Epifaniczny tom 1 – rozdział 5 – str. 251

Tomy Epifaniczne

być może największego przykładu odwagi wszechczasów. Jednak Bóg użył odpowiedniej odwagi i wyszedł z tej bitwy z największymi z możliwych zdobyczy – Synem na najwyższym poziomie istnienia oraz Namiestnikiem, który we wszystkich możliwych niebezpieczeństwach, trudnościach i pokusach na pewno weźmie stronę Boga i z powodzeniem ją obroni. Równie niezwykłą odwagą, zaraz po odwadze okazanej w niebezpieczeństwach i trudnościach związanych z próbą Jego Pierworodnego, jest odwaga przejawiana przez Boga w związku z próbami Ciała Chrystusa. Chodzi tu bowiem o osoby, które są słabe i w większym lub w mniejszym stopniu zdegradowane. Ryzykowanie ich życia i nadziei w ciężkich próbach, wśród których muszą okazać się wiernymi w celu uzyskania Boskiej natury i tytułu współdziedzica z Jego największym Synem, wymagały od Jehowy nadzwyczajnej odwagi. Jednak Jego odwaga stanęła na wysokości zadania długotrwałej walki związanej z ich bojowaniem. Gdy pomyślimy o bardzo bolesnych doświadczeniach, jakie przechodzą, i o wielu zupełnych niepowodzeniach, jakich niektórzy doznali, o częściowych niepowodzeniach innych oraz o wielkim prawdopodobieństwie niepowodzenia dla pozostałych – z łatwością zrozumiemy ryzyko, jakie brał na Siebie Bóg, realizując plan związany z takimi poddanymi. Doprawdy, Jego odwaga w tym jest bezprzykładna.
      Spójrzmy na jej przejawy w męczeństwie Szczepana i Jakuba, Piotra i Pawła, Ignacego i Polikarpa, Perpetua i Felicyty, Pontikusa i Lawrence, Husa i Cranmera, Savanaroli i Serveta, Latimera i Ridley, którzy są jedynie kilkoma głównymi światłami na ogromnej liście męczenników Jezusa. Jaka musiała to być odwaga, by narażać się na niebezpieczeństwo utraty tak szlachetnych dusz! Imiona męczenników i całej rzeszy innych oraz ich uczynki i cierpienia zajmują niezwykłe miejsce w kronikach ludzkości, a wraz z nimi ich niebezpieczeństwa i trudności. Mimo to odwaga nie opuściła Boga w tych okolicznościach,

poprzednia następna