomimo różnic w szczegółach w zasadzie zgadzają się z potopem biblijnym.
      Istnieją pewne fakty, które zmuszają do przyjęcia teorii nagłego potopu na ziemi. A oto dowód: mając wokół siebie pierścień wody, cała ziemia była ogromną cieplarnią, a wszędzie panowała równa temperatura, czyniąc klimat na biegunach takim samym jak na równiku. Dlatego ta sama roślinność występowała na biegunach co na równiku. Skąd o tym wiemy? Ponieważ w mroźnej Syberii natrafiono na mamuty, antylopy itp. uwięzione w polach lodowych – lodowcach – z niestrawioną trawą w żołądkach. Gdy pasły się one na dalekiej północy, zostały nagle zaskoczone opadającymi wodami potopu, które szybko zamarzły. Powstały w ten sposób lód i lodowce skuwały ich przez tysiąclecia,

poprzednia następna